|
W piątek wczesnym wieczorem na ulicy Nadwodnej dokonano brutalnego napadu rabunkowego na dom mieszkalny. Sprawcy podali się za policjantów.
– Moi rodzice są mocno poobijani. Fizycznie pewnie dojdą do siebie, psychicznie pewnie nigdy – mówił syn napadniętego małżeństwa Marek Domański (na zdjęciu), który wczoraj na sesji rady miasta wygłosił pełen emocji apel o stworzenie monitoringu w newralgicznych punktach miasta.
– Na policji potraktowali mnie bardzo dobrze, ale powiedzieli, ze niewiele mogą pomóc, bo nie ma monitoringu w mieście – mówił Domański. – Tego napadu prawdopodobnie i tak nie dałoby się uniknąć, ale może monitoring pomógłby w znalezieniu sprawców. Owszem, to są pieniądze, ja wiem, że mamy miasto zadłużone. Ale czy to jest kosztem iluś milionów, czy kosztem małych setek tysięcy? Jest straż miejska, która dba o nasze bezpieczeństwo. 20 kilometrów przekroczę prędkość i jest mandat. Czy oni o moje bezpieczeństwo dbają? Czy akurat nie powinna jakaś część tych pieniędzy zostać przeznaczona naprawdę na nasze bezpieczeństwo? – pytał mieszkaniec Garwolina.
Marek Domański przypomniał radnym i burmistrzowi, że o bezpieczeństwie obywateli pisali w swoich programach wyborczych. – Nie jesteście radnymi pierwszą czy drugą kadencję, to są kadencje trzecie, czwarte i tak dalej. Czy nie można było tego po tylu latach zrobić? Żelechów, Górzno, inne samorządy mają, lepszy albo gorszy, ale mają. Czy nas nie stać na coś takiego? Nie można się zapożyczyć na to, żeby człowiek mógł wieczorem wyjść z domu, dojść do kościoła i wrócić w nocy? Zastanówcie się, co jest ważne, a co ważniejsze – apelował.
– To nie jest tak, że my tu nic nie robimy. Dbamy o to miasto, a pan ma do nas pretensje. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia – odpowiedział Antoni Frąckiewicz, wzburzony wypowiedzią gościa. – To jest wypadek jak każdy inny. Moje dzieci, wnuki chodzą po mieście i do tej pory nie było takich incydentów.
Burmistrz Tadeusz Mikulski także przekonywał, że Garwolin jest miastem bezpiecznym, a monitoring dobrze spełnia swoją funkcję w szkołach. – Policja zapewnia nas, że nasze miasto jest jednym z bardziej bezpiecznych na terenie Mazowsza – mówił burmistrz.
Nie ma pieniędzy na bezpieczeństwo? Zdaniem radnego Marka Jonczaka potrzeba monitoringu powinna być ponownie przeanalizowana podczas przygotowywania budżetu na rok 2013. – Trzeba się zastanowić, czy monitoring jest bardziej potrzebny niż np. kilka metrów chodnika. Można by przynajmniej newralgiczne miejsca wyposażyć w kamery i na pewno będzie to służyło bezpieczeństwu – stwierdził radny Jonczak.
Michał Rękawek przypomniał, że w poprzedniej kadencji pojawiła się szansa na dofinansowanie monitoringu z programu prowadzonego przez komendę wojewódzką policji. – Miasto musiałoby wyasygnować jedynie 15% środków i zapewnić człowieka do obsługi monitoringu – wyjaśniał radny. Temat jednak upadł, ponieważ urząd miasta – jak wynika z protokołu z posiedzenia jednej z komisji – miał poinformować policję, że miasto nie ma pieniędzy na udział w projekcie.
(ma) 2012-01-31 12:00:56 |
Komentarze
To żaden wstyd wcinać najlepsze pierogi w mieście.Przynajmniej można tam zjeść spokojnie obiad w obecności policji. Chyba nie odmawiasz policjantom prawa do przerwy obiadowej.
Wyluzujcie! Jak się komuś coś stało to dla relaksu i odprężenia pójdzie na basen. Co by zrobił jakby nie było basenu? Gdzie się odpręży i zrelaksuje?!