Tak minęło harcerskie lato!

Harcerze i instruktorzy garwolińskiego Hufca ZHP „Orłów” z uśmiechem wspominają lato i witają nadchodzącą jesień. Podczas Dnia Wewnętrznego Hufca na stanicy w Polewiczu podsumowano niezapomniane wakacje i przedstawiono plany na nowy rok harcerski.

 

Wizyta u niemieckich harcerzy

W podróż ruszyliśmy dobrze miesiąc przed wakacjami. W dniach 24-28 maja Ośmioro Odważnych było na zlocie diecezji DPSG Münster (diecezja jest odpowiednikiem naszej chorągwi, a DPSG to Niemieckie Harcerstwo Św. Jerzego). Zaprosili nas nasi starzy znajomi ze szczepu Ahlen, z którymi już dwa razy obozowaliśmy. Taki zlot odbywa się co 15 lat.

Tegoroczny miał niesamowity rozmach – 3200 uczestników, setki namiotów (czarne jurty i białe khoty), wielki namiot cyrkowy, w którym odbywały się koncerty, dyskoteki i nabożeństwo (katolickie), mniejsze namioty z kafejkami. Dwie wielkie gry dla wszystkich. Impreza odbywała się nad jeziorem, na wydzielonym i strzeżonym przez specjalne służby terenie. Pogoda nam dopisała. Dodatkowo, spędziliśmy prawie dwa dni w Pumpenhausie, harcówce naszego partnerskiego szczepu, którą bardzo lubimy.

W spotkaniu z naszej strony wzięli udział głównie harcerze starsi, jedna harcerka i jeden wędrownik: z 100 WDH Arbaro, 4 Szczepu Adventure i 22 Szczepu Itaka. Mogło nas być więcej, ale niestety, jakoś nie było chętnych, A szkoda! Wyjazd wsparła Deutsch-Polnisches Jugendwerk – Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.

 

Zlot Hufca – Srebrna Lilijka

Zaraz po powrocie z Niemiec trzeba było się szybko przepakować – tym razem na zlot naszego hufca, na którym odbywał się turniej Srebrna Lilijka – w dniach 2-4 czerwca.

Ponad 200 osób, w tym zuchy (na sobotniej grze Bajkowy Polewicz, opracowanej przez dh. Kamilę Wójtowicz), harcerze, wędrownicy, instruktorzy, kadra wspomagająca bawili się i integrowali na Stanicy ZHP w Polewiczu.

Przez cały weekend trwał Turniej Zastępów „Srebrna Lilijka”, który w tym roku został zorganizowany przez młodą kadrę na czele z przewodniczką Kingą Kapczyńską. Zmagania turniejowe rozpoczęły się wiosną – każdy zastęp musiał się trochę napracować nad zadaniami przedturniejowymi (np. przygotowanie broszury o ratowniczym ABC lub filmu o użyciu węzłów w praktyce, sadzenie drzew, stworzenie mapy tropem historycznych harcerskich miejsc w naszym otoczeniu).

Głównym wydarzenie m zlotu był sobotni bieg harcerski w lesie dookoła stanicy w Polewiczu. Na dwóch trasach, czekało na zastępy ponad 30 instruktorów i wędrowników. Zastępy wykonywały tratwę – tu sprawdzano umiejętność wiązania węzłów, układały puzzle z symbolami harcerskimi, udzielały pierwszej pomocy poszkodowanemu, przesyłały wiadomości alfabetem Morse'a. Sprawdzana była wiedza z terenoznawstwa i historii harcerstwa. Na jednym z punktów harcerze musieli ugotować dla siebie obiad.

Wyniki zostały ogłoszone w niedzielne południe. Emocje rosły – na początku zostały rozdane dyplomy za udział zastępom, które biorą udział w turnieju już od lat. Następnie kadra pogratulowała nowym patrolom odwagi, aby uczestniczyć w tym wydarzeniu pierwszy raz. Najlepsze zastępy było niezwykle trudno wybrać, gdyż, oprócz sobotniego biegu, na wyniki składały się także zadania przedturniejowe, współpraca oraz wizerunek ogólny zastępu.

Kategoria harcerska (4-6 klasa):

I miejsce zastęp KP z 155 Garwolińskiej Drużyny Harcerskiej

II miejsce zastęp Włóczykije z 2 Drużyny Harcerskiej Itaka w Sobolewie

III miejsce zastęp NWM także z 155 Garwolińskiej Drużyny Harcerskiej

 

Kategoria starszoharcerska (gimnazjum):

I miejsce zastęp „ZBN” ” z 2 Drużyny Harcerskiej Itaka w Sobolewie

II miejsce zastęp Pałałaksa z 24 Starszoharcerskiej Drużyny Adventure

III miejsce zastęp Czarne owce także z 2 Drużyny Harcerskiej Itaka w Sobolewie

 

Kolonia zuchowa w Polewiczu

Pierwszym wydarzeniem całkowicie wakacyjnym była kolonia zuchowa, która odbyła się w ostatnim tygodniu czerwca. Zuchy z Garwolina, Izdebna, Trąbek i Rudy Talubskiej przywdziały pióropusze i przybyły prosto na naszą prerię nad piękną rzeką Wilgą.

Mali adepci indiańskiej filozofii życia spędzili radośnie czas na pleceniu łapaczy snów, ozdabianiu odzieży, budowie wigwamów, polowaniu na bawoły, nauce o leczniczych ziołach i wielu, wielu innych bardzo ciekawych i bardzo radosnych zajęciach.

Ważnym przeżyciem była historyczna wycieczka z panem Adrianem Pogorzelskim, na której zuchy zajrzały do prawdziwego młyna w Kownacicy, przebrały się za napoleońskiego żołnierza, zwiedziły Podzamcze i dowiedziały się, jakie skarby znaleźli ostatnio w garwolińskiej ziemi budowniczy nowej trasy lubelskiej.

Ledwo kolonia się zaczęła, a już trzeba było się pakować. Na ostatnim apelu zuchy dostały dyplomy, nagrody, pamiątki i zdobyte znaczki sprawności. Organizatorzy dziękują bardzo wszystkim sojusznikom, zwłaszcza firmie Ochnik – za ścinki skór i pani Beacie Rękawek z firmy Top Service za podarowanie materiałów papierniczych i plastycznych na zajęcia.

 

Bieszczaduje w czarnej

17 lipca 2017 z samego rana ponad siedemdziesięcioro harcerek oraz harcerzy z hufca „Orłów” wyruszyło na obóz wakacyjny. Wśród nich znajdowali się zarówno najmłodsi – dziesięcioletni – jak i pełnoletni uczestnicy, dla niektórych miał być to pierwszy harcerski wyjazd.

Wędrownicy – czyli najstarsi – wyruszyli prosto na szlak obozu wędrownego. Młodsi, czyli harcerze i harcerze starsi zabrali się do organizowania swoich podobozów. Pierwsze dni były ogromnym wyzwaniem, musieliśmy oswoić się ze zmienną pogodą, odeprzeć atak podobozów chcących zabrać nam flagę oraz dostrzec piękno Bieszczad, by móc w pełni się w nich zakochać.

Tematem przewodnim podobozu harcerzy był Hobbit. Podzielili się więc na zastępy, których nazwy wiązały się z tą książką, nosili przebrania upodobniające ich do postaci filmowych, rozwijając wyobraźnię na związanych z tym tematem zajęciach.

Obóz starszoharcerski pod pseudonimem Sherlock Holmes nie pozostawał w tyle. Codziennie rozwiązywali niekończący się ciąg zagadek. Wiedzę detektywistyczną wykorzystywali nie tylko podczas odszyfrowywania wiadomości czy znajdowania poszlak, lecz również w czasie zajęć z samarytanki – pierwszej pomocy.

Jednak nie skupialiśmy się jedynie na typowych harcerskich zajęciach. Ponieważ obóz odbywał się w Bieszczadach, zorganizowano trzy wycieczki. Dwie z nich były wyjściami w góry – harcerze zdobyli np. Małą Rabkę, harcerze starsi Przełęcz Orłowicza i wspólnie stanęli na szczycie Tarnicy. Ostatnim wyjazdem było zwiedzenie skansenu w Sanoku i wejście na zaporę w Solinie.

Ponieważ wszyscy pokochali Bieszczady, przedostatniego dnia z bólem serca niszczyli budowane przez cały pierwszy tydzień ogrodzenie, wartownię i inne części obozowiska, nie chcąc opuszczać tego miejsca. Choć wszyscy będą nosić takie same koszulki upamiętniające obóz w Czarnej, wyjątkowe wspomnienia z pewnością będą mieli ci, którzy zdobyli krzyże i pełnoprawnie mogą nazywać się harcerzami.

 

Obóz wędrowny

Obóz wędrowny... Kilkadziesiąt kilometrów do przejścia, kilkanaście szczytów do zdobycia, a wszystko to w ramach wakacyjnego wypoczynku. Mimo trudności grupka wędrowników z naszego hufca podjęła się tego wyzwania.

Pod przewodnictwem Macieja Muchy oraz Piotra Gontarza pokonaliśmy trasę, od Dołżycy aż do Ustrzyk Górnych, po drodze zdobywając takie szczyty jak: Wołosate, Smerek czy najwyższy szczyt w Bieszczadach: Tarnicę. Przecieraliśmy niezbadane szlaki, poznawaliśmy ciekawych i uzdolnionych ludzi, z którymi śpiewaliśmy przy ognisku, sami zdobywaliśmy i przygotowywaliśmy sobie jedzenie, np. gdy zabrakło chleba.

Po tygodniu błądzenia po pięknych, barwnych dolinach i dzikich, wolnych od cywilizacji schroniskach zeszliśmy do Soliny, gdzie przez trzy dni odpoczywaliśmy podczas rejsu na żaglówkach w towarzystwie niezastąpionych sterników.

W końcu, po zakończeniu zdobywania gór i jezior, wróciliśmy na bazę w Czarnej, gdzie po raz pierwszy od prawie dwóch tygodni spotkaliśmy naszych przyjaciół z obozu stacjonarnego i ciepłą wodę.

Mimo wielu ran, otarć, odcisków na stopach czy poparzeń słonecznych, byliśmy szczęśliwi i z pewnością zakochani w Bieszczadach. Może wrócimy do nich jeszcze w tym roku, zobaczyć piękną bieszczadzką jesień, a może dopiero za dziesięć lat. Nie wiem. Ale na pewno wrócimy.

 

Akcja KISS 2017, czyli WIRUS 3.0 i kurs małej kadry

15 sierpnia Polewicz znowu zaczął się zaludniać. Tym razem przybyli na stanicę Hufca Garwolin wędrownicy – nie tylko z naszego środowiska, ale i z odległych miejscowości – Nowy Dwór Mazowiecki, Ostrołęka czy Lublin. Przybyli po wiedzę na kolejną edycję kursu przewodnikowskiego WIRUS 3.0, organizowanego w ramach KiSS 2017 (Kursy i Szkolenia Specjalnościowe).

Przez pięć dni przyszli przewodnicy uczestniczyli w zajęciach, wykładach, grach, ogniskach. Byli podzieleni na cztery zastępy, w ramach których starali się zarażać siebie i innych harcerską ideą, misją wychowawczą, wizją idealnego instruktora, a nawet regulaminami. Wirusowa obrzędowość bardzo uatrakcyjniała kurs, dzięki czemu łatwiej było przyjąć tak ogromną porcję wiedzy. Pamiątki kursu – to nie tylko dyplom ukończenia, ale para kolorowych radosnych skautowych skarpetek.

W tym samym czasie, w ramach KiSS-u po drugiej stronie Wilgi swoje obozowisko rozstawili harcerze i harcerze starsi – uczestnicy kursu zastępowych. Tutaj odbywały się odrębne zajęcia z wiedzy potrzebnej funkcyjnym drużyny, mózgi parowały po obu stronach rzeki, ale zastępowi opanowywali również harcerskie techniki, dlatego więcej zajęć odbywało się w ruchu. Rozpalanie ognisk, gotowanie w kociołku, wędrówka, pierwsza pomoc, bieg na orientację to tylko kilka przykładów typowo skautowych aktywności, które uczestnicy utrwalili bądź poznali.

 

Zlot kadry ZHP

Dwoje naszych reprezentantów wybrało się również do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni, gdzie odbywał się w drugiej połowie sierpnia V Zlot Kadry ZHP. Jest to największa akcja szkoleniowa Związku Harcerstwa Polskiego, która odbywa się co dwa lata.

Dyskusja o skuteczności harcerskiego systemu wychowawczego, wieczór specjalnościowy, konferencja strategiczna, warsztaty opiekunów prób czy o bezpieczeństwie dzieci w ZHP to jedne z wielu zajęć, w jakich mogli wziąć udział uczestnicy.

Na szlaku kaszubskim druhna Katarzyna Łapacz miała okazję dowiedzieć się skąd pozyskiwać partnerów do pracy wychowawczej ZHP. Natomiast na szlaku góralskim – druh Bogdan Dziubak zgłębiał tajniki programu „Pięknie być sobą” – jak go realizować oraz jak przygotować drużynowych do wykorzystania go w swoich środowiskach.

 

Dzień Wewnętrzny Hufca

Wakacje 2017 podsumowało 2 września spotkanie kadry instruktorskiej hufca na stanicy w Polewiczu. Data wskazuje, że to podsumowanie było jednocześnie rozpoczęciem kolejnego roku harcerskiego. Komendantka hufca phm. Izabela Lach podziękowała organizatorom Harcerskiej Akcji Letniej i zaprezentowała plany działania na kolejne miesiące. Jak zawsze będzie się działo!

 

(Inf. Pras. Hufiec "Orłów", oprac. ur) 2017-09-13 12:10:37

 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookie zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Akceptuję ciasteczka znajdujące się w tej stronie.