Reklama

Gm. Borowie: Rodzice sprzeciwiają się likwidacji szkoły

Rodzice uczniów z likwidowanej szkoły w Brzuskowoli nie zgadzają się z formą przeprowadzenia procedury przez wójta gminy Borowie Wiesława Gąskę. Zarzucają włodarzowi, że wbrew swoim wcześniejszym zapewnieniom, zamyka szkołę i odbiera im budynek, wybudowany przez ich rodziców w czynie społecznym. Przy tym robi to w tak krótkim czasie, że wszelkie próby działań wydają się bezsensowne. Oni jednak się nie poddają i zamierzają obalić uchwałę o zamiarze likwidacji szkoły swoich dzieci.

 

Ile czasu potrzeba na podjęcie decyzji o likwidacji szkoły? Rodzice uczniów z Publicznej Szkoły Podstawowej w Brzuskowoli (gm. Borowie) są w szoku, że można to zrobić tak szybko i w takim stylu. W szoku są również ich dzieci, bo to one na początku lutego dostały od dyrektor placówki karteczki z informacją o spotkaniu w sprawie likwidacji szkoły. Nikt ich nie uprzedził wcześniej. Nie przygotował na taką informację. Kilka lat wcześniej, na okoliczność zamykania szkół w innej gminie, byli wręcz zapewniani przez wójta gminy Wiesława Gąskę, że jest przeciwnikiem likwidacji małych szkół i będzie je w swojej gminie utrzymywał. Czy zwyciężyły argumenty ekonomiczne? Co najbardziej bulwersuje rodziców w zachowaniu gospodarza gminy i sposobie przeprowadzenia likwidacji niemal 90-letniej placówki? I wreszcie, czy w tej sytuacji, ktoś pomyślał o szoku na jaki zostały wystawione dzieci, które otrzymały za zadanie przekazanie rodzicom kartek z informacją o zamknięciu ich szkoły?

Reklama

 

Zaskoczenie

Rodzice twierdzą, że nic tego nie zapowiadało. Wójt gminy Wiesław Gąska uczestniczył w rozpoczęciu roku szkolnego, w szkolnej choince i innych uroczystościach, podczas których nawet nie wspomniał o swoich planach. Bo rodzice są przekonani, że zamiar likwidacji ich szkoły zrodził się w głowie włodarza dużo wcześniej. Mają do niego żal. Nie tylko o likwidację, ale także o to, że nie przygotował do tego ich i ich dzieci. Rodzice zarzucają wójtowi działanie w bardzo krótkim czasie, który tak naprawdę wykluczał jakiekolwiek efektywne działania z ich strony. Mogli tylko pokazać swój sprzeciw. Teraz chcą opowiedzieć, jak zostali potraktowani przez człowieka, któremu zaufali podczas ubiegłorocznych wyborów.

Reklama

 

Co słychać w szkole? Szkoły już nie będzie

Wszystko zaczęło się 2 lutego. Wtedy dzieci, uczęszczające do szkoły w Brzuskowoli, otrzymały kartki z informacją o spotkaniu w sprawie likwidacji szkoły. – Tradycyjnie zapytałem, co słychać w szkole. Córka ze łzami w oczach odpowiedziała, że szkoły już nie będzie – wspomina członek Rady Rodziców, który dodaje, że ogromnym zaskoczeniem była nie tylko informacja o zamknięciu placówki, ale także o spotkaniu, które miało się odbyć nazajutrz. Podczas tego spotkania, na którym pojawiło się około 40 rodziców, wójt Gąska miał nerwowo przedstawić projekt likwidacji szkoły w Brzuskowoli oraz uzasadnić tę decyzję głównie względami ekonomicznymi. Rodzice pytali m.in. o to, czy edukacja ma być dochodowa. Odpowiedzi na to pytanie nie uzyskali. Dowiedzieli się natomiast, że dzieci będą dowożone do szkoły w Borowiu, gdzie będzie im lepiej. (Więcej argumentów z uzasadnienia projektu likwidacji szkoły w Brzuskowoli, przedstawianych przez wójta gm. Borowie można znaleźć klikając tutaj). Tutaj rodzice podkreślają, że nie wszyscy otrzymali informacje o spotkaniu, a także ze względu na pracę nie wszyscy mogli w nim uczestniczyć.

Reklama

 

Dzieci jest więcej, a wójt szkołę zamyka

– Nie podoba mi się absolutnie, jak słyszę z zewnątrz, gdy nasz wójt, gospodarz naszej placówki wypowiada się, że rodzice nic nie robią. Że jesteśmy pogodzeni z decyzją, że likwidacja została przeprowadzona na jego warunkach, bez sprzeciwu, że rodzice nic, że radni są na tak. Wszystko tak jak on chce – mówi zbulwersowana matka uczniów z Brzuskowoli. Kobieta, przypominając list minister edukacji do samorządowców, dotyczący likwidacji szkół, niosącej często pozorne tylko oszczędności (Czy warto likwidować małe szkoły? Czytaj dalej>>>), podkreśla, że wójt gminy jeszcze kilka lat temu zapewniał w mediach, że jest przeciwnikiem zamykania małych szkół. Wówczas w szkole w Brzuskowoli uczyło się 33 dzieci. Obecnie jest ich 37. W tym gronie znajduje się dziecko niepełnosprawne, dla którego zmiana szkoły i dojazdy są dużym przeżyciem i utrudnieniem.

Reklama

 

Na żadne nasze pytanie wójt nie odpowiedział

Rodzice próbowali pisać pisma do wójta gminy, ale szybko zorientowali się, że ze względu na tempo przeprowadzania likwidacji nie uda się im nawet uzyskać na nie odpowiedzi. Postanowili zorganizować drugie spotkanie, na które zaprosili wójta oraz radnych z miejscowości z obwodu szkoły: Gościewicza, Filipówki i Brzuskowoli. Spotkanie odbyło się 10 lutego. Ostatnie spotkanie, na które Rada Rodziców zaprosiła wszystkich radnych (odpowiedziało siedmiu) oraz wójta odbyło się 13 lutego. – Myśleliśmy, że będziemy rozmawiać, bo bardzo chcieliśmy szukać jakiegoś kompromisu. Wójt podkreślał, iż w szkole jest niekomfortowa sytuacja i dla dzieci i nauczycieli, że są łączone klasy i odbija się to w nauczaniu. Absolutnie się z tym nie zgadzamy jako rodzice, ponieważ efekty i wyniki w nauce stawiają szkołę w Brzuskowoli w czołówce powiatu oraz są doceniane podczas kontroli z kuratorium. Dzieci otrzymują nagrody, wyróżnienia. Rokrocznie wójt gratulował, mówił że cieszy się, że ta placówka istnieje – wspomina członkini Rady Rodziców. Podczas tego spotkania przytoczono także słowa wójta wypowiedziane w roku 2012, gdy były zamykane szkoły w gminie Miastków Kościelny. – Był przeciwny wówczas zamykaniu małych szkół, wtedy w Brzuskowoli było 33 dzieci, teraz jest 37. Wtedy nie zamykał, teraz zamyka. Zaapelowałam, żeby się wypowiedział, bo wtedy był koszt ucznia około 18 tys. zł, teraz jest ponad 18 tys. zł, gdzie subwencja urosła o 1600 zł na dziecko. Ceny konsumenckie wszystkie rosną, koszty utrzymania też, a jednak koszt dziecka maleje, więc to nie jest żaden argument. On oczywiście udał że nie słyszy pytania. Ja powtórzyłam. Powiedział, że nie odpowie na to pytanie. Tak naprawdę na żadne nasze pytanie wójt nie odpowiedział – relacjonuje oburzona kobieta, która dodaje, że sposób wypowiedzi wójta i zachowania był niepokojący, a rodzice odczuwali wręcz przemoc psychiczną.

Reklama

 

Budowali szkołę w czynie społecznym, nie chcą jej oddać

Wtedy rodzice już wiedzieli o bliskim terminie sesji rady gminy, podczas której miała zostać podjęta uchwała o zamiarze likwidacji placówki. Podczas spotkania radni zapewniali rodziców, że staną w obronie szkoły. Nie wszyscy jednak tak zagłosowali. Rodziców w ich sprzeciwie wspierała dawna dyrektor szkoły, która zmotywowała ich do działania i do walki o budynek, budowany społecznie ze środków obecnych dziadków i pradziadków uczniów. Rodzice zapewniają, że szkoła jest bardzo ważna zarówno dla nich, jak i ich dzieci. Jest miejscem, które integruje lokalną społeczność. Niemal wszyscy rodzice współuczestniczą w życiu szkoły, biorą udział w zbiórkach, z których udało się zakupić m.in.: pralkę, kosiarkę, firanki, wykładziny, sprzęt grający oraz wyszli z inicjatywą stworzenia placu zabaw. Dbają o budynek oraz jego otoczenie. W obliczu likwidacji szkoły podejrzewają, że to nie tyle powody finansowe są najważniejsze, co fakt, iż ktoś jest zainteresowany budynkiem szkoły, z którego wynajmu gmina będzie czerpała korzyści finansowe. Rodzice słyszeli pogłoski m.in. o planach otwarcia w nim ośrodka wychowawczego dla dziewcząt lub domu starości.

Reklama

 

Zaczęła się ciężka atmosfera

Sesja rady gminy, podczas której radni większością głosów zdecydowali o zamiarze likwidacji szkoły w Brzuskowoli odbyła się 17 lutego, w dwa tygodnie od pierwszego spotkania z rodzicami. – Dzieci płaczą. Wszyscy jesteśmy zestresowani. Uczniowie nie mogą się skupić podczas lekcji. Reagują krzykiem nawet, gdy ktoś wjeżdża na ich podwórka. Dlaczego? Ponieważ trwa etap rozwożenia listów z informacją o podjętej uchwale. Rodzice pracują, w związku z czym nie można ich zastać. Pani dyrektor szkoły jeździ z panem wójtem i rozwożą te listy. Gdy kogoś nie ma, ponawiają wizytę. Dzwonią, przekonują do odbierania informacji, ponieważ muszą one być skutecznie doręczone do końca lutego. Ale w ustawie jest informacja, że to ma być sposób doręczenia nie budzący niepokoju i obaw. Robią to różne osoby: m.in. pracownicy gminy, kurierzy. To są już kilkakrotne odwiedziny, więc to już zaczyna się robić nachodzenie. Więc wójt zaczął to robić osobiście (…), zbierał rodziców w szkole, praktycznie prawie, że zmusza, zaczyna wydzwaniać. W jednym dniu potrafią odwiedzić rodzinę trzy razy. Zaczęła się ciężka atmosfera – mówi członkini Rady Rodziców. Rodzice rozważali pomysł stworzenia stowarzyszenia lub przekształcenia szkoły w filię, ale takie rozwiązania wójt odrzucił. Obecnie planują obalić podjętą uchwałę, dotrzeć do radnych i przekonać ich do zmiany decyzji. Będą wysyłać pisma nie tylko do wójta i radnych, ale także do wojewody, kuratorium i rzecznika praw dziecka.

Reklama

 

Uchwała przestanie obowiązywać?

Okazuje się, że tempo działań wójta może się obrócić przeciwko niemu. W sytuacji, gdy listy informacyjne nie zostaną skutecznie doręczone wszystkim rodzicom uczniów z Brzuskowoli, uchwała o zamiarze jej likwidacji przestanie obowiązywać. Wójt Wiesław Gąska informuje, że listy były dostarczane za potwierdzeniem odbioru i obecnie czeka na informacje zwrotne o ilości skutecznie dostarczonych przesyłek. – Jeszcze za krótki czas minął od końca lutego. Będziemy to analizować w stosownym czasie. Na razie poczta i inni operatorzy jeszcze nam nie pozwracali dokumentów. Jeśli nie są skutecznie doręczone, to po prostu uchwała przestaje obowiązywać. Nie ma dalszego biegu. My mamy czas do analizowania sytuacji i podjęcia drugiej uchwały, z tym, że druga uchwała musi zostać podjęta co najmniej na 3 miesiące przed końcem roku szkolnego. W międzyczasie musimy wystąpić o opinie do Związków i kuratorium – mówi wójt Gąska.

Reklama

 

(ur) 2015-03-04 14:41:48

Fot. archiwum eGarwolin.pl, fot. w galerii poniżej: sesja rady gminy w Borowiu w dniu 17 lutego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2015-03-17 19:19:42

    A jednak wójt przegrał... :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2015-03-17 19:18:45

    HIP HIP HURA!!! :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wyborca - niezalogowany 2015-03-17 19:17:04

    A jednak się opłacało, BRAWO DLA RODZICÓW :roll: broniących swoich dzieciaczków :-) możecie być dumni,że Wam się udało wygrać z władzą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości