Reklama

7-latek wymyślił swoje porwanie

W czwartek 30 marca, w Górznie, 7-letni chłopiec zaczepił mężczyznę, któremu powiedział, że został porwany ze szkolnego boiska i udało mu się uciec porywaczom. Natychmiast o zdarzeniu została poinformowana policja, która rozpoczęła poszukiwania porywaczy. Planowano zaangażowanie jednostek policji nie tylko z terenu powiatu, ale także województwa. Gdy policjanci sprawdzali szkolny i gminny monitoring, chłopiec przyznał się, że wymyślił porwanie.

 

7-latek z wybujałą fantazją miał czekać na mamę w szkolnej stołówce. Wyszedł jednak z niej sam. Później bał się rodziców i postanowił wymyślić historyjkę z porwaniem. Chłopiec zaczepił mężczyznę, któremu powiedział, że został porwany ze szkolnego boiska i udało mu się uciec porywaczom. Natychmiast o zdarzeniu została poinformowana policja, która rozpoczęła poszukiwania porywaczy. Mieli się oni poruszać busem. W akcję planowano zaangażować jednostki policji nie tylko z terenu powiatu, ale także województwa. Gdy policjanci sprawdzali szkolny i gminny monitoring, chłopiec przyznał się, że wymyślił porwanie. Akcja została odwołana.

Reklama

Przebieg zdarzeń potwierdza rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie asp. szt. Marek Kapusta.

 

(ur) 2017-03-30 19:52:11

- Chłopiec nie zjawił się w szkolnej świetlicy. Wyszedł ze szkoły po obiedzie ze stołówki - prostuje wcześniejszą informację asp. szt. Marek Kapusta z KPP w Garwolinie.

2017-03-30 21:00:15

 

W piątek 31 marca Komenda Powiatowa Policji w Garwolinie zaktualizowała informacje o zdarzeniu. Jego przebieg częściowo różni się od informacji, których wczoraj udzielił nam rzecznik prasowy KPP w Garwolinie.

Reklama

Do garwolińskich policjantów zadzwoniła wczoraj nauczycielka z jednej ze szkół z powiatu garwolińskiego. Powiedziała, że ich 7-letni uczeń został porwany, a następnie zdołał uciec. Taką samą wersję przedstawiała matka chłopca. Funkcjonariusze bardzo poważnie potraktowali ten sygnał i natychmiast pojechali do szkoły. Nauczyciele wraz z matką chłopca, opowiedzieli policjantom, że 7-latek został porwany z terenu szkoły przez zamaskowanego mężczyznę i zaciągnięty do lasu. Chłopiec miał się oswobodzić z rąk oprawcy i uciec.

Postawieni na nogi policjanci z Garwolina zaczęli działania od sprawdzenia m.in. zapisu monitoringu szkolnego i gminnego. Jak się okazało, te nie zarejestrowały wydarzeń opisanych przez dziecko, a nagrały, jak sam wychodzi ze szkoły i idzie w kierunku domu. W późniejszej rozmowie skruszony 7-latek przyznał się, że całe zdarzenie wymyślił, gdyż bał się reakcji rodziców, że tak długo wracał do domu.

Reklama

Do poszukiwań chłopca zaangażowano policjantów z całego powiatu garwolińskiego. Od razu zaczęto także podejmować działania i decyzje o ściągnięciu mundurowych z Komendy Stołecznej Policji z Warszawy i Komendy Wojewódzkiej Policji z Radomia.

Na całe szczęście cała historia zakończyła się szczęśliwie. Przypominamy jednak rodzicom, by rozmawiali z dziećmi i tłumaczyli im, jak mają się zachowywać i nie podejmować nieodpowiedzialnych decyzji.

Publiczna Szkoła Podstawowa w Górznie informuje, że prowadzi w sprawie postępowanie wyjaśniające.

Reklama

(inf. KPP Garwolin) 2017-03-31 12:45:21

 

Fot. freeimages.com

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Minionki - niezalogowany 2017-04-01 21:23:18

    Nauczyciele dorabiają godz na świetlicy siedząc i pijąc kawkę, kiedy nie wejdę to nigdy nie wiedzą gdzie dzieci, no był przed chwilą...czy nie można jakoś zorganizować czasu tym dzieciakom, zaciekawić ich czymś a nie tylko wiecznie narzekać że za mało zarabiają! Mówię o szkole w Ł....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    prawda - niezalogowany 2017-03-31 16:09:15

    Z tego co wiem to dzieci ze stołówki do szatni chodzą same. Trudno żeby nad każdym dzieckiem na stołówce stał nauczyciel i czekał aż zje, a następnie prowadził za rękę na stołówkę. Problem tkwi raczej w tym, że przy szatni tuż przy wyjściu ze szkoły nie ma dyżurów. Jaki problem żeby posadzić tam woźnego albo sprzątaczki. W wielu szkołach tak jest. Na szczęście dziecku nic się nie stało. Sądząc po niektórych komentarzach są tacy co już wieszają psy na nauczycielach i żądają ich krwi. ...Ludzka zawiść nie ma granic. Wielki test przed Panią dyrektor, bo gdyby miała w tej sytuacji karać to musiała by zacząć od siebie ...Zaczął bym raczej od uszczelnienia szkoły i zwiększył nacisk na dobrą pracę wychowawczą, uświadamiającą dzieciom zagrożenia, by do podobnych sytuacji nie dochodziło. A do rozdmuchujacych tą sprawę: nie naznaczajcie dłużej tego dziecka bo i tak przeżyło stres...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dowody - niezalogowany 2017-03-31 13:25:41

    No właśnie mamy dowód jaka dobra opieka, że małe dziecko wychodzi i nikt nic nie wie. Całe szczecie że tak się to skończyło. Mogło dojść do tragedii. Wydaje mi się że za dziecko w szkole odpowiada nauczyciel. A to są tylko dzieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości