Reklama

Eksmitowana matka z dwójką dzieci szuka pomocy

Od ponad tygodnia żyją bez prądu. Samotna matka i jej dwójka dzieci muszą opuścić mieszkanie w Garwolinie, które zajmują od lat. Dlaczego rodzina jest eksmitowana? W jaki sposób miasto stara się im pomóc i z jakiego powodu kobieta tej pomocy przyjąć nie chce?

 

– Przeszłam wszystkie etapy bezdomności: od ulicy, przez Markot, potem znalezienie mieszkania i teraz je tracę – zaczyna swoją historię pani Magdalena, która zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o pomoc. Kobieta wraz z dwójką dzieci ma wyrok eksmisji z zajmowanego od blisko 10 lat mieszkania przy Al. Legionów w Garwolinie.

Reklama

 

Nie mam wyjścia, muszę opuścić mieszkanie

Samotna matka wyznaje, że w swoim życiu przeszła wiele. Do Garwolina przyjechała z Dolnego Śląska. Wcześniej poznała smak życia na ulicy i przeszła życiową zmianę w Markocie. W roku 2004 wraz z rodziną, dziećmi i wówczas jeszcze z mężem, zamieszkała w Garwolinie u starszej kobiety, której córka przebywa za granicą. Do roku 2011 posiadała czasowy meldunek przy Al. Legionów. W międzyczasie rodzinę opuścił mąż pani Magdaleny. Kobieta postanowiła się nie poddawać i mimo własnej choroby (cukrzyca wraz z towarzyszącymi jej schorzeniami i chorobą stawów), mając świadomość ciążącego wyroku eksmisji, stale walczyła o godne warunki do życia dla siebie i dzieci. Córka pani Magdaleny ma 12 lat, a syn lat 11. U chłopca rozpoznano mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę oraz upośledzenie umysłowe w stopniu umiarkowanym. Matka kilkakrotnie zwracała się o pomoc do Urzędu Miasta w Garwolinie i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, skąd uzyskuje wsparcie finansowe, w szczególności z przeznaczeniem na dojazdy do placówek specjalistycznych, wizyty lekarskie kontrolne, leki i turnusy rehabilitacyjne. Rodzinę wspiera także Stowarzyszenie Pomocna Dłoń w Garwolinie, które przekazuje żywność. Kobieta otrzymuje również świadczenia z funduszu alimentacyjnego i świadczenia rodzinne. – Od lat walczę o mieszkanie. Ciągle jednak słyszę, że miasto lokali socjalnych nie ma. Teraz nie mam wyjścia, ponieważ po śmierci kobiety, u której mieszkałam, jej córka chce sprzedać mieszkanie. Muszę je opuścić, ale muszę też zapewnić właściwe warunki swoim dzieciom, w tym synowi, który ma umysł 4-latka – mówi pani Magdalena.

Reklama

 

Z dziećmi na ulicę?

Mieszkanie obecnie zajmowane przez rodzinę nie posiada wygód. Są to dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Mieszkanie jest ogrzewane piecem węglowym. W ubiegłym roku pani Magdalena zakupiła do niego nowe grzejniki. Eksmisja rodziny została wstrzymana do czasu zaoferowania przez miasto oferty zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego. – Sytuacja jednak zmieniła się z odwiedzinami właścicielki mieszkania, która przyjeżdżając do kraju odłączyła nam licznik. Co ja mam powiedzieć synowi, gdy pyta kto mu zabrał światełko? Wiem, że muszę opuścić to mieszkanie, ale gdzie mam pójść? Z dziećmi na ulicę? – zastanawia się kobieta.

Reklama

 

Pani Magdalena, zdeterminowana walczyć o godne warunki życia, wybrała się z dziećmi na spotkanie z burmistrzem Garwolina Tadeuszem Mikulskim. W spotkaniu uczestniczyła również wiceburmistrz Maria Perek, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Jerzy Makulec oraz pracownik wydziału Maria Tobiasz. Samotna matka opowiedziała historię swojej wieloletniej walki o mieszkanie socjalne i poinformowała zebranych, że nie może dłużej zostać w mieszkaniu przy Al. Legionów, ponieważ jego właścicielka bezwzględnie domaga się, aby rodzina wyniosła się do 11 listopada. – Jestem przerażony, słysząc to – skomentował sytuację burmistrz miasta i poprosił swoich pracowników o przedstawienie możliwości rozwiązania problemu pani Magdaleny.

Reklama

 

Miasto pomaga: jest lokal przy Żeromskiego

Maria Tobiasz potwierdziła, że samotna kobieta znajduje się na liście osób oczekujących na lokal socjalny, a na chwilę obecną jedyną propozycją dla niej jest lokal w budynku przy ul. Żeromskiego. Pani Magdalena stanowczo stwierdziła, że to miejsce nie wchodzi w grę ze względu na fatalne warunki i środowisko, w którym jest chory syn oraz nastoletnia córka nie będą w stanie funkcjonować. Kierownik wydziału Jerzy Makulec zapewnił, że warunki lokalowe przy Żeromskiego poprawiły się, częściowo wykonano ocieplenie budynku oraz wymieniono okna, a na korytarzu znajduje się toaleta oraz umywalka. Urzędnicy podkreślili, że obecnie posiadają tylko dwa wolne lokale przy Żeromskiego (jednopokojowe o powierzchni około 20m ² każde), które mogą pokazać kobiecie i dać jej czas do namysłu. – Pani Magdalena obejrzała oba mieszkania. Jedno z nich można by było zasiedlać od razu, drugie wymagałoby uprzątnięcia i odmalowania. Bylibyśmy w stanie to zrobić w ciągu tygodnia. W tym drugim lokalu byłaby również możliwość doprowadzenia wody. Zdementowałem oczywiście informację o tym, że po wprowadzeniu się na Żeromskiego pani Magdalena nie dostanie później innego lokalu. To bzdura. Ale nic na siłę, nie namawiamy. Nasza rola to pokazanie lokalu. Staramy się pomagać – zapewnia Jerzy Makulec.

Reklama


To niemożliwe tam zamieszkać i nie zwariować

– Na „rotaku” nie ma warunków, żeby wychowywać niepełnosprawne dziecko! Chodzi o bezpieczeństwo mojego upośledzonego syna i nastoletniej córki. Dlaczego lokale po internacie przy Stacyjnej nie są przygotowywane na mieszkania socjalne? Na mieście też kilka swoich wolnych lokali miasto by znalazło – mówi pani Magdalena. Kobieta, świadoma tego, że musi opuścić mieszkanie przy Al. Legionów, jest skłonna wynająć samodzielne mieszkanie w Garwolinie. Przeraża ją jednak koszt wynajmu, na który przy stałej rehabilitacji i leczeniu syna jej nie stać. Pani Magdalena zwraca się do ludzi dobrej woli, którzy byliby w stanie jej pomóc, oferując do wynajęcia tanie mieszkanie. – Ja nie chcę luksusu, tylko normalnego mieszkania. Jak moje dziecko miałoby na Żeromskiego wyjść w nocy do toalety na nieoświetlonym korytarzu, (boję się ciemności – dopowiada chłopiec)? Wiem, że tam są rodziny z małymi dziećmi, ale z dziećmi zdrowymi. To niemożliwe tam zamieszkać i nie zwariować – dodaje zdesperowana kobieta.

Reklama

 

Rodzina z psem wynajmie tanie mieszkanie

Pani Magdalena zapewnia, że nie kończy swojej walki o swój godny byt i swoich dzieci: – Robię to dla nich! Zrobiłam już wiele i jakoś sobie radzimy. Teraz jest trudniej, bo ponad tydzień żyjemy bez światła, prądu. Syn nie rozumie co się dzieje, ale wie, że coś dzieje się nie tak. Miasto pokazało, że oferuje lokal i ma czyste ręce. Ale ja będę walczyć dalej! Jeśli ktoś byłby w stanie wynająć nam niedrogie mieszkanie, na rok lub dwa lata, może wtedy udałoby się doczekać wyremontowanych mieszkań socjalnych przy Stacyjnej. Do tego czasu jednak ja, moje dzieci i nasz pies musimy gdzieś mieszkać...

Reklama

 

(ur) 2013-10-19 10:03:23

Galeria przedstawia budynek z lokalami socjalnymi przy ul. Żeromskiego w Garwolinie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Magdalena - niezalogowany 2014-01-15 10:47:58

    Witam,niestety nie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2014-01-15 08:55:44

    Udało się Pani pomóc?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Krs - niezalogowany 2013-10-28 19:36:08

    OLDATo nie tak!czytaj ze zrozumieniem...mi chodzilo o to,ze po co dawac Magdzie mieszkanie p.Krystyny czy Jej rodziny jak tam ktos mieszka...by ich wyrzucic a Magde tam wprowadzic?I dlatego napisalm,ze zazdrosni ludzie,ze ktos ma kawalerke...hahaha,ze powinien ja Magdzie oddac...ale Jej sie nalezy wieksze mieszkanie dla niepelnosprawnego dziecka,pannicy ,psa do rehabilitacji I doroslej kobiety!cala ta sprawa to zenada przede wszystkim dla panstwa polskiego...wstyd

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości