Przewodniczący komisji rewizyjnej rady powiatu Marek Chciałowski przedstawił informację o przebiegu kontroli dotyczącej umowy radnego Norberta Wilbika z Powiatowym Zespołem ds. Orzekania o Niepełnosprawności.
8 maja 2026 roku Rada Powiatu Garwolińskiego, większością 12 głosów „za”, przyjęła uchwałę o zleceniu komisji rewizyjnej doraźnej kontroli w sprawie radnego Norberta Wilbika. Radnych interesowała umowa zlecenia, którą samorządowiec zawarł 4 listopada 2025 roku z Powiatowym Zespołem ds. Orzekania o Niepełnosprawności działającym przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Garwolinie. Zgodnie z przepisami ustawy o samorządzie powiatowym radnym nie wolno powierzać pracy na podstawie umów cywilnoprawnych przez zarząd powiatu lub starostę. Komisja miała sprawdzić przede wszystkim prawidłowość tego powołania, treść umowy, wysokość wypłaconych wynagrodzeń oraz to, czy sytuacja ta mogła podważyć zaufanie wyborców do wykonywania mandatu.
Podczas obrad rady (26 czerwca) informację o zakończeniu kontroli przedstawił przewodniczący komisji rewizyjnej, Marek Chciałowski. Szef gremium kontrolnego opisał trudności, z jakimi – według niego – musieli mierzyć się kontrolerzy.
– Cały czas spotykaliśmy się z destrukcyjnymi działaniami ze strony zarówno zarządu, jak i PCPR-u oraz innych jednostek. Generalnie kontrola, która rozpoczęła się na początku maja, przebiegała z dużymi oporami. Materiały dostawaliśmy z miesięcznym opóźnieniem albo wcale, albo były to dokumenty zawierające jedynie informację o tym, że sprawy są dość trudne, wobec czego każde pytanie wymagało konsultacji z prawnikiem – stwierdził.
Marek Chciałowski poinformował, że po dwóch miesiącach pracy i sześciu spotkaniach komisja przyjęła protokół stosunkiem głosów 4 do 3. Część radnych miała na piśmie złożyć zdania odrębne, ale do momentu sesji to się nie stało.
– W protokole nie ma żadnych stwierdzeń w zakresie nieprawidłowości natomiast jest to tylko i wyłącznie opisany stan faktyczny, stan który mogliśmy zbadać i sprawdzić i reszta decyzji pozostanie w kwestii rady powiatu – relacjonował. Nawiązał też do wcześniejszych doświadczeń komisji, porównując obecną sytuację do badania spraw związanych z promocją powiatu, które – jak ujął – „także szło jak po grudzie”.
– Być może w oczach niektórych osób komisja rewizyjna nie powinna istnieć i lepiej byłoby, gdyby jej nie było. Jednak taki jest statut, że została powołana – powiedział radny.
Na wypowiedź przewodniczącego natychmiast zareagowała starosta Iwona Kurowska, sprzeciwiając się twierdzeniom o ponad miesięcznych opóźnieniach w przekazywaniu dokumentacji i nazywając je „manipulacją czy wręcz podaniem nieprawdy”. Domagała się też wyjaśnienia, jakie konkretnie dokumenty posłużyły jako podstawa do sporządzenia protokołu.
Marek Chciałowski odpowiedział, że korzystano z materiałów dostarczonych przez jednostki organizacyjne, zarząd oraz przewodniczącego rady. W tym momencie do dyskusji włączył się wicestarosta Mirosław Walicki. Dopytywał o szczegóły i zarzucał komisji pominięcie istotnych analiz prawnych przygotowanych przez urzędowych prawników, które nie wskazywały na zakaz łączenia funkcji przez radnego.
– Kto ma takie kwalifikacje, aby oceniać opinie prawne pod kątem ich przydatności czy wartości merytorycznej? Pragnę przypomnieć, że tego typu opiniami dysponował również lub zasięgał opinii sam radny, podejmując te działania, i były one pozytywne. One nie wskazywały na to że, nie ma możliwości łączenia tych funkcji – mówił wicestarosta.
Zarzucił także Markowi Chciałowskiemu, że protokół został napisany na podstawie materiałów przekazanych przez mieszkańca, który uzyskał je w ramach dostępu do informacji publicznej, a nie przekazanych bezpośrednio przez jednostki organizacyjne.
Wymiana zdań przerodziła się w bezpośredni spór o daty między przewodniczącym komisji a starostą. Marek Chciałowski przekonywał, że komisja wystąpiła o dokumenty 8 maja, natomiast część odpowiedzi od zarządu wpłynęła dopiero pismem z datą 8 czerwca. Dla szefa komisji wniosek był oczywisty. – Od 8 maja do 8 czerwca, jak by nie patrzeć i nie liczyć, mija dokładnie jeden miesiąc. Chyba że całkowicie nie znam się na matematyce – mówił.
Starosta Iwona Kurowska odpowiadała, że data podpisania pisma przez przewodniczącego nie jest tożsama z datą jego fizycznego dostarczenia i zapewniła, że ze strony zarządu nie doszło do miesięcznego zwlekania. Przewodniczący rady Michał Pałyska skomentował, że miesięczne opóźnienie w dotarciu pisma do właściwego adresata w starostwie zdarzało się już wcześniej.
Wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej, Grzegorz Szymczak zwrócił uwagę na upływający czas i wskazał instancję, która ostatecznie rozstrzygnie ten spór – nadzór wojewody. Zaproponował zamknięcie dyskusji. Przewodniczący rady, Michał Pałyska, przyjął tę propozycję i zakończył debatę.
Zdjęcie: archiwum eGarwolin.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze