Reklama

Z Paryża do Żelechowa. Szukał rodzinnych korzeni, znalazł historię sięgającą XVIII wieku

Ryszard Pioruński, mieszkaniec Paryża, po raz pierwszy przyjechał do Polski, by odnaleźć ślady przodków. Rodzinna historia zaprowadziła go do Żelechowa, ale zebrane materiały wskazują, że korzenie rodziny mogą sięgać Zalesia pod Rykami. Ważnym tropem okazała się także zmiana nazwiska.

Do Żelechowa przyjechał nie jako turysta, lecz jako człowiek szukający własnej historii. Ryszard Pioruński, mieszkający na co dzień w Paryżu, po raz pierwszy odwiedził Polskę, aby odnaleźć informacje o rodzinie, która ponad sto lat temu wyjechała z okolic Żelechowa do Francji.

W poszukiwania zaangażowali się pracownicy Urzędu Miejskiego w Żelechowie, proboszcz miejscowej parafii ks. prałat Eugeniusz Filipiuk oraz Grzegorz Szymczak, który od około dziesięciu lat zajmuje się badaniami genealogicznymi.

Reklama

Przyjechał z rodzinnymi pytaniami

Ryszardowi Pioruńskiemu towarzyszył Andrzej Gruszewski, znajomy znający zarówno język francuski, jak i polski. Podczas wizyty pełnił funkcję tłumacza.

Zanim trafili do żelechowskiego ratusza, odwiedzili miejscowego proboszcza i próbowali szukać informacji w księgach metrykalnych. Nie udało się jednak w ten sposób odpowiedzieć na wszystkie pytania.

O sprawie została poinformowana burmistrz Żelechowa Krystyna Wieczorkiewicz. To ona skontaktowała przyjezdnych z Grzegorzem Szymczakiem.

– Ryszard Pioruński, który mieszka w Paryżu, razem ze swoim znajomym, który jako tłumacz mu tutaj pomaga, zgłosił się do urzędu. Wcześniej trochę poszukiwał informacji w aktach metrykalnych dotyczących jego przodków, ale nie do końca udało się wyjaśnić te genealogiczne powiązania – mówi Grzegorz Szymczak.

Reklama

Pioruński wiedział, że jego dziadkowie – Edward i Leokadia z domu Sikorska – wywodzili się z Żelechowa. Edward miał wyjechać do Francji około 1920 roku. Jego syn Edward, ojciec Ryszarda, urodził się w 1924 lub 1925 roku.

Ryszard Pioruński urodził się 8 września 1951 roku w Montreuil pod Paryżem. Rodzinne archiwum, którym dysponuje, jest jednak niewielkie. Po powrocie do Francji ma przekazać między innymi zdjęcie swojego dziadka z młodości.

Nie ma też pewności, kiedy dokładnie Edward i Leokadia wzięli ślub ani gdzie się poznali. W grę wchodzą Warszawa i Paryż, ale są to na razie jedynie hipotezy.

Reklama

Kluczowy trop: Zalesie i inne nazwisko

Najciekawsze ustalenia przyniosły materiały zgromadzone przez Grzegorza Szymczaka. Wynika z nich, że rodzinna historia Pioruńskich może prowadzić dalej niż do samego Żelechowa.

– Ta rodzina od pana Ryszarda z Paryża, po dokładniejszym sprawdzeniu, wywodzi się moim zdaniem w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach z Zalesia pod Rykami. To miejscowość zindeksowana już przez Garwolińską Grupę Indeksacyjną – mówi Szymczak.

Jeszcze ważniejszy może okazać się trop dotyczący nazwiska.

Według ustaleń Szymczaka przodkowie Ryszarda Pioruńskiego przez wiele pokoleń nie nosili nazwiska Pioruński. W dokumentach dotyczących Zalesia pojawiają się formy Piorun lub Piorunek.

Reklama

– I jest tu ciekawostka: w Zalesiu przez długie pokolenia nazwisko brzmiało nie Pioruński, tylko Piorun, ewentualnie Piorunek. Dopiero po przeprowadzce do Żelechowa zaczęto używać formy Pioruński – wyjaśnia genealog.

Zmiana nazwiska może być istotna dla dalszych badań. Poszukiwanie przodków wyłącznie pod współczesną formą nazwiska mogłoby bowiem nie doprowadzić do wcześniejszych zapisów.

Ślady sięgają początku XVIII wieku

W materiałach zgromadzonych przez Szymczaka pojawiają się osoby znane Ryszardowi Pioruńskiemu z rodzinnych przekazów, między innymi Edward i Leokadia, a także Kacper Pioruński i Marianna Białonowicz.

Reklama

Dane te pokrywają się z informacjami znajdującymi się w jego własnym drzewie genealogicznym. Badania Szymczaka sięgają przy tym początku XVIII wieku.

Nie oznacza to jednak, że cała linia została już bezspornie odtworzona. Nadal brakuje dokumentów, które pozwoliłyby jednoznacznie połączyć wszystkie kolejne pokolenia. Nie ma również potwierdzenia, czy Edward poznał Leokadię w Warszawie, czy już we Francji.

Dlatego poszukiwania będą kontynuowane.

Zainteresowanie polskimi korzeniami przyszło po latach

Podczas spotkania w Żelechowie rozmowa dotyczyła nie tylko aktów, nazwisk i dat. Ryszard Pioruński opowiedział również o swoim dzieciństwie we Francji.

Reklama

Jako dziecko uczęszczające do szkoły w Paryżu doświadczał lekceważącego traktowania ze względu na polskie pochodzenie. Z czasem całkowicie zasymilował się z francuskim społeczeństwem.

Dopiero jako dorosły ponownie zainteresował się krajem pochodzenia swojej rodziny. To właśnie zainteresowanie doprowadziło go do Żelechowa.

Poszukiwania będą trwały

Wizyta w Żelechowie była pierwszym etapem poszukiwań. Po powrocie Ryszarda Pioruńskiego do Paryża oraz Andrzeja Gruszewskiego do Japonii kontakt między uczestnikami poszukiwań ma być kontynuowany mailowo.

Reklama

Grzegorz Szymczak zamierza dalej analizować zgromadzone materiały i sprawdzać kolejne pokolenia. Pioruński ma z kolei przekazać dodatkowe rodzinne dokumenty i fotografie.

Na razie nie wiadomo, czy ponownie przyjedzie do Żelechowa. Wiadomo natomiast, że pierwsza wizyta przyniosła coś więcej niż kilka odnalezionych dokumentów. Pojawił się konkretny trop prowadzący do Zalesia, starsze formy nazwiska oraz możliwość dotarcia do kolejnych pokoleń rodziny.

Historia, która dla Ryszarda Pioruńskiego zaczęła się od rodzinnego przekazu o Żelechowie, może więc okazać się znacznie starsza.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/08/2026 16:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości