Reklama

Dromos upadł. Pracownicy pytają: dlaczego?

Przedsiębiorstwo Robót Drogowych „Dromos” z siedzibą w Woli Rębkowskiej ogłosiło upadłość. Związani z firmą od lat jej pracownicy czują się oszukani i chcą wyjaśnić, jak do tego doszło. Prezesi, ostatni i poprzedni, wzajemnie sobie przeczą. Jaka jest prawda?

 

Bez prezesa, wynagrodzeń, płynności finansowej

Byli pracownicy „Dromosu” oraz ci, którzy ostatnio otrzymali wypowiedzenia, nie chcą wierzyć w upadłość od lat dobrze prosperującej firmy. Zaznaczają, że wszystko zaczęło się pod koniec maja od odejścia prezesa Waldemara Sitka, który obecnie jest prezesem w Węgrowie, w firmie o profilu działalności podobnym do „Dromosu”. – Przez miesiąc trwaliśmy w zawieszeniu, bez prezesa i bez możliwości startu w przetargach – mówią pracownicy, którzy od września nie dostają wynagrodzeń. Ci, którzy wyjeżdżali w delegacje, od kwietnia mieli sami opłacać hotele i przejazdy. Po niewypłaceniu zasiłku pogrzebowego jednej z osób zatrudnionych w firmie okazało się, że „Dromos” nie regulował płatności ZUS. Pracownicy opowiadają, że osoba, która miała zająć stanowisko prezesa, po zapoznaniu się z bardzo złą kondycją finansową spółki zrezygnowała z wzięcia na siebie odpowiedzialności za firmę. Pod koniec czerwca prezesem „Dromosu” został Mariusz Leśniowski.

Reklama

 

Firma była w rozsypce, niewiele dało się zrobić

– Firmę zastałem w bardzo ciężkiej sytuacji, miała mnóstwo zobowiązań oraz brak jakichkolwiek środków finansowych na dalsze funkcjonowanie. Była w rozsypce. Przez 5 miesięcy niewiele da się zrobić. Firma miała poważne kłopoty finansowe. Wykonywaliśmy rozpoczęte prace, lecz spływające pieniądze za wykonane zadania nie wystarczyły na pokrycie powstałych wcześniej zobowiązań. Firma była ponadto na ponad miesiąc pozostawiona bez przedstawiciela, który mógłby startować w przetargach. Nie było prezesa, a tym samym osoby, która byłaby wpisana w KRS, więc nie mogliśmy startować w przetargach, aby pozyskać nowe zlecenia. Dopiero po uregulowaniu kwestii KRS-u zaczęliśmy szukać kontraktów i startować w przetargach, bo poprzedni prezes wygrał ich w porównaniu do roku ubiegłego bardzo mało, a te, które wygrał, były kontraktami nierentownymi – mówi Mariusz Leśniowski.

Reklama

 

Nie było pieniędzy na wypłatę

Ostatni prezes „Dromosu” podkreśla, że pytania o fatalną kondycję finansową spółki powinny zostać zadane jego poprzednikowi. Dotyczy to również braków w kasie zapomogowo-pożyczkowej spółki i zaległych wynagrodzeń. – Kasa zapomogowo-pożyczkowa nie jest i nie była pusta. Nieuregulowany był czerwiec i lipiec 2011 roku, wówczas prezesem był pan Sitek. Pani opiekująca się kasą nie podjęła żadnych kroków w celu odzyskania zaległych pieniędzy od poprzedniego prezesa. O zaległości nie zostali także powiadomieni pracownicy, którzy do kasy należeli. Po odejściu prezesa z dnia na dzień nie było nawet pieniędzy na wypłatę za miesiąc maj dla pracowników – dodaje Leśniowski.

Reklama

 


– Do końca nikt nas nie informował o sytuacji. Oszukiwali nas – wyznają zdesperowani pracownicy firmy...

 


 

Oszukiwali nas

– 14 listopada wszedł syndyk. Do końca nikt nas nie informował o sytuacji. Oszukiwali nas – wyznają zdesperowani pracownicy firmy, którzy stopniowo otrzymują wypowiedzenia i są zwalniani z pracy. Podkreślają, że wśród załogi przedsiębiorstwa były małżeństwa, które po upadku „Dromosu” nie mają żadnych źródeł dochodu. Pracownicy firmy zastanawiają się, kto i kiedy zmienił regulamin spółki, przez co zamiast 5-miesięcznych odpraw otrzymają 1-miesięczne, a nagrody jubileuszowe zostały wstrzymane do 2015 r.

Reklama

Osoby przez lata związane ze spółką wyznają, że „Dromos” zaniżał oferty przetargowe, aby wygrywać przetargi, choć od początku było wiadomo, że firma na nich straci. Żądają odpowiedzi na pytanie, dlaczego przedsiębiorstwo, które ubiegły rok miało zakończyć z zyskiem, w tym roku ma blisko 10 mln zł zadłużenia i około stu wierzycieli. Chcą wiedzieć, czy ich ostatni prezes, posiadający koligacje rodzinne z osobą z zarządu firmy budowlanej z Mińska Mazowieckiego, która ma większość udziałów „Dromosu”, prowadził celowe działania mające doprowadzić do upadłości spółki.

 

Reklama

{jb_quote}Nie rozumiem obarczania mnie winą za to, do czego doprowadził firmę poprzedni prezes – mówi Mariusz Leśniowski{/jb_quote}

 

Upadłość nie była zaskoczeniem

Prezes Mariusz Leśniowski zapewnia, że pracownicy spółki na tydzień przed złożeniem wniosku o upadłość byli informowani o sytuacji, a regulamin „Dromosu” nie był przez niego zmieniany, a jedynie zawieszony. Zarzuty o jakiekolwiek celowe działania mające przyspieszyć upadłość „Dromosu” prezes Leśniowski uznaje za bezzasadne. – Nic takiego nie miało miejsca. Firma miała zbyt duże straty, aby móc dalej funkcjonować. Straty kumulowały się kilka lat, co jest łatwe do sprawdzenia w corocznie publikowanych sprawozdaniach finansowych w Monitorze Polskim B, aż w rezultacie firma została bez środków finansowych, więc nie rozumiem obarczania mnie winą za to, do czego doprowadził firmę poprzedni prezes – dodaje Leśniowski.

Reklama

 

– Wprawdzie załamanie rynku robót drogowych, poczynione inwestycje w 2009 r. spowodowały osłabienie płynności finansowej, ale nie na tyle, aby ogłaszać upadłość – przekonuje Waldemar Sitek...

 


 

Były pełnomocnictwa, pieniądze i zlecenia

Poprzedni prezes PRD „Dromos” Waldemar Sitek piastował tę funkcję od kwietnia 2003 r. do maja 2012 r. – Z przedsiębiorstwa odszedłem zgodnie z umową o pracę zawartą z właścicielami spółki. Zostały udzielone pełnomocnictwa dwóm osobom do pełnej reprezentacji przedsiębiorstwa. Portfel robót zapewniał spółce pracę do września – informuje Waldemar Sitek. Poprzednik prezesa Leśniowskiego dodaje, że w maju spółka nie była w upadłości i dysponowała dużym majątkiem, w tym udziałami w trzech spółkach (w jednej 100%, w drugiej większościowym), dwoma działkami, sprzętem i środkami transportu. – Wprawdzie załamanie rynku robót drogowych, poczynione inwestycje w 2009 r. spowodowały osłabienie płynności finansowej, ale nie na tyle, aby ogłaszać upadłość. Za rok 2011 firma osiągnęła zysk. Na koncie funduszu socjalnego, w ramach którego działa kasa zapomogowo-pożyczkowa, 30 maja znajdowały się pieniądze – przekonuje Waldemar Sitek. Były prezes dodaje, że podczas jego prezesury regulamin wynagrodzeń podpisany przez NSZZ Solidarność nie był zmieniany od 2007 roku. – W dniu zakończenia mojej pracy na koncie znajdowały się pieniądze na wypłatę wynagrodzeń przypadającą na koniec maja, a firma była w trakcie sprzedaży wykonanych robót – konkluduje Waldemar Sitek.

Reklama

 

Co dalej?

Do 10 grudnia syndyk masy upadłościowej Przedsiębiorstwa Robót Drogowych DROMOS Sp. z o.o. z siedzibą w Woli Rębkowskiej zbierał oferty na sporządzenie opisu i oszacowania upadłego przedsiębiorstwa. Kolejnym krokiem będzie najprawdopodobniej jego sprzedaż. Na nowego właściciela p rzejdą wszelkie koncesje, zezwolenia, licencje oraz ulgi, które zostały udzielone „Dromosowi”. Nabywca nie będzie odpowiadał za zobowiązania upadłego przedsiębiorstwa.

Prezes Mariusz Leśniowski zaznacza, że według zapewnień syndyka pracownicy po sprzedaży przedsiębiorstwa otrzymają zaległe wynagrodzenia.

Reklama

 

Fot. Archiwum eGarwolin.pl (PRD „Dromos” wykonuje przebudowę ulic Wyszyńskiego i Sienkiewicza w Garwolinie)

(ur) 2012-12-18 16:03:25


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    felicja - niezalogowany 2013-02-07 12:34:50

    Pan Dróżdż już nie zaciera rączek na "DROMOS" bo ktoś zatarł w końcu ręce na niego i teraz za" złote pióro" "S-8" będzie miał okazję poznakomitsja z podrugami z CBŚ I CBA. Oni już go trochę znają, ale pan Dróżdż zrobił wszystko, żeby zbliżyć stosunki :). No i mamy, tylko ile teraz spółek trzeba będzie sprzedać,żeby się wybronić i żeby starczyło na kaucję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    koniec świata - niezalogowany 2012-12-21 11:46:34

    Dromos padł bo miał takich ludzi Prezesa Sitka, Prezesa Leśniowskiego,Dróżdża, majstra Kamienna Twarz, Gówienko sami sprzedawczyki. Jedyny porządnym co chciał się upomnieć za pracownikiem był M.Cała ta śmietanka dobrze wiedziała, że chodzi oto żeby Dromos padł bo Wujek z Mińska musi go kupić za darmo. Idą święta oni się śmieją z nas a my płaczemy. Dlaczego tak jest. Dromosiaki walczmy o sprawiedliwość niech wini będą ukarani

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    a - niezalogowany 2012-12-20 18:43:51

    [quote name="Tomek"]A co z wierzycielami? Mi wiszą kilkaset tysięcy, jeżeli nie odzyskam pieniedzy to moja firma przestanie istnieć i kolejne kilkadziesąt osób straci pracę. Jeżeli chodzi o tego złodziej a prezesa to kilka pokoleń w dół z jego rodziny powinno spłacać dług. Odpowiedni ludzie już wiedzą gdzie mieszka dawna śmietanka z Dromosu.[/quote]Czyli jest praca dla prokuratorów tylko trzeba im złożyć zawiadomienie. Pracownicy do dzieła!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama