Reklama

Nagrobek z 1871 roku z cmentarza w Garwolinie odnaleziony na złomowisku. Trwają wyjaśnienia konserwatora

Przez ponad 150 lat stał na garwolińskim cmentarzu. Teraz w jego miejscu pozostał wykop, a fragmenty żeliwnego pomnika trafiły na skup złomu. Chodzi o nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego, zmarłego w 1871 roku właściciela Rudy Talubskiej. Sprawę przypadkowo odkrył pasjonat lokalnej historii. Konserwator zabytków ustalił, kto zlecił demontaż i rozważa zawiadomienie organów ścigania. Proboszcz zapewnia, że o rozbiórce dowiedział się dopiero z mediów.

W czwartek 10 września Rafał Rękawek, pasjonat lokalnej historii, zatrzymał się na jednym z okolicznych skupów złomu. Zagląda tam od czasu do czasu, szukając starych metalowych przedmiotów, które mogą przydać mu się w warsztacie. Tym razem jego uwagę zwróciły połamane żeliwne elementy leżące na hałdzie.

– Najpierw myślałem, że to jakiś element maszyny, a te połamane płotki to fragment starej żeliwnej balustrady – opowiada Rafał Rękawek.

Wśród metalowych części zauważył fragment tablicy z literami. Nie mógł jej wydobyć spod ciężkich przedmiotów, dlatego zrobił zdjęcie telefonem. Dopiero wieczorem, gdy przyjrzał się fotografii w domu, dostrzegł fragment daty oraz napis wskazujący, że zmarły miał 52 lata.

Reklama

Zaczął podejrzewać, że znalazł część nagrobka. Nie wiedział jednak, z którego cmentarza mogła pochodzić. Postanowił sprawdzić internetową bazę grobów. Wyszukał pochówki według widocznego fragmentu daty i porównał fotografie. W ten sposób trafił na nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego, który zmarł w 1871 roku.

Rękawek sięgnął również do publikacji Krzysztofa Kota i Anny Ogonowskiej poświęconej osobom pochowanym na garwolińskim cmentarzu oraz książki o miejscowych dworach i pałacach. Kowalczyński był właścicielem Rudy Talubskiej.

Reklama

– Prawie nie spałem całą noc, bo czekałem do rana, żeby powiedzieć Krzysztofowi o tej sprawie i żeby podjąć jakieś działania – wspomina.

Następnego dnia rano spotkał się z Krzysztofem Kotem. Obawiając się, że żeliwne fragmenty mogą zostać wywiezione i przetopione, wrócił na złomowisko. Odsunął zalegające przedmioty i wydobył rozbitą tablicę nagrobną.

Jeszcze 11 września na facebookowym profilu „Dawny Powiat Garwolin i okolice” ukazał się wpis informujący o zniknięciu zabytkowego pomnika z garwolińskiej nekropolii.

Reklama

Rozbity pomnik, niekompletny nagrobek

Nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego pochodził z 1871 roku. Był wykonany z żeliwa, posiadał krzyż, tablicę z epitafium i ozdobne ogrodzenie. Jak relacjonuje Krzysztof Kot, część elementów udało się odzyskać, ale pomnik został poważnie uszkodzony.

– Całości nie udało się odzyskać, bo dużo rzeczy było połamanych. Tablicę mamy chyba w sześciu czy ośmiu kawałkach – mówi lokalny historyk.

Wśród odnalezionych części znalazły się fragmenty tablicy z nazwiskiem i datą śmierci oraz elementy ogrodzenia, m.in. słupki i ozdobne zakończenia. Nie wszystkie części pomnika udało się jednak odnaleźć.

Reklama

Dla osób zajmujących się historią Garwolina zniknięcie nagrobka jest szczególnie dotkliwe. Jak podkreśla Kot, zachowanych XIX-wiecznych pomników jest na miejscowym cmentarzu niewiele, a ich ratowanie wymaga często społecznych zbiórek i wieloletnich starań.

– Ręce po prostu opadają. Siedzimy, piszemy książki, żeby upamiętnić jak najwięcej tych ludzi, którzy żyli tutaj przed nami, którzy tworzyli m.in. Garwolin. Są zbiórki, renowacje pomników, a tutaj pomnik z 1871 roku po prostu zniknął – komentuje Krzysztof Kot.

Reklama

Konserwator ustalił, kto zlecił demontaż

Po nagłośnieniu sprawy zawiadomienie trafiło do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Pracownicy delegatury w Siedlcach przeprowadzili oględziny miejsca, w którym wcześniej znajdował się nagrobek.

Jak poinformowała nas Anna Śmigielska, rzeczniczka prasowa Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ustalono, że rozbiórkę zlecił dysponent nagrobka, a w pracach mieli uczestniczyć miejscowi grabarze.

– Inwestor najprawdopodobniej otrzymał zgodę od zarządu cmentarza, jednak podczas oględzin nie przedstawiono dokumentu na jej potwierdzenie – przekazała rzeczniczka.

Reklama

Według wyjaśnień złożonych przedstawicielom konserwatora inwestor planował przebudowę nagrobka i wykorzystanie go przy kolejnym pochówku. Nowy pomnik miał jednocześnie upamiętniać osobę wcześniej pochowaną w tym miejscu. Żeliwny krzyż ze starego nagrobka miał zostać odnowiony i ponownie wykorzystany.

Dysponent zadeklarował również, że posiada większość elementów rozebranego pomnika, nie wskazał jednak ich dokładnej lokalizacji. Poinformował, że krzyż znajduje się w renowacji. Przyznał też, że część żeliwnych elementów popękała podczas demontażu, co tłumaczył ich złym stanem technicznym. Zastrzegł przy tym, że osobiście nie uczestniczył w rozbiórce.

Reklama

Konserwator zamierza dalej wyjaśniać te okoliczności, również w kontekście odnalezienia fragmentów pomnika na skupie złomu.

Proboszcz: O wszystkim dowiedziałem się z mediów

O okoliczności usunięcia nagrobka zapytaliśmy również ks. Stanisława Szymusia, proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego.

– Rozbiórka odbyła się bez mojej wiedzy i zgody. Temat poznałem dopiero z mediów – powiedział duchowny.

Potwierdził jednocześnie, że mężczyzna dysponujący miejscem pochówku przedstawił dokument z 1992 roku, potwierdzający jego prawa do grobu.

Co stało się ze szczątkami Edwarda Kowalczyńskiego?

Po rozebraniu pomnika w miejscu dawnego pochówku pozostał głęboki wykop. To wzbudziło kolejne pytania, przede wszystkim o los szczątków osoby pochowanej tam w XIX wieku.

Reklama

– Pytanie jest, gdzie są szczątki – mówił Krzysztof Kot, gdy sprawa wyszła na jaw.

O tę kwestię zapytaliśmy konserwatora zabytków. Jak wynika z odpowiedzi urzędu, podczas oględzin pracownicy cmentarza przekazali, że odnalezione szczątki zostały zakopane w obrębie wykopu, w jego niższej części.

Anna Śmigielska zaznacza, że kwestie postępowania ze szczątkami regulują odrębne przepisy, pozostające poza kompetencjami Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Podczas oględzin zalecono również zabezpieczenie wykopu, aby zapobiec ewentualnemu podmywaniu sąsiednich historycznych nagrobków.

Reklama

Cmentarz w ewidencji zabytków, ale nagrobek bez wpisu do rejestru

Osobną kwestią pozostaje prawna ochrona rozebranego pomnika.

Jak wyjaśnia Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków ani nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego, ani sam cmentarz w Garwolinie nie zostały wpisane do rejestru zabytków. Cmentarz znajduje się jednak w wojewódzkiej ewidencji zabytków.

Sporządzona w 1984 roku karta cmentarza nie wymienia nagrobka Kowalczyńskiego. W archiwum urzędu zachowała się dokumentacja pomnika o podobnym wyglądzie, ale opisanego jako bezimienny. Tymczasem usunięty nagrobek miał czytelne epitafium.

Reklama

– Wszystko wskazuje na to, że inwestor nie był zobowiązany uzyskać zgody Urzędu Ochrony Zabytków na wykonywanie czynności przy tym obiekcie – informuje Anna Śmigielska.

Nie oznacza to jednak, że zniszczenie pomnika było dopuszczalne. Rzeczniczka podkreśla, że ze względu na ujęcie cmentarza w wojewódzkiej ewidencji zabytków nagrobek nie powinien zostać zniszczony.

Urząd nadal analizuje zakres ochrony obiektu oraz okoliczności jego usunięcia.

Sprawa może trafić do organów ścigania

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków rozważa zawiadomienie organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przepis dotyczy niszczenia lub uszkadzania zabytków.

– W konsekwencji najprawdopodobniej dalsze czynności wyjaśniające będą prowadziły organy ścigania – informuje rzeczniczka.

Pozostaje również pytanie o przyszłość samego pomnika. Według urzędu, jeśli większość oryginalnych elementów rzeczywiście została zachowana, istnieje możliwość jego odtworzenia. Przywrócenie pierwotnej formy wymagałoby jednak skomplikowanych prac konserwatorskich.

Na razie nie wiadomo, gdzie znajdują się wszystkie części nagrobka ani czy uda się go ponownie ustawić na garwolińskim cmentarzu.

Dla Krzysztofa Kota, Rafała Rękawka i innych pasjonatów lokalnej historii najważniejsze jest to, że jeden z nielicznych zachowanych XIX-wiecznych pomników został rozebrany, zanim ktokolwiek zdołał zapobiec jego zniszczeniu. Teraz od dalszych ustaleń zależy, czy będzie można odtworzyć nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego i wyjaśnić, dlaczego jego fragmenty znalazły się na złomie.

fot. Rafał Rękawek, Dawny Powiat Garwolin i okolice, JS

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/10/2026 17:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości