Osuwająca się skarpa nad Wisłą w Tarnowie i zamknięty z tego powodu parking leśny stanowią coraz większy problem dla mieszkańców i turystów. Temat poruszono podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Garwolińskiego.
Sprawa skarpy nad Wisłą w Tarnowie wróciła podczas sprawozdania z działalności Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Zgłosiła ją radna Karolina Jamicka-Kondej, przypominając o komisji gminy Wilga i wizji lokalnej, w których brała udział razem z przewodniczącym i radnym Trzaskowskim.
– Mieszkańcy informowali nas o problemie dotyczącym odcinka Wisły w Tarnowie, gdzie znajduje się parking. Wiemy, że tam osuwa się cała skarpa. Wiem, że w zeszłym roku odbyły się dwa spotkania w terenie, 28 lipca i 5 sierpnia. Miała zostać założona opaska zabezpieczająca z płyt oporowych. Chciałam zapytać, czy mamy jakieś informacje w tej sprawie, czy coś się zmieniło, czy opaska zostanie wykonana i czy parking będzie ponownie czynny – pytała radna Karolina Jamicka-Kondej.
Odpowiedzi udzielił kierownik Nadzoru Wodnego w Garwolinie, Wojciech Szczegot. Wyjaśnił kwestie własności terenu i przedstawił, na jakim etapie są formalności.
– To nie jest dokładnie parking, bo parking trochę mijamy. Parking jest na terenie Lasów Państwowych, my do parkingu nic nie mamy – nasza firma nie zajmuje się parkingami. Projekt jest wykonany i jesteśmy w trakcie uzgodnień. Nie mamy jeszcze decyzji RDOŚ na tę inwestycję – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przedłużyła termin wydania decyzji do 30 października. Chcą dodatkowych wyjaśnień, nie bardzo wiedzą, co jest zagrożone. Musimy pojechać do Warszawy, aby wyjaśnić, na czym polega to zagrożenie, bo dyrekcja nie wie, po co chcemy to robić, skoro skarpa jest wysoka i wszystko jest takie cacy – tłumaczył kierownik Wojciech Szczegot.
Szef garwolińskiego nadzoru wodnego podał też wartość przygotowanej dokumentacji i zwrócił uwagę na ryzyko wzrostu kosztów w przypadku dalszych opóźnień.
– Mamy dokumentację, która opiewa na 7,8 miliona złotych na wykonanie tej inwestycji. Jak będzie dalej, zobaczymy. Jeśli działania będą się przedłużać, to koszty prawdopodobnie się zmienią, ponieważ trzeba będzie robić nowe kosztorysy – podsumował Wojciech Szczegot.
Do wypowiedzi kierownika Wód Polskich odniosła się radna Jamicka-Kondej. Podkreśliła, że sytuacja parkingu jest ściśle związana ze stanem brzegu rzeki. Jak relacjonowała, z rozmów z leśniczym wynika jasno, że teren został wyłączony z użytkowania właśnie ze względów bezpieczeństwa związanych ze skarpą.
W trakcie dyskusji kierownik Nadzoru Wodnego doprecyzował też informacje o wcześniejszych planach leśników.
– Kilka lat temu nadleśnictwo faktycznie chciało coś tam zrobić, do momentu, kiedy dowiedzieli się, ile to kosztuje. Jak usłyszeli, jakie są koszty tej skarpy, to zamknęli parking, bo ich nie stać po prostu na takie inwestycje – wyjaśnił Wojciech Szczegot. – Szkoda – krótko podsumował przewodniczący Rady Powiatu, Michał Pałyska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze