Pytania o sens wydawania 35 tysięcy złotych, uszczypliwości na temat pracy urzędników i spór o to, czym mają zajmować się urzędnicy i samorządowcy – sprawdzian z cierpliwości przeszli radni i wójt gminy Łaskarzew podczas sierpniowej sesji.
Sierpniowe obrady Rady Gminy Łaskarzew, w punkcie dotyczącym spraw różnych, przerodziły się w gorącą wymianę zdań. Poszło o uchwalenie Gminnego Programu Rewitalizacji i 35 tysięcy złotych na jego opracowanie przez zewnętrzną firmę. Z pozoru techniczna sprawa szybko zamieniła się w spór o kompetencje, zaangażowanie radnych oraz pracę urzędników.
Spór o 35 tysięcy złotych i rolę urzędników
Dyskusję rozpoczęło pytanie radnego Piotra Purgala do radnego Józefa Rulaka o powody jego sprzeciwu wobec przyjęcia dokumentu. Rulak był jedynym radnym, który zagłosował przeciw.
– Jestem przeciwny takiemu wydawaniu 35 000 zł. Oczywiście, jeśli dostaniemy dotację, będę za – argumentował radny Rulak.
Na te słowa zareagował wójt Marek Ziędalski, przypominając zasady związane z pozyskiwaniem środków unijnych.
– Żeby otrzymać refundację, najpierw muszę uchwalić program rewitalizacji i wystąpić o zwrot – wyjaśnił. Dodał, że przy składaniu wniosków na większość programów unijnych za posiadanie programu rewitalizacji przyznawane są dodatkowe punkty. – Gdyby wszyscy radni podeszli do sprawy podobnie, a składalibyśmy hipotetycznie wniosek na boisko przy szkole w Pilczynie, jeśli program rewitalizacji byłby wymagany? – dopytywał wójt.
Radny Rulak stwierdził, że dane potrzebne do opracowania strategii można było, jego zdaniem, pozyskać bezpłatnie z policji czy GOPS-u, przez pracowników urzędu. W odpowiedzi wójt zwrócił uwagę na obciążenie pracą gminnego personelu. - Na te pisma, co pan piszesz, to ja nie wiem, czy zaraz drugiej osoby nie będę musiał zatrudniać do odpisywania. Pracownicy również mają co robić. Nigdy nie wykonywaliśmy gminnego programu rewitalizacji, więc skorzystaliśmy z porady ekspertów, jak robi 90% samorządów - mówił wójt. - Chciałbym też zaapelować – pan nie jest kierownikiem jednostki, ja sobie nie życzę, żeby pan wskazywał, co dany pracownik ma wykonywać – ripostował.
Gospodarz gminy zaznaczył, że nikt w urzędzie nie jest „alfą i omegą”, a samorząd uczy się przez całą kadencję. Ocenił też postawę radnego, zarzucając mu wygodne recenzowanie innych: – Łatwo jest przyjść raz czy dwa razy w miesiącu i tylko zadawać pytania oraz recenzować wszystkich. Może warto zacząć od siebie?
Wójt przypomniał, że w gminie jest wiele rodzin wymagających wsparcia i że prowadzone są różne inicjatywy, w które można się zaangażować. Wspominając o tym, że on sam razem z córką pielił skwerek w Pilczynie (uporządkowany przez gminę - przyp. red.), leżący w okręgu wyborczym radnego, sugerował mu, że warto zacząć działać w swoim okręgu.
– Łatwo jest pouczać wszystkich, rozkazywać i pokazywać, jak powinno to wyglądać oraz co każdy powinien robić – stwierdził Marek Ziędalski.
Wójt: „Ja tak powiedziałem?”
Zarzucona wójtowi sugestia, jakoby radni mieli osobiście wyręczać gminne instytucje w pracy terenowej, natychmiast wywołała polemikę.
– Ja tak powiedziałem? – dopytywał wyraźnie zaskoczony wójt.
– Z pana wypowiedzi wynika, że ja mam chodzić i dopytywać ludzi – odpowiadał radny Józef Rulak.
Wójt tłumaczył: – Powiedziałem przykładowo, kto potrzebuje pomocy.
Rulak odparł, że na przeszkodzie jego zaangażowaniu w pomoc potrzebującym stoją przepisy: – To chyba jest kwestia ustawy o ochronie danych, nie mogę mieć takich informacji.
Radny Wojciech Zackiewicz: O czym my tu rozmawiamy, ludzie kochani!
W pewnym momencie w debatę włączył się radny Wojciech Zackiewicz. – Dostaliśmy ten plan za darmo, bo będzie zwrot. O czym my tu rozmawiamy, ludzie kochani! Ktoś nam coś zrobił za darmo, a my jeszcze na to narzekamy? Przecież będziesz miał chyba zrefundowane, Boże kochany, refundacja jest! – grzmiał radny.
Głos zabrał też wójt Ziędalski, w ironiczny sposób pokazując konsekwencje rezygnacji z przyjęcia dokumentu w przyszłych konkursach.
– Rozumiem, że lepiej byłoby, gdybyśmy tego nie uchwalili. Pojawią się wnioski unijne, pojawi się pytanie, czy gmina posiada program rewitalizacji. Rozumiem, że lepiej tego programu nie mieć, nie dostać dodatkowych punktów, nie otrzymać dofinansowania, i wtedy wszyscy będziemy szczęśliwi.
Rulak: Przeproszę
Na koniec tej wymiany zdań radny Rulak złożył deklarację: – Jeżeli dostaniemy te środki, przeproszę. Pasuje? – powiedział Józef Rulak. Dyskusję zamknął radny Piotr Purgal słowami skierowanymi do adresata: – Nie nas przepraszać, lecz mieszkańców.
Program rewitalizacji jest strategicznym dokumentem, który wyznacza kierunki odnowy obszarów zdegradowanych oraz umożliwia skuteczne ubieganie się o fundusze zewnętrzne, w tym środki unijne.
JS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze