Iwona Kurowska, starosta powiatu garwolińskiego, opublikowała 17 czerwca wpis na Facebooku, w którym napisała o „ataku Niemców na Polaków” i zasugerowała omijanie niemieckich towarów w sklepach. Powodem jest incydent z 16 czerwca w Berlinie, podczas którego niemiecka policja zatrzymała sześć osób próbujących umieścić krzyż przy polskim miejscu pamięci w Tiergarten. Wpis starosty wywołał falę komentarzy i udostępnień w sieci.
We wpisie opublikowanym w środę rano Iwona Kurowska napisała: „To co Szanowni Państwo…!? Od wczorajszego ataku NIEMCÓW na Polaków omijamy NIEMIECKIE TOWARY w sklepach szerokim łukiem!? Jest nas ponad 10 mln”. Wpis ma formę połowicznie retoryczną co sprawia, że trudno go odczytać jako formalne wezwanie do bojkotu. Można go raczej traktować jako stwierdzenie połączone z sugestią wspólnego działania, skierowane do osób podzielających opinię starosty.
Sprawa, do której odnosi się starosta, dotyczy zajścia z 16 czerwca 2026 roku w berlińskim Tiergarten, w pobliżu Reichstagu. Grupa związana z Ruchem Obrony Granic, na czele z Robertem Bąkiewiczem, próbowała umieścić krzyż przy tymczasowym polskim miejscu pamięci poświęconym ofiarom II wojny światowej.
Według dostępnych relacji berlińska policja wcześniej nie zgodziła się na taki przemarsz. Gdy uczestnicy mimo zakazu ruszyli w stronę miejsca pamięci, doszło do szarpaniny, a funkcjonariusze zastosowali przymus bezpośredni i obezwładnili część osób, w tym Bąkiewicza. Zatrzymano łącznie sześć osób, a po zakończeniu czynności wszystkie zostały zwolnione.
Strona policyjna i strona uczestników zdarzenia przedstawiają je inaczej. Berlińska policja twierdzi, że grupa działała mimo wcześniejszego zakazu zgromadzenia, a interwencja i użycie środków przymusu bezpośredniego były reakcją na opór ze strony uczestników.
Z kolei w relacjach medialnych przytaczane są twierdzenia samego Roberta Bąkiewicza, że został mocno poturbowany i potrzebował pomocy medycznej, a część osób z grupy miała trafić do szpitala.
Zajście dotyczyło miejsca symbolicznego, czyli pomnika upamiętniającego polskie ofiary niemieckiej okupacji, dlatego natychmiast nabrało wymiaru politycznego i historycznego. Polskie MSZ informowało, że konsul w Berlinie ustala okoliczności zdarzenia, podczas gdy strona niemiecka wskazywała na obowiązujące lokalne prawo o zgromadzeniach jako podstawę interwencji.
fot. screen Starosta Iwona Kurowska/Facebook
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze