Kwestie opóźnienia w dostawach tłucznia oraz powracającego problemu dewastacji dróg gruntowych poruszono podczas sesji Rady Gminy Wilga.
Podczas posiedzenia Rady Gminy Wilga sołtys Celejowa Michał Woźniak podniósł kwestię niewykorzystanych dotychczas środków z funduszu sołeckiego, przeznaczonych na poprawę stanu lokalnych dróg. Mieszkańcy wsi od dłuższego czasu oczekują na dostawę tłucznia, który ma posłużyć do naprawy kluczowych ciągów komunikacyjnych w miejscowości.
Problem dotyczy między innymi drogi biegnącej przez tzw. pola celejowskie. Jak zaznaczył sołtys, odcinek ten nie służy jedynie dojazdom do gruntów rolnych, ale stanowi również bezpośrednią drogę dojazdową do kilku posesji. Ponadto na utwardzenie i poszerzenie poboczy czekają fragmenty dróg w sąsiedztwie sklepu oraz warsztatu.
Wyjaśnienia w sprawie terminów przedstawiła wójt gminy Bogumiła Głaszczka. Odpowiadając na pytania sołtysa, potwierdziła, że gmina przeprowadziła procedurę zapytania ofertowego i podpisała umowę na dostawę materiału z przedsiębiorcą. - Wykonawca zamówił tłuczeń i powiedział, że w lipcu zacznie go wozić, początku lipca, więc czekamy. Mam nadzieję, że po powrocie na nasz teren rozpocznie dostawy tłucznia na wskazane, konkretne drogi – poinformowała wójt Bogumiła Głaszczka.
Ważnym punktem dyskusji stała się trwałość wykonywanych napraw. Wójt wskazała, że same inwestycje w materiał drogowy nie przyniosą długofalowych rezultatów, jeśli mieszkańcy nie zaczną dbać o wspólne mienie. Przywołała przykład sprzed około sześciu lat, kiedy to na drodze wysypano kruszony beton jako podbudowę, a na niego grubą warstwę tłucznia.
Mimo solidnego wykonania, już po jednym sezonie jesiennym tłuczeń został całkowicie przykryty ziemią i błotem. Jak zauważyła wójt, wynika to z faktu, że niektórzy rolnicy i sadownicy traktują pas drogowy jako miejsce do nawracania ciężkim sprzętem. - Nie odmówię sobie powiedzenia tego, bo ludzie po prostu nie szanują wspólnego mienia - podkreśliła.
W celu przeciwdziałania ponownemu niszczeniu nawierzchni sołtys zapowiedział uczulenie mieszkańców w tej kwestii i dopilnowanie, aby takie sytuacje się nie zdarzały, zwłaszcza że wiadomo, kto gdzie ma swoje pole.
Wójt Bogumiła Głaszczka poparła stanowisko sołtysa. - Jesień jest różna, może być mokro, trzeba wywieźć towar z tego pola, ale naprawdę można to zorganizować nie niszcząc drogi - zaznaczyła. Zapowiedziała również, że skontaktuje się z wykonawcą, aby ustalić dokładny dzień rozpoczęcia transportu kruszywa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze