Powiatowa służba zdrowia znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat. Dyrektorzy placówek w całym kraju mówią wprost o narastających długach, niedoszacowanych kontraktach i braku pieniędzy na podstawowe potrzeby pacjentów. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych opublikował listę postulatów, które mają być „planem ratunkowym” dla setek lokalnych lecznic.
Szpitale powiatowe zabezpieczają podstawową opiekę zdrowotną dla milionów mieszkańców mniejszych miast i wsi. To tutaj trafiają pacjenci na SOR, tu działają oddziały internistyczne, chirurgiczne, pediatryczne czy położnicze. Dla wielu osób to jedyna realnie dostępna pomoc medyczna w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.
Tymczasem system finansowania nie nadąża za rzeczywistością. Rosną ceny energii, leków, sprzętu, usług zewnętrznych i wynagrodzeń personelu. Jednocześnie wyceny świadczeń medycznych pozostają na zbyt niskim poziomie, a część wykonanej pracy wciąż nie jest w pełni opłacana.
– Od wielu miesięcy obserwujemy kolejne decyzje rządu, które zamiast wzmacniać system ochrony zdrowia, w praktyce prowadzą do ograniczania finansowania szpitali powiatowych. To nie są drobne korekty – to zmiany systemowe, które realnie uderzają w nasze możliwości leczenia pacjentów – mówi dyrektor Krzysztof Żochowski.
Jednym z największych problemów są rozliczenia z płatnikiem publicznym. Szpitale wykonują świadczenia ponad limity, przyjmują wszystkich potrzebujących, ale nie zawsze otrzymują za to pieniądze.
– Dochodzi do sytuacji absurdalnych, w których szpitale nie otrzymują zapłaty za już udzieloną pomoc medyczną. My najpierw ratujemy życie i zdrowie ludzi, a dopiero potem zastanawiamy się, czy ktoś nam za to zapłaci. Tak nie powinien funkcjonować żaden system publiczny, a już na pewno nie ochrona zdrowia – podkreśla dyrektor garwolińskiej lecznicy.
Dodatkowo wprowadzane są tzw. współczynniki korygujące, które – jak twierdzą zarządzający – w praktyce oznaczają mniejsze przychody za te same procedury.
– Koszty rosną – prąd, gaz, leki, wynagrodzenia personelu, żywność dla pacjentów – a zapłata za leczenie maleje. Matematyka jest bezlitosna: to się po prostu nie spina – dodaje dyrektor.
W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych przedstawił sześć kluczowych żądań wobec rządu i płatnika publicznego.
Szpitale domagają się natychmiastowego uregulowania należności za leczenie pacjentów – zarówno w ramach limitów, jak i ponad nimi – oraz wprowadzenia comiesięcznych płatności za świadczenia nielimitowane.
Koszty ustawowych podwyżek mają być w całości pokrywane z budżetu państwa, a nie z budżetów szpitali.
Postulat dotyczy m.in. likwidacji lub obniżenia współczynników korygujących, które zmniejszają wartość kontraktów.
Dyrektorzy chcą, by wyceny procedur medycznych odzwierciedlały rzeczywiste koszty leczenia.
Szpitale postulują przywrócenie odrębnej stawki żywieniowej, waloryzowanej o inflację, na poziomie co najmniej 28 zł za osobodzień.
Podmioty, które w pełni wykonują umowy, nie powinny otrzymywać obniżonych kontraktów w kolejnych latach.
Jak przyznają dyrektorzy, oszczędności dotykają już najbardziej podstawowych kwestii.
– Ograniczenia dotykają nawet tak podstawowych spraw jak żywienie pacjentów. Musimy liczyć każdą złotówkę, choć mówimy przecież o ludziach chorych, często w ciężkim stanie. To nie są luksusy, to element leczenia – mówi dyrektor.
Brak pieniędzy oznacza też trudności z utrzymaniem kadry, modernizacją sprzętu czy utrzymaniem oddziałów.
Dla lokalnej społeczności stawka jest wysoka. Szpital powiatowy to nie tylko budynek – to bezpieczeństwo zdrowotne całego regionu.
– Jeśli ten kierunek się utrzyma, grozi nam krach całej medycyny powiatowej. Szpitale takie jak nasz są często jedynym miejscem, gdzie mieszkańcy mogą szybko otrzymać pomoc. Likwidacja lub osłabienie tych placówek oznacza, że pacjenci zostaną pozostawieni sami sobie – ostrzega dyrektor.
Konsekwencje mogą być odczuwalne bardzo szybko: dłuższe kolejki, zamykane oddziały, odpływ lekarzy i pielęgniarek, a w efekcie konieczność dojazdów do odległych miast.
– Prawda jest brutalna: chorzy nadal będą chorzy, tylko że nie będą mieli się gdzie leczyć – dodaje.
Dyrektor SPZOZ w Garwolinie apeluje o pilne działania systemowe i realne wsparcie finansowe.
– Ochrona zdrowia to nie koszt, to inwestycja w bezpieczeństwo społeczeństwa. Jeżeli nic się nie zmieni, pacjenci w wielu powiatach mogą po prostu zostać bez pomocy medycznej. A na to jako państwo nie możemy sobie pozwolić – podsumowuje.
Szpitale powiatowe czekają teraz na odpowiedź rządu. Od niej może zależeć nie tylko przyszłość samych placówek, ale przede wszystkim zdrowie i życie mieszkańców takich miast jak Garwolin.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze