Reklama

Festiwal charytatywny w Miastkowie Kościelnym: Rekordowa edycja, dwie sceny, 23 artystów i pomoc dla chorych dzieci

Dwie sceny, ponad 20 wykonawców, liczne atrakcje i przede wszystkim pomoc dla potrzebujących. 12 lipca w Miastkowie Kościelnym odbyła się 7. edycja festiwalu „Spotkajmy się w Miastkowie”. O podsumowaniu tegorocznej edycji, pomocy dla podopiecznych i planach na przyszłość rozmawiamy z Mateuszem „Matim” Pałysą, prezesem fundacji Spotkajmy się w Miastkowie.

Tegoroczna edycja festiwalu była największą spośród wszystkich dotychczasowych. Nowością były dwie sceny, na których wystąpiło łącznie 23 wykonawców. Na scenie głównej pojawili się m.in. Skolim, Power Play, Mejk, Menelaos, Baciary, Milano, Piękni i Młodzi Magdalena Narożna, Extazy, Andre oraz inni artyści. Nowością była scena Power Zone z muzyką klubową i występami DJ-ów.

Jak mówi Mateusz Pałysa, druga scena była naturalnym krokiem w rozwoju wydarzenia:

– Musimy się rozwijać. Wydarzenie musi się rozwijać. Jeżeli się nie rozwijamy, to jest tak jak w życiu – stoimy w miejscu. Chcemy pomagać, chcemy, żeby to wydarzenie się rozwijało, bo całą misją tego wydarzenia, nigdy o tym nie zapominajmy, jest pomoc dzieciom. Jeżeli się nie rozwijamy, nie będziemy mogli im jeszcze mocniej i więcej pomagać.

Reklama

Druga scena szczególnie ożywiła się wieczorem, gdy zapadł zmrok. Organizator podkreśla, że zarówno pod sceną główną, jak i Power Zone przez większą część wydarzenia gromadzili się uczestnicy.

Tysiące uczestników i setki osób zaangażowanych w organizację

Według szacunków, na które powołuje się organizator, wydarzenie mogło zgromadzić kilkanaście tysięcy osób. Mateusz Pałysa zaznacza jednak, że dokładne określenie liczby uczestników jest trudne. Pewne jest natomiast, że tegoroczna frekwencja była wyższa niż w ubiegłym roku, kiedy również padł rekord.

Organizacja wydarzenia na taką skalę wymagała zaangażowania dużej liczby osób. W ubiegłym roku przy organizacji pracowało około 180 osób. W tym roku ta liczba była jeszcze większa.

Reklama

– Mieliśmy ponad 18 kół, bardzo duże zaplecze, jeśli chodzi o stanowiska z napojami. Obsługiwała to zorganizowana grupa strażaków i naszych wolontariuszy. Mieliśmy z samej służby informacyjno-wolontariackiej 40 osób. Były osoby pomagające przy wydarzeniu za kulisami, w samej fundacji, przy licytacjach i innych rzeczach. To była bardzo duża rzesza ludzi, którym bardzo serdecznie dziękuję – mówi prezes fundacji.

I dodaje: – To oni tworzą to wydarzenie i to oni są marką samą w sobie.

W organizację festiwalu włączyły się również lokalne firmy. Organizatorzy korzystają przede wszystkim z usług przedsiębiorców z regionu.

Reklama

– Co roku korzystamy z firm lokalnych, które są zgromadzone tutaj, czy to w Garwolinie, czy w Pilawie, czy nawet w Miastkowie Kościelnym. Za ich pomocą budujemy i pokazujemy, że nie trzeba szukać ludzi gdzieś w Polsce, bo są tutaj, lokalnie – podkreśla Pałysa.

Deszcz nie zatrzymał uczestników

Jednym z największych wyzwań podczas tegorocznej edycji była pogoda. Teren wydarzenia był przez wiele godzin intensywnie zalewany przez deszcz.

– Zapanowanie nad terenem, który od soboty od godziny 17 do niedzieli do godziny 10 rano był non stop zalewany przez deszcz, było dużym wyzwaniem. Ale ludziom to nie przeszkodziło – mówi organizator.

Reklama

Jak dodaje, niekorzystna pogoda stała się wręcz jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tegorocznej edycji.

– Teraz, obserwując media społecznościowe, widzę, że bardzo pozytywnie zostało to odebrane. Mimo że teren nie do końca trzymał formę, stało się to poniekąd takim viralem. Miastków Kościelny pokazał pełną moc mimo błota. Ludzie fantastycznie się bawili.

Najważniejsza jest pomoc

Choć festiwal przyciąga znanych wykonawców i tysiące uczestników, jego najważniejszym celem pozostaje pomoc. W tym roku wsparcie otrzymują dzieci zmagające się z poważnymi chorobami i niepełnosprawnościami oraz Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Baczkowie.

Reklama

Na ostateczny wynik zbiórki trzeba jeszcze poczekać. Pieniądze z puszek są liczone, a cały proces jest protokołowany.

– Nigdy nie możemy zapominać, że to wydarzenie, jakkolwiek w dużej formie byłoby organizowane, ma jeden cel. Miarą sukcesu tego wydarzenia jest kwota końcowa tej zbiórki – podkreśla Mateusz Pałysa.

– W tej chwili trwa cały czas pieczołowite liczenie. To naprawdę żmudny i trudny proces: przeliczanie puszek minimum dwukrotnie przez inne osoby, protokołowanie, spisywanie, numeracja, kopertowanie. Na chwilę obecną jeszcze nie potrafię powiedzieć, jaka będzie kwota. Powoli spływają do nas pierwsze dane, które są bardzo optymistyczne, ale na podawanie jakichkolwiek kwot musimy jeszcze trochę poczekać.

Reklama

Wybór podopiecznych nie jest prosty. Do tegorocznej edycji zgłosiły się łącznie 23 osoby, w tym także osoby dorosłe. Ostatecznie fundacja wybrała sześciu beneficjentów.

– To nie są łatwe decyzje. Muszą być bardzo odpowiedzialne i skrupulatnie przeanalizowane. Nie tylko pod kątem samego wydarzenia, ale też tego, komu najlepiej pomóc. To było trudne, ale musieliśmy kogoś wybrać, bo chcieliśmy komuś pomóc – mówi prezes fundacji.

Jak podkreśla, rodzice podopiecznych nie są zobowiązani do aktywnego angażowania się w organizację wydarzenia.

Reklama

– My jesteśmy od pomagania, a nie od tego, żeby nam pomagać. Rodzice i te dzieci mają na co dzień w życiu o wiele trudniej niż my.

W tegorocznej edycji wsparcie otrzymają Dawid Kucharski z Górzna, chorujący na dystrofię mięśniową Duchenne'a, Kornelia Zielińska ze Starego Miastkowa, zmagająca się z mózgowym porażeniem dziecięcym, Maksymilian Szwed z Chotyni, chorujący na lekooporną padaczkę – zespół Westa, Adam Winek z Wilkowyi, który po tragicznym wypadku i niedotlenieniu mózgu przechodzi rehabilitację oraz Angelika Janisiewicz z Lipówek, cierpiąca na ciężką wadę genetyczną.

Reklama

Pomoc trafi również do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Baczkowie, który planuje rozwój specjalistycznej przestrzeni terapeutycznej dla swoich podopiecznych.

„Wszyscy razem, ponad podziałami”

Dla Mateusza Pałysy największym sukcesem siedmiu edycji festiwalu nie jest jednak liczba artystów ani frekwencja.

– Największym sukcesem tej akcji jest to, że potrafiliśmy wszyscy razem zrobić to wydarzenie. Wobec tego wydarzenia potrafiło się zjednoczyć wiele ludzi, wiele środowisk, firm, sponsorów, instytucji, strażaków i organizacji całkowicie społecznie. Przede wszystkim ponad podziałami – mówi.

Reklama

I dodaje: – Miastków Kościelny stał się jednym z centralnych punktów wielkiej pomocy na mapie Polski, szczególnie w lipcu.

Zdaniem organizatora o rosnącej skali wydarzenia świadczy również zainteresowanie artystów i sponsorów. W ubiegłym roku fundacja współpracowała z 42 sponsorami. W tym roku było ich jeszcze więcej.

– Zgłaszają się wielokrotnie sami. Ci, którzy byli, zwiększają swój sponsoring. Widzą, że dołączając do nas, dzieje się dobra robota i chcą się z tym identyfikować – mówi Pałysa.

Co dalej?

Choć tegoroczna edycja dopiero się zakończyła, organizatorzy już mają kilka pomysłów na przyszłość.

Reklama

– Mamy już kilka pomysłów na przyszłoroczny festiwal, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Mogę powiedzieć tylko, że chcemy dalej rozwijać wydarzenie i wprowadzać kolejne elementy – mówi Mateusz Pałysa.

Jednym z pomysłów, który może zostać zrealizowany w przyszłości, jest stworzenie pola biwakowego.

– To mogłoby być dobre rozwiązanie dla osób, które przyjeżdżają z dalszych miejsc i chciałyby zostać na miejscu dłużej. To na razie jeden z pomysłów, nad którym się zastanawiamy – zdradza prezes fundacji.

Jednocześnie podkreśla, że rozwój wydarzenia musi uwzględniać możliwości osób, które pracują przy nim społecznie.

– Każdy z nas, kto tworzy to wydarzenie, ma też pracę zawodową i rodzinę. Musimy to wszystko odpowiedzialnie robić tak, żeby beneficjenci byli szczęśliwi, rodzice beneficjentów, sponsorzy, ale przede wszystkim nasze najbliższe rodziny. Każdy z nas musi mieć też czas dla siebie.

Po siedmiu edycjach „Spotkajmy się w Miastkowie” przestało być wyłącznie jednodniowym festiwalem. Stało się dużą, rozpoznawalną akcją charytatywną, która łączy mieszkańców, przedsiębiorców, artystów, służby i wolontariuszy.

– Niech żyje bal. Zakończyliśmy to wydarzenie piękną piosenką Maryli Rodowicz i pokazem pirotechnicznym. Niech żyje bal, niech ten bal żyje. Tak jak powiedziałem na koniec: niech żyją podopieczni, niech żyją żółte koszulki i niech żyje Fundacja Spotkajmy się w Miastkowie. Niech trwa to dobro, które się dzieje – mówi na zakończenie Mateusz Pałysa.

Fot. Daniel Kwaśniewski Fotografia

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/07/2026 18:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości