Najemca walczy o dalsze prowadzenie stacji paliw, motelu i restauracji "Delfin" w Mrokowie. Rządowa agencja zażądała opuszczenia obiektu
Stacja paliw przy S17 w Mrokowie działa, mimo że główny wjazd został zastawiony betonowymi blokami. Kierowcy mijają zamknięty przejazd. Do obiektu można dostać się „wjazdem technicznym”. To nie remont ani awaria. To skutek sporu między rodziną Dariusza Pawelca a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, który 28 maja 2026 r. trafił do sądu.
MOP Mroków - obiekt kategorii III z hotelem - znajduje się na trasie S17 w gminie Trojanów. GDDKiA odmówiła przedłużenia umowy dzierżawy zawartej z dotychczasowym operatorem. Nie ogłoszono jeszcze postępowania dotyczącego wyboru nowego dzierżawcy.
Rodzina Pawelców, która prowadzi działalność w tym miejscu od 26 lat, uważa, że decyzja wymaga wyjaśnienia. Przedsiębiorca zgłosił się do nas, by opowiedzieć o swoim punkcie widzenia w tej sprawie. By poznać całość tej historii, zadaliśmy również mailowo pytania GDDKiA.
Według Dariusza Pawelca przedsiębiorstwo jest gotowe dalej działać i modernizować obiekt, ale musi mieć pewność, że ewentualne nakłady na dostosowanie obiektu do obowiązujących standardów będą mogły mu się zwrócić.
Wskazuje na atuty tego miejsca, które jego zdaniem mogą zostać utracone, jeśli kolejny najemca nie będzie chciał kontynuować działalności hotelowo-gastronomicznej. - Jedyny MOP od granicy z Ukrainą do Warszawy kategorii trzeciej po tej stronie ekspresówki - i oni chcą to zamknąć? Jaki jest cel? Żeby pozbyć się tego działającego MOP-a, żeby zrobić kilka przetargów, które nie będą rozstrzygnięte, a następnie obniżyć kategorię na MOP-2 i w ten sposób przygotować przetarg pod koncerny? - zastanawia się Dariusz Pawelec.
Historia sporu zaczyna się w 2017 roku. Decyzją wojewody mazowieckiego z 6 marca 2017 r. teren został objęty wywłaszczeniem pod inwestycję drogową. Dariusz Pawelec przekonuje, że część terenu, na której znajduje się hotel, restauracja i stacja paliw pozostaje w jego rodzinie we władaniu i sprawa własności i odszkodowania nie została ostatecznie zamknięta. - Zostaliśmy wywłaszczeni, ale do tej pory nie zostaliśmy wypłaceni - mówi.
Przedsiębiorca wskazuje na postępowanie sądowe dotyczące wysokości odszkodowania. Trwa ono od kilku lat i było kilkukrotnie kwestionowane przez strony. Według niego sprawa nadal nie została zakończona. Biorąc pod uwagę działania podjęte przez GDDKiA, obecny stan prawny zakłada, że przedsiębiorca nie jest właścicielem terenu i obiektów, a spór dotyczy wysokości odszkodowania.
Upór przedsiębiorcy doprowadził do tego, że nie pozwolił wyegzekwować decyzji od samego początku. Prowadził działalność także podczas budowy drogi S17, gdy dojazd był utrudniony, a część klientów stanowili pracownicy firmy Budimex.
W 2018 roku na miejsce przyjechał komornik i policja z nakazem opuszczenia obiektu. Już wtedy Pawelcowie nie zgadzali się na zapisy proponowanej przez GDDKiA umowy, ponieważ - jak twierdzi Pawelec - warunki nie były dla nich do zaakceptowania. Do eksmisji wówczas nie doszło. Postępowanie zostało zawieszone.
MOP kategorii III obejmuje nie tylko stację paliw i toalety, ale także dodatkową infrastrukturę: hotel, restaurację, parking oraz zaplecze dla kierowców. Na trasie S17 od przejścia granicznego w Hrebennem do Warszawy taki obiekt znajduje się tylko w Mrokowie.
Prowadzenie obiektu tej kategorii wymaga jednak utrzymania większej infrastruktury niż w przypadku zwykłej stacji paliw. Według Pawelca duże koncerny paliwowe są mniej zainteresowane przejmowaniem miejsc, w których trzeba prowadzić również hotel i gastronomię.
- Te wielkie koncerny, które biorą te MOP-y, nie zawsze zarabiają na samym MOP-ie. One realizują tam cele marketingowe, więc mogą sobie pozwolić na obiekty, które dla mniejszego przedsiębiorcy byłyby trudniejsze do utrzymania - tłumaczy.
- Pięć lat temu GDDKiA ogłosiła przetarg na operatora MOP Mroków. Postępowanie zakończyło się bez wyboru operatora - nie było chętnych - wyjaśnia przedsiębiorca - Obiekt oglądał Orlen, ale zrezygnował prawdopodobnie z powodu zakresu działalności obejmującego hotel - dodaje.
30 kwietnia 2025 roku strony podpisały umowę dzierżawy na czas określony do dnia 31 maja 2026 r., z możliwością przedłużenia. Dzierżawcą została Marianna Pawelec, prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą, która w lutym 2026 r. została przekształcona w spółkę Mroków sp. z o.o.
Dzierżawca, oprócz comiesięcznego czynszu, ponosił także koszty utrzymania całego kompleksu: oświetlenia parkingu, odśnieżania, wywozu nieczystości, ochrony i utrzymania terenu. Według Pawelca łączne miesięczne koszty wynosiły od 40 do 60 tys. zł w zależności od pory roku.
Umowa wiązała się również z koniecznością uregulowania zaległości za wcześniejszy okres sporu. GDDKiA naliczyła opłaty za bezumowne korzystanie z terenu. Kwota wyniosła 606 108,67 zł. Spółka zobowiązała się spłacić ją do 31 marca 2026 r. W tym celu właściciele musieli pozyskać finansowanie.
Dariusz Pawelec przyznaje, że GDDKiA wcześniej proponowała zawarcie umowy długoterminowej. Jak mówi, chodziło o okres 20 lat. Przedsiębiorca twierdzi, że zapisy były podobne do tych w umowie rocznej, ale nie dawały wystarczającego zabezpieczenia w przypadku konieczności poniesienia dużych nakładów.
- Ja nawet podpisałbym umowę na 20 lat, ale muszą być warunki korzystne dla obu stron. Nie może być tak, że ktoś inwestuje miliony, a później zostaje bez zabezpieczenia tych pieniędzy - mówi Pawelec. W takiej sytuacji umowa została podpisana na rok. Nasz rozmówca przyznaje, że jednym ze spornych elementów jest kwestia modernizacji obiektu i dostosowania go do obecnych standardów MOP. Część infrastruktury wymaga zmian, ale przedsiębiorca twierdzi, że jest gotowy je sfinansować, pod warunkiem odpowiednio długiej i stabilnej umowy. - Ja jestem gotowy zmodernizować stację do potrzeb drogowych. Trzeba powiększyć część handlową, poprawić standard. Ale muszę mieć pewność, że ta inwestycja będzie miała czas się zwrócić - mówi.
Według Pawelca chodzi m.in. o rozwój zaplecza gastronomicznego i dostosowanie obiektu do obecnych oczekiwań kierowców. - Dzisiaj klient chce wejść, szybko zjeść, odpocząć. Standardy się zmieniły przez te 26 lat. Ja wiem, co trzeba zrobić - dodaje.
Z kolei ewentualne inwestycje przy krótkiej umowie, jego zdaniem, byłyby zbyt ryzykowne. - Jeżeli ja wyłożę milion albo półtora na remont, a za dwa lata usłyszę, że mam odejść, to kto mi te pieniądze zwróci? - pyta przedsiębiorca.
Ważny jest też wjazd na stację. Obiekty położone przy drodze tej klasy muszą mieć odpowiednio długi pas dojazdowy, by uniknąć niebezpiecznych sytuacji związanych z hamowaniem z dużych prędkości.
15 maja 2026 r. Marianna Pawelec złożyła w siedzibie GDDKiA Oddział Warszawa wniosek o przedłużenie umowy. Zaproponowała aneks na rok lub dwa lata na dotychczasowych warunkach albo zawarcie nowej umowy. GDDKiA odmówiła. Według Pawelców w piśmie nie wskazano szczegółowego uzasadnienia decyzji ani terminu przeprowadzenia kolejnego postępowania dotyczącego wyboru operatora.
- Przychodzi pismo, że kończy się umowa, a my nie będziemy z wami przedłużać tej umowy. Byłem w szoku - opowiada Dariusz Pawelec. 1 czerwca 2026 r. na teren MOP-u przyjechali przedstawiciele GDDKiA z żądaniem wydania obiektu.
Pawelec przekazał klucze do części sanitarnej obiektu. Pozostałej części nie wydał, wskazując, że kwestia posiadania nieruchomości i skutków decyzji wywłaszczeniowej nadal jest przedmiotem sporu.
Wjazd na teren stacji został zastawiony betonowymi blokami. - W ocenie moich prawników jest to działanie bezprawne, mające nas „zagłodzić” - uważa Dariusz Pawelec.
Przed planowanym przekazaniem obiektu GDDKiA przekazała dzierżawcy instrukcję dotyczącą przygotowania MOP-u. Obejmowała ona m.in. odłączenie mediów, opróżnienie szamba, uregulowanie płatności, usunięcie rzeczy należących do dzierżawcy, wymeldowanie lokatorów, zabranie zwierząt oraz przygotowanie kluczy.
Dotychczasowy operator MOP wskazuje, że decyzja rodzi skutki społeczne, na które rządowa agencja nie zwraca uwagi, Spółka Mroków sp. z o.o. zatrudnia około 20 osób. - Widocznie są mniej ważni jak to szambo - ironizuje przedsiębiorca.
Wskazuje też na inne przeszkody. Na terenie MOP-u działa mini zoo z egzotycznymi zwierzętami, w tym akwarium morskim wymagającym stałej obsługi. Ewakuacja zwierząt wymaga odpowiednich uzgodnień weterynaryjnych i znalezienia miejsca, które mogłoby je przyjąć.
Sala bankietowa ma rezerwacje do listopada 2026 r. Ewentualne odwołanie imprez może wiązać się z roszczeniami klientów.
Według Pawelca problemem jest także to, że przejęcie obiektu bez przygotowanego następcy może oznaczać przerwę w jego funkcjonowaniu.
Według danych przedstawionych przez spółkę działalność prowadzona w MOP Mroków przyniosła w 2025 roku około 2,5 mln zł wpływów do budżetu państwa. W tej kwocie znalazły się m.in. podatki pośrednie i bezpośrednie, składki i opłaty związane ze stacją paliw oraz hotelem.
Spółka wskazuje, że po przejęciu obiektu przez GDDKiA - jeśli nie zostanie szybko wyłoniony nowy operator - wpływy z działalności mogą zniknąć. Jednocześnie zarządca będzie musiał ponosić koszty utrzymania terenu, ochrony i mediów.
- Działający obiekt generuje wpływy. Niedziałający MOP oznacza utratę wpływów - mówi Pawelec.
28 maja 2026 r. spółka Mroków sp. z o.o. złożyła pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie przeciwko Skarbowi Państwa - GDDKiA.
Spółka domaga się zobowiązania GDDKiA do przedłużenia umowy dzierżawy na dotychczasowych warunkach - do czasu wyłonienia nowego operatora w drodze postępowania przetargowego. Wniosła również o zabezpieczenie powództwa, czyli umożliwienie dalszego korzystania z obiektu do czasu zakończenia postępowania.
25 maja 2026 r. spółka skierowała także skargi do Generalnego Dyrektora GDDKiA, Ministra Infrastruktury oraz Najwyższej Izby Kontroli. Złożyła również zawiadomienie do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych dotyczące możliwego naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Pawelec zwrócił się także do parlamentarzystów z regionu o zainteresowanie sprawą.
- Takich przedsiębiorców jak ja w Polsce nie wiem, czy jeszcze wielu zostało. Walczymy, ale czy wygramy - nie wiem - mówi.
Redakcja zwróciła się do GDDKiA Oddział w Warszawie z pytaniami dotyczącymi przyszłości obiektu.
MOP Mroków: nie tylko stacja paliw
MOP w Mrokowie to nie tylko punkt tankowania. Obiekt obejmuje również restaurację, hotel i zaplecze dla kierowców ciężarówek.
Według Dariusza Pawelca każdego dnia zatrzymuje się tam od 80 do 100 pojazdów ciężarowych. Kierowcy korzystają z obiektu podczas obowiązkowych przerw wynikających z przepisów dotyczących czasu pracy.
Hotel pełnił także funkcje wykraczające poza standardową działalność komercyjną. Po rozpoczęciu wojny na Ukrainie obiekt został wykorzystany jako miejsce tymczasowego zakwaterowania osób uciekających przed konfliktem.
- Przez kilka dni gościliśmy młodzież z domu dziecka w Donbasie. W pokojach przebywali opiekunowie, a na sali weselnej nocowały dzieci na materacach - opowiada Pawelec. - Niektórzy jechali prawie całą dobę i jeszcze stali na granicy. Przyjeżdżali zmęczeni, pierwszy raz byli w Polsce i nie wiedzieli, jak się poruszać.
Według przedsiębiorcy zainteresowanie możliwością wykorzystania obiektu wyrażali również przedstawiciele Wojska Polskiego. Jak twierdzi, hotel mógłby zapewnić zakwaterowanie dla około 200 osób.
Na terenie MOP-u działa także mini zoo z egzotycznymi zwierzętami, w tym akwarium morskim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze