Dyrektor Krzysztof Żochowski zapowiedział Czarny Tydzień w szpitalach jako wyraz protestu przeciw fatalnej sytuacji polskiego systemu opieki zdrowotnej. Wprowadzone limity badań i likwidacja wsparcia finansowego grożą zamknięciem wielu placówek oraz wydłużeniem kolejek do lekarzy.
Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia Rady Powiatu Garwolińskiego 14 kwietnia, w obecności radnych, samorządowców i parlamentarzystów, dyrektor Krzysztof Żochowski alarmował, „w jak bardzo dramatycznym momencie, jeśli chodzi o historię polskiego systemu opieki zdrowotnej, się znajdujemy”.
Jako wiceprezes ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych brał udział we wspólnym posiedzeniu tego Związku oraz Związku Powiatów Polskich. – Od przyszłego tygodnia rozpoczynamy Czarny Tydzień. Ubieramy wszystkich naszych pracowników na czarno, flagujemy się na czarno – zapowiedział dyrektor.
– Według szacunków naszego Związku, a także w dużej mierze naszych przyjaciół ze Związku Powiatów Polskich, jeśli nic się nie zmieni, tego roku nie przeżyje jedna trzecia szpitali w Polsce. Sytuacja finansowa jest absolutnie dramatyczna. Już w zeszłym roku zaczęła się pogarszać z powodu licznych opóźnień w płatnościach za leczenie chorych – mówił.
Nie ukrywał, że obecna sytuacja w polskiej opiece zdrowotnej, ściśle związana z finansami publicznymi, mrozi krew w żyłach. W ostatnim czasie system przyjął dwa poważne ciosy.
Pierwszym była likwidacja programu Dobry Posiłek.
– To znaczące sumy dla każdego szpitala, ponieważ do tej pory pieniądze te otrzymywaliśmy poza głównym kontraktem, jako dodatkowe środki. Obecnie musimy je wygospodarować z tych środków, które mamy w kontrakcie. W rezultacie otrzymamy około 100 tys. zł mniej. Oczywiście staramy się zachować standard, bo jesteśmy do tego zobowiązani, chociaż gdyby nie było takiego obowiązku, to i tak naturalne jest, że żywienie w szpitalu jest ważnym elementem. Niedożywienie to istotny czynnik pogarszający szanse na wyleczenie chorego – podkreślał.
Drugim alarmującym „strzałem” było wprowadzenie limitów na badania takie jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa. – To bardzo istotne badania, od których zależy czy ktoś umrze na raka lub inną groźną chorobę, czy zostanie ona wykryta na czas – alarmował.
Aby pokazać skalę problemu, podał przykład pracowni endoskopowej Szpitala Powiatowego w Garwolinie. Do tej pory oczekiwanie na badania takie jak gastroskopia czy kolonoskopia wynosiło około 2 miesiące, co i tak w praktyce było dla wielu osób trudne.
– Obecnie przepisujemy pacjentów na rok 2027. Życzę państwu zdrowia. Takie są limity, a to jest skala dramatu: granica ta coraz bardziej zbliża się do tych momentów, które decydowały o życiu lub śmierci u pacjentów, u których polip już przekształca się w raka. To dramat, przed którym stoimy – zaznaczył.
Nad szpitalami wisi także groźba niepełnego finansowania poradnictwa specjalistycznego. Dyrektor zwrócił uwagę na to, że Polacy najczęściej wskazują dostępność do poradnictwa specjalistycznego jako najważniejszy problem w systemie opieki zdrowotnej. Wyraził obawę, że jeśli w poradniach specjalistycznych zostaną wprowadzone podobne ograniczenia jak w badaniach diagnostycznych, kolejki znacznie się wydłużą.
– Myślę, że dostępność do poradnictwa specjalistycznego wyróżnia nasz powiat zdecydowanie na korzyść w porównaniu do powiatów ościennych. Oferta jest znacznie szersza, a kolejki, choć nie zawsze satysfakcjonujące, są krótsze niż gdzie indziej. Jeżeli te zmiany zostaną wprowadzone, wszystko to przestanie funkcjonować, a kolejki dramatycznie się wydłużą – mówił.
Dyrektor Krzysztof Żochowski wskazywał też, że kolejnym dużym problemem dla dyrektorów szpitali powiatowych jest tzw. ustawa podwyżkowa, której mechanizm premiuje duże placówki kosztem mniejszych szpitali. Zapowiadana przez Ministerstwo Zdrowia likwidacja tzw. współczynników korygujących zagraża płynności finansowej szpitali powiatowych, co może doprowadzić do ich upadku.
– Boimy się, że przy okazji zmiany wycen przy kolejnej transzy ustawy podwyżkowej tych pieniędzy w budżetach szpitali powiatowych zabraknie i wtedy kolejne szpitale będą się sypały jak domki z kart. Nikt już tej katastrofy nie powstrzyma – mówił bez ogródek.
Dodał, że w budżecie nie widać środków na służbę zdrowia. – Zbliża się tsunami i idziemy w straszny czas – stwierdził.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze