Reklama

Ugoda zamiast wyroku. Koniec procesu o ochronę dóbr osobistych

Spór o naruszenie dóbr osobistych między starostą Iwoną Kurowską a radnym Marcinem Kobusem zakończył się ugodą przed sądem.

Postępowanie przez Sądem Okręgowym w Siedlcach toczyło się o ochronę dóbr osobistych i zakończyło ugodą. - Wobec zawarcia ugody przez strony postępowanie zostało umorzone postanowieniem z dnia 5 lutego 2026 roku, które uprawomocniło się 13 lutego 2026 roku - informuje Agnieszka Karłowicz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Siedlcach.

Zgodnie z zawartą ugodą radny Marcin Kobus wręczył przeprosiny wszystkim obecnym na sali podczas sesji rady powiatu (16 lutego). - Przepraszam Panią Iwonę Kurowską za rozpowszechnienie wśród obecnych podczas sesji Rady Powiatu Garwolińskiego w dniu 18 stycznia 2025 roku radnych i przedstawicieli mediów niepodpisanego pisma noszącego tytuł "Wniosek o zajęcie się tym, jak zostałem potraktowany przez obecne władze Powiatu Garwolińskiego" nie weryfikując prawdziwości zawartych w nim informacji - tak brzmiało oświadczenie. Widniał pod nim podpis radnego. Treść pisma, mimo że nie było to przedmiotem ugody, przeczytał na sesji wicestarosta Mirosław Walicki.

Reklama

Jak do tego doszło?

Podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu w styczniu 2025 roku, w punkcie dotyczącym odwołania Janusza Kowalskiego z funkcji kierownika Powiatowego Ośrodka Zarządzania Lokalami w Miętnem, radny PSL Marcin Kobus rozdał innym radnym oraz przedstawicielom mediów pismo. Jego autorem miał być J. Kowalski, choć rozdane kopie nie były podpisane. Dokument nosił tytuł: Wniosek o zajęcie się tym, jak zostałem potraktowany przez obecne władze powiatu garwolińskiego. W piśmie były już kierownik przedstawił swoją wersję wydarzeń związanych z odwołaniem go ze stanowiska, kierując jednocześnie oskarżenia wobec obecnych władz powiatu.

Starosta wystosowała wezwanie przedsądowe do radnego, domagając się publicznych przeprosin podczas kolejnej sesji rady powiatu. Przedstawiła również treść przeprosin, które obejmowały dziesięć punktów odnoszących się do rzekomo nieprawdziwych informacji naruszających jej dobra osobiste. W przypadku braku przeprosin sprawa miała trafić do sądu. Radny ocenił wezwanie jako próbę zastraszenia. Przyznał, że skserował niepodpisaną wersję pisma byłego kierownika, ale posiada też egzemplarz podpisany.

Reklama

Wobec braku przeprosin sprawa trafiła do sądu. Zakończyła się wspomnianą wyżej ugodą.

Starosta nie odpowiada

Pytania w tej sprawie przesłaliśmy staroście Iwonie Kurowskiej w środę, 25 lutego. Do momentu publikacji artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Publicznie, w mediach społecznościowych wypowiedział się za to Marcin Kobus, odnosząc się do komentarza starosty w jednym z mediów. Radny podkreślił, że nie wstydzi się zabierać głosu w sprawach publicznych, jednak z zasady szanuje powagę wymiaru sprawiedliwości. Z tego powodu postanowił, że nie będzie komentował wyroków sądów, także tych które dotyczą jego osoby.

Reklama

Jednak po komentarzach starosty, a także postawie wicestarosty Walickiego podczas sesji "został zmuszony" zabrać głos.

Nie zgodził się z narracją I. Kurowskiej o tym, że sędziemu zależało do doprowadzenia do ugody i że została ona zawarta na jej warunkach. Wskazał, że sąd po prostu wykonywał zasadę wynikającą z przepisów prawa. - Nie wiem, na jakiej podstawie pani starosta Iwona Kurowska uważa, że ugoda została zawarta na jej warunkach. Ugoda zawarta jest na warunkach obu stron, taka jej natura. Pani starosta zrezygnowała z tego, żebym wpłacił 5000 złotych na cel dobroczynny, ja zaś miałem wyłącznie zwrócić część opłaty od pozwu. Dodatkowo pani starosta zawarła w pozwie, że moje przeprosiny miały zawierać ponad 270 słów, które zawierały tezy z pisma, które rozdałem, a ja miałbym stwierdzić, że stwierdzenia z pisma są nieprawdziwe - wymieniał różnice między żądaniami starosty a rzeczywistą treścią ugody.

Reklama

Na czyich warunkach?

Radny podkreślił, że przeprosił wyłącznie za rozpowszechnienie pisma bez weryfikacji prawdziwości zawartych w nim informacji. Jak wskazał, starosta w pozwie żądała, aby oświadczenie odczytać podczas pierwszej sesji Rady Powiatu Garwolińskiego następującej po ewentualnym wyroku podczas punktu porządku obrad „Wnioski, dyskusja i oświadczenia radnych”. Gdyby takiego punktu w porządku obrad nie było, wtedy jako samodzielny punkt porządku obrad.

- W ugodzie zawartej według niej "na jej warunkach" z tego zrezygnowała. No i drodzy państwo co się stało na sesji? Pan wicestarosta Mirosław Walicki, wymyślił sobie, że on odczyta moje oświadczenie i to jeszcze wskazując, że robi to w moim imieniu, po mojej uwadze, że nie ma prawa wypowiadać się w moim imieniu, to odczytał to w swoim imieniu - wskazał na zachowanie Walickiego. Radny Kobus stwierdził wprost, że był to chwyt medialny nie wynikający z ugody sądowej i to przez osobę, która nie była stroną tego procesu. - Także mogą sobie sami państwo ocenić, czy ugoda została zawarta "na warunkach" pani starosty Iwony Kurowskiej - zakończył swój jedyny komentarz w tej sprawie.

Reklama

JS

Fot: arch. TG

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/03/2026 19:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama