Katastrofa w Czarnobylu to dramat sprzed 40 lat, który ukazał swoją siłę także w Polsce. Czytelnicy strony Dawny Żelechów dzielą się wspomnieniami o podawanym dzieciom płynie Lugola i obawach związanych z promieniowaniem. Poznaj autentyczne relacje, które pokazują, jak wielki wpływ miała awaria na życie lokalnej społeczności.
Strona Dawny Żelechów przypomniała wydarzenia sprzed 40 lat, które na stałe zapisały się w historii świata i w pamięci mieszkańców regionu. Chodzi o katastrofę w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, do której doszło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku.
W wyniku awarii i przegrzania reaktora doszło do eksplozji oraz pożaru. Do atmosfery przedostały się ogromne ilości niebezpiecznych substancji, które rozprzestrzeniły się nad dużą częścią Europy.
Administratorzy strony zapytali mieszkańców, jak zapamiętali tamten czas i co działo się wtedy w Żelechowie oraz okolicach. Pod wpisem pojawiło się wiele poruszających wspomnień.
Krzysztof podzielił się swoim doświadczeniem:
„Zwiedzałem Czarnobyl kilka lat temu. Robi niesamowite wrażenie. To miejsce, które ludzie nagle opuścili, a przyroda szybko je zdominowała. Między 16-piętrowymi blokami rośnie las. Drzewa wyrastają z balkonów i dachów, a promieniowanie w wielu miejscach nadal jest niebezpiecznie wysokie. Liczniki Geigera dawały o tym znać”.
Sylwia opisała sytuację w szkołach po katastrofie:
„Z relacji moich rodziców, którzy w tamtym okresie chodzili do szkoły podstawowej w pobliskiej Hucie Dąbrowie, po wybuchu elektrowni dzieciom w polskich szkołach zaczęto podawać doustnie płyn Lugola, ponieważ to tarczyca dzieci i młodzieży była najbardziej narażona na promieniowanie”.
Swoje wspomnienia przekazała też jedna z mieszkanek:
„Byłam wtedy uczennicą ósmej klasy szkoły podstawowej w Żelechowie, wybraną do pomocy przy rozdawaniu płynu Lugola uczniom. Zamiast na zwykłe lekcje trafiłam do pracowni fizycznej pana Waldemara Bareja, gdzie wychowawcy przyprowadzali klasy, by podawać uczniom ten nieprzyjemny, brunatny specyfik. Zdarzało się, że dzieci wymiotowały zaraz po podaniu. Jeśli chodzi o informacje, zapamiętałam jedynie, że mówiono o zanieczyszczeniu powietrza jakąś szkodliwą substancją i że ten płyn miał nam pomóc”.
Podobne doświadczenia opisuje Robert:
„W naszej szkole w Starym Goniwilku przyjechały pielęgniarki z ośrodka zdrowia z Żelechowa i każdy otrzymał płyn Lugola. Pamiętam, że po jego podaniu nie wolno było jeść przez dwie godziny”.
Pojawiły się też głosy krytyczne wobec działań władz z tamtego czasu. Jeden z internautów zauważył:
„Trzeba wspomnieć, że płyn Lugola był podawany dopiero kilka dni po wybuchu, co prawdopodobnie nie miało już sensu. Przez kilka dni nikt tak naprawdę nic nie wiedział. Dopiero potem nasze władze popadły lekko w panikę”.
Te relacje pokazują, jak mocno katastrofa w Czarnobylu odbiła się na życiu mieszkańców powiatu garwolińskiego. Choć od tamtych wydarzeń minęły już cztery dekady, wielu wciąż bardzo dokładnie pamięta strach, niepewność oraz podejmowane wtedy działania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze