Jedyne, co realnie możemy zrobić dla wiary naszych dzieci, to sami wierzyć mocniej i żyć bardziej jednoznacznie - tłumaczy ks. Jakub Wąsowski, rezydent parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Garwolinie
Dzieci są już prawie dorosłe, ale zupełnie nie interesuje ich udział we Mszy Świętej. Jak już uda się je zmusić, to manifestują niezadowolenie. Czy rodzice w takiej sytuacji powinni odpuścić? A może dopóki nie skończą 18 lat, nie powinno się zwracać uwagi na ich opinię? Jak zachęcić nastolatków do regularnych praktyk?
Nieprzekonani nie przekonają nieprzekonanych, a tym bardziej zniechęconych. Jedyne, co realnie możemy zrobić dla wiary naszych dzieci, to sami wierzyć mocniej i żyć bardziej jednoznacznie. Dzieci są bystrymi obserwatorami – widzą nasze lenistwo, gdy odpuszczamy niedzielną mszę, czy brak codziennej modlitwy. Jeśli Bóg na co dzień jest nieobecny, trudno się dziwić, że nastolatek zapyta: „Skoro wcześniej nie był ważny, to dlaczego nagle teraz ma taki być?”.
Wzorem pozostaje Jezus. Bóg nie chce pozorów; pozwala odejść, bo wie, że szantażem czy przymusem nie zdobędzie się ludzkiego serca. Jeśli dorastające dziecko odrzuca religię, warto najpierw zrobić krok nie w stronę rytuałów, lecz w stronę samego dziecka. Spróbujmy je zrozumieć i być blisko – autentyczna więź to najlepszy fundament, by kiedyś zechciało przyjąć nasze wartości.
O ile młodsze dzieci należy po prostu wychowywać, klękając z nimi do pacierza, o tyle w okresie dorastania trzeba powoli oddawać im wolność. Nie ma tu sztywnych ram czasowych. Czasem to 16 lat jest momentem, by odpuścić kontrolę, a czasem 20-latek wciąż potrzebuje wsparcia i towarzyszenia w zagubieniu. Kluczem jest relacja, nie nakaz.
Masz pytania o wiarę? Napisz: redakcja@egarwolin.pl lub 514 180 801
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze