Zmiany w budżecie powiatu garwolińskiego wywołały polityczną dyskusję podczas wrześniowej sesji rady powiatu między radnym Stefanem Gorą a wicestarostą Mirosławem Walickim, w której nie zabrakło osobistych wycieczek i powrotów do przeszłości.
Kwestia zmian w budżecie w dziale oświatowym wywołała podczas wrześniowej sesji Rady Powiatu Garwolińskiego ostrą wymianę zdań między byłym starostą, radnym Stefanem Gorą, a obecnym wicestarostą Mirosławem Walickim. Z pozoru rutynowe głosowanie nad zwiększeniem wydatków na edukacyjną opiekę wychowawczą przerodziło się w polityczną utarczkę.
Radny Stefan Gora zwrócił uwagę na rosnące koszty w dziale 854. Podkreślał, że projekt zakłada wzrost wydatków o blisko 335 tysięcy złotych i że cała ta kwota wynika ze zwiększenia wynagrodzeń pracowników oraz pochodnych. Wyliczał, że planowane wydatki w tym rozdziale na rok 2026, w porównaniu z wykonaniem z roku poprzedniego, rosną o około 12 procent, podczas gdy same wynagrodzenia osobowe mają wzrosnąć o około 45 procent. – Te znaczne zwiększenia powodują, że w budżecie posiadamy coraz mniej środków na realizację inwestycji – mówił.
Prosił o wyjaśnienie, skąd tak duża dynamika wzrostu kosztów. Jednocześnie poddał w wątpliwość, czy znacząco zwiększyła się liczba osób korzystających z internatu.
W odpowiedzi wicestarosta Mirosław Walicki zwrócił się bezpośrednio do radnego. – - Rozumiem panie Stefanie Gora, że wydatki na oświatę strasznie pana bulwersują, natomiast jakby pan wyszedł ze swojej politycznej bańki, to by pan zobaczył, że wydatki na wszystko rosną. Rosną na energię elektryczną, rosną na inne koszty stałe funkcjonowania szkół, ale także rośnie koszt wychowania czy kształcenia dzieci – wyliczał.
Wicestarosta nie unikał osobistych wycieczek, przejęzyczając się celowo w odniesieniu do radnego. Stwierdził, że ciśnie mu się na usta słowo "likwidator", wypominając Gorze jego dawną pracę na stanowisku prezesa PKS-ów.
Skarbnik Jolanta Zawadka wyjaśniła, że kwota blisko 280 tysięcy złotych to środki zabezpieczone dla Zespołu Szkół im. Stanisława Staszica w Miętnem, związane z przejęciem etatów kucharki, dwóch pomocy oraz intendentki z Ośrodka Sportu.
Gora stanowczo odrzucił insynuacje Walickiego. – Nie odpowiedział pan na moje pytanie. ja rozumiem, że nie posiada pan tej wiedzy, więc myślę sobie, że nie warto wtedy zabierać głosu tylko po to, żeby mówić o jakichś politycznych propozycjach likwidacji szkoły – stwierdził. Przypomniał swoje wieloletnie doświadczenie w administracji oraz to, że sam pracował jako nauczyciel. Apelował do wicestarosty, by nie sugerował mu działania na szkodę oświaty, zaznaczając, że wychowanie i wykształcenie młodego pokolenia to dla samorządu najważniejsze zadanie.
Walicki ponownie wrócił do przeszłości, mówiąc, że Gora w PKS-ie „zasłynął” z likwidacji.
Radny Marcin Kobus zauważył, że choć dług ośrodka powinien się zmniejszyć, powiat fizycznie musi nadal dokładać do wynagrodzeń w innym dziale budżetu. Walicki odpowiedział, że ośrodek nie otrzymuje pieniędzy i sam musi wypracować swoje środki.
Starosta Iwona Kurowska stwierdziła na koniec, że obecne władze jedynie naprawiają dawną organizację, porządkując sytuację po kimś, kto nieprawidłowo umiejscowił etaty osób obsługujących internat w Ośrodku Sportowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze