Reklama

Autobusy nie podjadą pod każdy dom. W gminie Maciejowice rusza szkolny transport, ale nie wszyscy rodzice będą zadowoleni

Podczas sesji Rady Miejskiej w Maciejowicach poruszono problem braku transportu dla części dzieci z dalszych obszarów gminy. Władze gminy stawiają sprawę jasno: zmiana wyznaczonych tras czy dokładanie kolejnych kursów są trudne ze względu na sztywne rozkłady jazdy, koszty oraz ograniczenia ze strony przewoźnika

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Maciejowicach burmistrz Tomasz Kwiatkowski poinformował o rozstrzygnięciu przetargu na zakup biletów miesięcznych. Obsługę dowozu powierzono przedsiębiorstwu PKS w Garwolinie. Umowa opiewa na kwotę 244 550 zł, przy cenie jednego biletu wynoszącej 67 zł.

W sprawach różnych wywiązała się dyskusja nad wnioskami mieszkańców o zmianę lub wydłużenie trasy szkolnych autobusów.

Wymagające trasy i tradycja wyboru szkół

Dyskusję zaczął radny Jan Cichecki, przekazując prośbę mieszkańca Leonowa. Pytał o możliwość skierowania autobusu w stronę Leonowa, skąd dwoje dzieci uczęszcza do szkoły na terenie gminy Maciejowice (dotychczas dowoził je do autobusu do Pogorzelca). Wspomniał także o innych mieszkańcach, także pobliskich Bud Krępskich (gmina Łaskarzew). Zastępca burmistrza Beata Rulak-Fryc odpowiedziała, że sytuacja była już analizowana. Do tej pory autobus gminny tam nie kursował, bo na tym terenie jeździ pojazd z sąsiedniej gminy Łaskarzew. Wozi on dzieci do najbliższej szkoły w Dąbrowie, której siedziba znajduje się w Woli Łaskarzewskiej. Wiceburmistrz zwróciła uwagę na znaczne koszty logistyczne modyfikacji trasy.

Reklama

– Mieliśmy to zgłoszenie dotyczące dwójki dzieci z jednej rodziny, natomiast do tej pory nasz autobus tam nie jeździł. Zobaczcie Państwo, jak bardzo wydłużyłaby się trasa – wskazywała.

Do tematu odniósł się także burmistrz Tomasz Kwiatkowski, mówiąc o konsekwencjach indywidualnych decyzji rodziców dotyczących wyboru szkoły. – To jest ich świadomy wybór – stwierdził.

Napięty rozkład jazdy bez szans na rewolucję

Władze gminy zaznaczyły, że zmienianie ustalonych pętli autobusowych tylko po to, by dopasować je do potrzeb pojedynczych rodzin, w praktyce jest nierealne ze względu na efekt domina, jaki wywołałaby każda zmiana. Burmistrz przypomniał, że stałość tras jest podstawą funkcjonowania transportu publicznego od lat.

Reklama

– Na wielu liniach zmiana rozkładu godzinowego jest praktycznie niemożliwa. Jeśli autobus kursuje na wyznaczonej pętli, to zmiana czegokolwiek zaburza cały szyk. Ja pamiętam, jak ponad 30 lat temu chodziłem do szkoły – też wychodziłem na przystanek i autobus kursował w podobnych godzinach. To się nie zmienia. Gdybyśmy to zmienili, wywrócilibyśmy automatycznie cały system. Oczywiście, jedni muszą stać wcześniej i czekać na przystanku, drudzy później. Przy tak dużym rozproszeniu i dużej liczbie wozokilometrów jest to prawie niemożliwe – tłumaczył burmistrz Maciejowic.

Cztery autobusy i braki na rynku przewoźników

Na terenie gminy kursują obecnie cztery autobusy. Jeden obsługuje rejon Samogoszczy, trzy pozostałe dowożą uczniów do Maciejowic. Zastępca burmistrza Beata Rulak-Fryc oceniła, że sieć połączeń jest dobrze zaprojektowana. Pojazdy wykonują po kilka kursów dziennie, tak aby odebrać i odwieźć dzieci. Dodatkowe kursy wymagałyby wprowadzenia nowych autobusów, co ograniczają koszty oraz możliwości samego przewoźnika.

Reklama

– Niestety, wszystkich oczekiwań mieszkańców nie jesteśmy w stanie spełnić. To jest niewykonalne, więc musimy po prostu znaleźć kompromis i zapewnić dowóz w takim zakresie, w jakim jest to możliwe – mówiła. – Obawiam się, że moglibyśmy mieć problem z wykonawcą. Mieliśmy sygnał, że gdybyśmy chcieli jeden autobus więcej, byłby to dla nich problem. To nie jest tak, że obecnie dostępna jest dowolna liczba autobusów – wyjaśniała wiceburmistrz.

– Niestety wszystkich oczekiwań mieszkańców nie jesteśmy w stanie spełnić. To jest niewykonalne, więc musimy po prostu to wypośrodkować i zapewnić dowóz w takim zakresie, w jakim jest to możliwe – tłumaczyła.

Reklama

Brak przystanku pod każdym domem i apel do rodziców

Przedstawiciele samorządu przypomnieli radnym i mieszkańcom, że autobus szkolny nie zatrzyma się przy każdej posesji, a uczniowie muszą dojść do wyznaczonych punktów zbiorczych. W trakcie dyskusji poruszono też wątek tego, że w przeszłości dzieci pokonywały pieszo znacznie dłuższe dystanse do szkół.
Władze zwróciły także uwagę na problem zamawiania i opłacania z publicznych środków biletów miesięcznych dla dzieci, które później w ogóle nie korzystają z transportu. Jak zaznaczyła wiceburmistrz: – Zdarza się, że rodzice zamawiają, my płacimy za bilet, a dziecko nie jeździ. Tak też nie może być, to nie może być alternatywa. Jeżeli ktoś się decyduje, to się decyduje – podkreśliła zastępca burmistrza.

Na tym dyskusję zakończono. Plan transportowy na rozpoczynający się rok szkolny pozostanie zatem w dotychczasowym kształcie.

Reklama

Zdjęcie: archiwum eGarwolin.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/09/2026 13:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości