Reklama

Brutalna vendetta

Tegoroczne Dni Garwolina nie dla wszystkich zakończyły się pokazem sztucznych ogni i spokojnym powrotem do domu. Wręcz przeciwnie…

Zajęcie trzeciego miejsca w turnieju siłowania na rękę nie cieszyło długo pana Dariusza J. Otóż swoją wygraną przypłacił zdrowiem i pobytem w szpitalu. Dlaczego? Ten „sukces” mocno rozdrażnił jego przeciwnika, który jeszcze na Zarzeczu pokazał swoje niezadowolenie. Niestety nie zakończył na tym.

Tego samego wieczoru, około godziny 22.30 przeciwnik pana Dariusza wraz synem, dwoma bratankami i kolegą, który wiedział, w którym bloku mieszka pan Dariusz postanowili odszukać go. Wiedzieli, który to blok, klatka i piętro, niestety nie znali dokładnie numeru mieszkania. Pomylili je. Wyłamując drzwi włamali się do domu młodego małżeństwa, które właśnie kładło się spać. Pięciu rosłych mężczyzn, uzbrojonych w metalową pałkę brutalnie napadło na bezbronnego mężczyznę. Nie powstrzymał ich płacz małego dziecka, które trzymała żona bitego, jej też nie udało się uniknąć ciosu.

Reklama

„ To są bardzo spokojni i kulturalni ludzie, przez pomyłkę i głupotę dotknęła ich taka tragedia” – mówi sąsiad małżeństwa.

Spokojny wieczór zakończył się dla nich pobytem w szpitalu, złamany palec, ręka, liczne rany głowy, stłuczenia i zadrapania. Szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko na tym. W czasie kiedy mężczyźni dokonywali brutalnej napaści do klatki wszedł pan Dariusz, który szybko został zauważony i zaatakowany przez jednego z napastników. Gdy zobaczył co się dzieje, jedynym sposobem by się ratować jaki przyszedł mu do głowy była ucieczka. Niestety na niewiele się to zdało. Na ulicy nieopodal szkoły nr 5 otrzymał mocny cios w głowę. Uderzenie metalowym prętem było bardzo blisko pulsu i na tyle silne, że pan Dariusz. stracił przytomność. Napastnicy nie odpuścili, leżącego i silnie krwawiącego mężczyznę nadal bili i kopali po plecach i nogach. Chwilę po tym jak odzyskał przytomność, chciał ratować swoje życie podnosząc się. Wsparł się o zaparkowany samochód brudząc go we krwi, jednak ciągłe ciosy napastników uniemożliwiły mu jakikolwiek ruch. Nie powstrzymywały ich krzyki żony pana Dariusza, która rozdygotana z emocji nie była w stanie wykręcić numeru 112, pomogli jej w tym przechodzący ulicą ludzie. Widok ewentualnych świadków spłoszył napastników.

Reklama

Niestety na tym się nie zakończyło. Brak możliwości dodzwonienia się po pomoc, zmusił panią Barbarę by w nerwach wsiąść za kierownicę i zawieść męża do szpitala. Na miejscu jak się okazało, że w kolejce do Izby Przyjęć czekało już czterech z napastników. „Gdy dojechał do nas syn, został zaatakowany i uderzony przed samą Izbą Przyjęć. Nikt z pracowników nie zareagował i nie wezwał policji” – mówi pani Barbara. „Jedyną reakcją na moje prośby, było użyczenie aparatu telefonicznego przez recepcjonistę, który sam nie chciał wezwać pomocy”.

Zanim jednak przyjechał radiowóz napastnicy weszli do gabinetu lekarskiego. Pan Dariusz z silnie krwawiącymi ranami głowy, czekał około godziny by ktokolwiek zainteresował się nim. Ważniejsze w tym czasie, okazało się zmywanie śladów krwi z podłogi i ścian powstałych po bójce. Po przyjeździe policji, okazało się, że z gabinetu wyszło już tylko dwóch napastników, pozostali najprawdopodobniej uciekli oknem. Ważne jednak, że pan Dariusz doczekał się pomocy, stracił do tej pory bardzo dużo krwi i kontakt z nim był coraz bardziej utrudniony. Założono mu 13 szwów na rany głowy, opatrzono liczne zadrapania, ale zignorowano krwawe wybroczyny na nogach twierdząc, że na pewno sam uderzył się uciekając przez okno – choć nie było takiej sytuacji. Pomimo tak znacznej utraty krwi, licznych urazów tylko zapytano go czy chce zostać przyjęty na oddział. Co więcej, dowód w sprawie jakim był zakrwawiony sweter wrzucony został do wiadra z wodą. Pozostały jednak zdjęcia, które zrobiła córka państwa J. Reakcja policji nie była jednak zbyt szybka, dopiero gdy jeden z napastników zaczął odgrażać się, że „pozabija ich”, zostali zatrzymani. Aresztowano również dwóch zbiegłych mężczyzn, którzy starali się ukryć metalowy pręt.

Reklama

Zatrzymani w wieku 44, 21, 20 i 19 lat to mieszkańcy naszego Powiatu. Jednemu z mężczyzn postawiono zarzut pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia, pozostałym postawiono zarzut pobicia. Prokurator zastosował dozór policyjny i wobec każdego z nich poręczenie majątkowe.

Postępowanie karne w tej sprawie nadal trwa. Dlaczego powstało tak wiele uchybień? Tego wieczoru, włamano się do mieszkania, zniszczono mienie, pobito silnie dwóch mężczyzn, minuty dzieliły ich od gorszej tragedii. Ciśnie się pytanie, czy musi do niej dojść by reakcja służb była bezzwłoczna?

Reklama

 

2009-06-19  20:16:43

 

 


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2009-07-04 19:04:28

    a jak cała rodzina idiotów,może jeszcze ktoś do Was dołączy tępaki :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2009-07-04 16:54:49

    Tak. Babcia, ciocia, mama, brat, siostra, wujek, stryjek, pięciu znajomych i obama przyszli tu bo bardzo nie mają co robić i "plusuja" i "minusują" komentarze.  Durny jesteś jak neli rokita.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2009-07-03 21:12:38

    ale śmieszna jest ta rodzinka Ś........,nie wiedzą co już pisać(bo zaraz każdy ich jedzie),to chociaż poplusują swoje żałosne komentarze i pominusują prawdę... :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama