– Musieliśmy zatrudnić jedną osobę do pomocy administracyjnej, póki co na umowę terminową - mówi w rozmowie z "Twoim Głosem" wójt Sobolewa. To pokłosie afery ze schroniskiem w Nowej Krępie
Jaki pisaliśmy na ostatniej sesji Rada Gminy w Sobolewie rozpatrywała kolejny pakiet skarg na działalność wójta, związanych z bezdomnością zwierząt i nadzorem nad nieistniejącym już schroniskiem "Happy Dog". Podczas dwóch wcześniejszych sesji rada uznała za bezzasadne prawie 60 skarg i wniosków.
– Myślę, że największym kosztem, jaki można odczuć, to wizerunek gminy w Polsce, który mocno ucierpiał – ubolewa Maciej Błachnio, wójt gminy Sobolew.
Przyznał też, że sprawa ma wymiar finansowy. Nowy pracownik zatrudniony do obsługi skarg obrońców zwierząt z całej Polski to zwykle około 70-80 tys. zł rocznie, uwzględniając pensję i wszystkie odprowadzane składki. Skargi i cała sytuacja wokół schroniska wpłynęły też na pracę innych urzędników.
Cały tekst w wydaniu "Twojego Glosu", które kupisz w punktach sprzedaży
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze