Drugi dzień Świąt Wielkanocnych jest czasem nazywany lanym poniedziałkiem. W naszych okolicach jeszcze 20-30 lat temu tzw. "leja" potrafiła trwać jeszcze kilka dni po świętach. Dziś trudno spotkać tych, którzy praktykują tę tradycję
Jeszcze niedawno w powiecie garwolińskim często zdarzało się, że nastolatki przebierały się ze zmoczonych świątecznych ubrań kilka razy w ciągu dnia. Rzadkim przejawem kultury oblewających było nie polewanie tych, którzy szli do kościoła, tylko wracających. W niektórych miejscowościach w lany poniedziałek "polewało się" perfumami, a oblewanie wodą było dzień później. Teraz coraz rzadziej widzi się na ulicach grupy młodych chłopaków czających się z wiadrami za rogiem.
CBOS regularnie bada popularność tradycji wielkanocnych, w tym śmingusa-dyngusa (lanego poniedziałku), pytając o zwyczaje kultywowane w rodzinach. Dane pokazują systematyczny spadek popularności tej tradycji na przestrzeni ostatnich 20-25 lat. Inne tradycje, jak dzielenie się jajkiem czy święcenie pokarmów, pozostają znacznie bardziej powszechne.
Śmingus-dyngus traci na znaczeniu szybciej niż np. dzielenie się jajkiem (90% w 2022 r.) czy święcenie pokarmów (88%). Malowanie pisanek (69%) i wypiek mazurków (72%) są na podobnym poziomie co śmingus-dyngus w ostatnich latach.
| Tradycja | 1998 (%) | 2022 (%) |
|---|---|---|
| Dzielenie się jajkiem | 94 | 90 |
| Święcenie pokarmów | 95 | 88 |
| Śmingus-dyngus | 84 | 67 |
| Malowanie pisanek | 79 | 69 |
Zanikanie dawnych tradycji to szerszy trend. Tę jednak nie wszyscy lubili i wielu cieszy się z tego faktu. Czy ktoś będzie tęsknił za polewaniem wodą? A może byłoby dobre, gdyby młodsze pokolenie choć na jeden dzień oderwało się od telefonów i przeżyło drugi dzień Świąt podobnie jak ich rodzice i dziadkowie?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze