Pracownicy sanepidu w asyście policji odwiedzają sklepy i punkty usługowe, w tym m.in. salony fryzjerskie. Kontroli podlega m.in. posiadanie płynu do dezynfekcji oraz przestrzeganie nakazu zakrywania nosa i ust zarówno przez pracowników, jak i klientów. – Ludzie są karani za swój zdrowy rozsądek i tok myślenia – pisze czytelnik Krzysztof, który nazywa to jawnym zamachem na swobody obywatelskie i prawa człowieka.
Dyrektor Państwowej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznwj w Garwolinie Dorota Brojek informuje, że prowadzone kontrole są związane z panującą pandemią koronawirusa i wytycznymi Ministerstwa Zdrowia.
– Z policją mamy brać pod uwagę przestrzeganie nakazów i zakazów odnośnie środków dezynfekcyjnych i zakrywania nosa i ust w punktach publicznych, w tym między innymi w sklepach, zakładach fryzjerskich i innych punktach usługowych. Kontrole prowadzą pracownicy stacji w asyście policji. Stosujemy się do zaleceń, jakie nas obligują do tego – mówi Dorota Brojek.
Kary będzie wymierzała policja
Jakie konsekwencje czekają na osoby nie stosujące się do wytycznych? – Na razie pouczamy. Jeśli w wyniku pouczenia dalej nie będą przestrzegane te zasady, to wtedy policja będzie z kodeksu wykroczeń nakładać kary – tłumaczy dyrektor Stacji. Jednocześnie dementuje informacje o nakładaniu mandatów w sklepach przez sanepid. – Oczywiście nie będziemy pouczać w nieskończoność. W przypadku nie stosowania się do pouczeń policja będzie karać i będzie decydować o wysokości mandatu –zaznacza Dorota Brojek.
Widzą efekty pouczeń
– Myślę, że efektem pouczeń jest coraz większe stosowanie się do przepisów, bo to obserwujemy. Widzimy, ze ludzie jednak wchodzą do sklepu w maseczkach, stosują się w większości do tych przepisów. Na sklepach są też odpowiednie informacje na ten temat. Jeśli ich nie ma, to też instruujemy, żeby je zamieścić – dodaje dyrektor PSSE.
W poniedziałek, w jednym z garwolińskich sklepów, klientka bez maseczki głośno i wyraźnie zakomunikowała, że nie zakrywa nosa i ust na własną odpowiedzialność i nie zamierza tego robić. Czy pracownicy sanepidu spotykają w swojej pracy osoby, które nie noszą maseczek nie tylko ze względu na problemy z oddychaniem, ale dlatego, że nie wierzą w ich działanie oraz istnienie wirusa? – Rzadko, ale zdarzają się takie osoby. Generalnie jest społeczność taka, że się stosuje i nie ma z tym problemu – stwierdza Dorota Brojek.
Absurd goni absurd
Część społeczeństwa traktuje jednak takie działania jako jawny zamach na swobody obywatelskie i na prawa człowieka. Należy do nich m.in. Czytelnik Krzysztof. – Maseczki i bezprawny obowiązek ich noszenia w przestrzeniach zamkniętych stwarza nie lada problem osobom, które nie wierzą w pandemię i nie zamierzają ich nosić, ale także osobom, które nosić ich nie mogą ze względów zdrowotnych. Absurd goni absurd, bo widzimy nagminnie jak osoby pełniące funkcję urzędowe nie stosują się do zaleceń wydanych przez siebie, pozują z obcymi osobami do zdjęć, poruszają się bez maseczek/przyłbic, natomiast jeśli zwykła osoba zrobi to samo jest stawiana przed grzywną za nie stosowanie się do obostrzeń, które jasno przypominam są ZALECENIAMI. Idąc załatwić sprawy urzędowe bez maseczki nie zostaniemy obsłużeni, nawet jeśli mamy problem zdrowotny to wymagane jest oświadczenie lekarskie do wglądu, osobom POSTRONNYM bez wiedzy lekarskiej. RODO? Stojąc przy okienku w urzędzie mamy szybę dzielącą petenta od pracownika urzędu. My musimy mieć maseczkę, pracownik urzędu już nie. Czemu? Jest odporny? Może to osoby nie wierzące w pandemię są odporne i trzeźwo myślące. Nie mamy naukowych dowodów, że maseczka bawełniana chroni nas przed wirusem, proszę zobaczyć standardowy strój wirusologów w laboratoriach. Idąc tym tropem, to w lato powinniśmy tylko bawełniane ubrania nosić – pisze mieszkaniec naszego powiatu.
– To jest jawny zamach na swobody obywatelskie i na prawa człowieka. Prawo nie jest przestrzegane, ludzie są karani za swój zdrowy rozsądek i tok myślenia. GIS wydał oświadczenie o wzroście wynagrodzeń dla inspektorów, którzy w terenie walczą z przestrzeganiem zasad i obostrzeń oraz wykrycia ogniska pandemii nawet do 75% WYNAGRODZENIA, kiedy ludzie tracą swoje firmy, zarobek. Będąc w sklepie akwarystycznym, zostałem bardzo delikatnie poproszony o założenie maski, ja bym się wybronił przed policją i sanepidem, Pani ze sklepu już nie, bo byłem obsługiwany, a nie powinienem. Ile taki sklepik może mieć dziennego dochodu, 100 zł 200 zł. Jak to się ma do grzywny w dziesiątkach tysięcy? – zastanawia się Krzysztof, który dodaje, że GIS będzie miał łatwiej, ponieważ już niebawem szczepienia na grypę, a jak podawano Covid19 jest z tej samej grupy wirusów.
ur
Za zdjęcie dziękujemy Czytelniczce Lucynie!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze opinie