Uważam, że dziś Pierwsze Komunie Święte skupiają się wokół prezentów, a nie przeżyć duchowych. Jednocześnie wiem też, że dziecko będzie w szkole oceniane po tym jakie dostało prezenty. Nawet może być odsuwane od grupy, tak było już w czasach mojej młodości. Jak ma zachować się chrzestny lub dziadek zaproszony na komunię? Czy tablet albo hulajnoga to przesadny prezent? Jaki jest odpowiedni? I jak wytłumaczyć dziecku i rodzicom skromniejszy prezent?
Dobro duchowe dziecka jest dla księdza absolutnym priorytetem, gdy rodzice pytają o prezenty na I Komunię Świętą. Tym dobrem jest przeżycie sakramentu w sposób, który pozwoli dziecku naprawdę spotkać się z Jezusem i wzbudzić w nim świadomość głębi tego momentu.
Czy konkretny prezent – tablet czy hulajnoga – to za dużo? To zależy od wielu czynników. Jeśli chrzestnego nie stać na drogi podarunek, powinien po prostu powiedzieć o tym rodzicom. Jeśli zaś dobór chrzestnych odbywał się z prezentowym oczekiwaniem w tle, to porażka już na starcie. Prezenty są sprawą drugorzędną. Jeśli rodzice nie rozmawiają z dzieckiem o wierze i nie potrafią przekazać mu własnej relacji z Jezusem – bo sami jej nie mają – tańszy prezent niewiele pomoże. Może nawet zaszkodzić: dziecko zapamięta dzień komunii jako rozczarowanie.
Sam dostałem kiedyś fantastyczne prezenty na komunię, ale po latach wspominam przede wszystkim rozmowy z rodzicami – o tym, że przyjmę Jezusa do serca, co to znaczy, jak oni sami to przeżywają. To zostaje. Roztropność wobec rosnącego konsumpcjonizmu to osobny, szerszy problem – nie dotyczy tylko komunii. Uważam jednak, że jeśli przygotowanie duchowe jest solidne, drogie prezenty nie zburzą tego, co zostało zbudowane.
Masz pytania dotyczące wiary? Napisz, przekażemy Twoje pytanie i dostaniesz na nie odpowiedź. Mail: redakcja@egarwolin.pl lub SMS: 514 180 801
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze