Nawet 120 tysięcy złotych za wymianę baterii. Auta elektryczne psują się rzadziej niż spalinowe, ale gdy już dojdzie do poważnej awarii, rachunek potrafi zwalić z nóg. A mieszkańcy powiatu garwolińskiego mogą mieć trudności ze znalezieniem warsztatu, który faktycznie takie auto naprawi
Sprawdziliśmy, czy właściciel samochodu elektrycznego z powiatu garwolińskiego może liczyć na pomoc w pobliskim warsztacie.
W Elektro-Tech w Miętnem mechanicy mają wprawdzie wymagane uprawnienia, ale doświadczenie z elektrykami jest jeszcze skromne. - Mamy uprawnienia do naprawy aut elektrycznych, ale szczerze mówiąc, nie mieliśmy jeszcze wielu okazji, by je serwisować. Znacznie częściej trafiają do nas hybrydy - mówi przedstawiciel serwisu. Jak dodaje, same uprawnienia to dziś konieczność nawet przy obsłudze hybryd: bez nich nie można nawet podejść do samochodu z silnikiem elektrycznym, a ubezpieczenie warsztatu może nie pokryć szkód powstałych bez odpowiedniej certyfikacji. - W elektryku każdą usterkę trzeba najpierw zdiagnozować komputerowo. I często wymienia się całe podzespoły, zamiast je naprawiać - zaznacza.
Zwolennicy elektryków słusznie wskazują, że mają one mniej ruchomych części niż samochody spalinowe. Nie ma skrzyni biegów, sprzęgła, rozrządu. Problem w tym, że każdy z kluczowych podzespołów elektrycznego napędu jest kosztowny w naprawie lub wymianie, a uszkodzenia nie zdarzają się rzadko.
Najdroższa jest bateria trakcyjna — jej wymiana kosztuje od 30 do nawet 120 tysięcy złotych, zależnie od pojemności auta. Do jej degradacji przyczyniają się m.in. błędy w ładowaniu, ekstremalne temperatury i sam upływ czasu. Na poważne koszty narażeni są zwłaszcza właściciele starszych pojazdów.
Równie droga może być awaria silnika. Uszkodzone uzwojenie — na przykład wskutek przegrzania lub nieszczelności układu chłodzenia — to koszt od 8 do 50 tysięcy złotych. Demagnetyzacja wirnika, czyli utrata mocy przez magnesy stałe (powodowana przez przegrzewanie lub wibracje), może kosztować od 20 do 55 tysięcy. Falownik, czyli urządzenie zamieniające prąd stały na zmienny, przy naprawie kosztuje od 10 do 30 tysięcy złotych.
Degradacja baterii oznacza nie tylko ryzyko kosztownej naprawy, ale też rosnącą przepaść między deklarowanym zasięgiem a rzeczywistością. Jeden z polskich kanałów motoryzacyjnych testował Teslę Model 3 Standard Range Plus z 2021 roku. Producent deklarował zasięg na poziomie około 430 km według normy WLTP. Po zaledwie dwóch i pół roku egzemplarz przejeżdżał w realnej jeździe najwyżej 260–280 km — i to bez jazdy zimą, kiedy zasięg może spaść o kolejne 15 procent.
Cały tekst w numerze 17 "Twojego Głosu", który znajdziesz w punktach sprzedaży oraz online, klikając na okładkę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze