Ostatnie tragiczne wydarzenia w szkołach i doniesienia o atakach z użyciem noża budzą niepokój wśród rodziców i uczniów. Dzieci słyszą rozmowy dorosłych, oglądają wiadomości i wymieniają się informacjami z rówieśnikami. Niektóre mogą zacząć obawiać się pójścia do szkoły. Jak rozmawiać z nimi o przemocy, nie potęgując strachu? Co zrobić, gdy dziecko boi się wyjść z domu? Wyjaśnia psycholog Izabela Baran.
Wiadomości o przemocy w szkołach są szczególnie trudne dla rodziców. Szkoła powinna być miejscem, w którym dziecko może czuć się bezpiecznie. Kiedy dochodzi do tragicznych zdarzeń, pojawiają się pytania: czy podobna sytuacja może wydarzyć się w naszej miejscowości? Czy moje dziecko jest bezpieczne?
Dzieci również mogą zadawać takie pytania. Często wiedzą o wydarzeniach więcej niż przypuszczają dorośli. Informacje docierają do nich przez internet, szkolne rozmowy i media społecznościowe. Nie zawsze są prawdziwe, a niektóre mogą dodatkowo nasilać niepokój.
– Dzieci potrzebują prawdy, ale podanej w sposób dostosowany do ich wieku. Potrzebują też dorosłych, którzy nie zaprzeczają zagrożeniom, ale potrafią dać im poczucie bezpieczeństwa – wskazuje psycholog Izabela Baran.
Strach o bezpieczeństwo dziecka jest zrozumiały. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzic nieustannie sprawdza niepokojące wiadomości, rozmawia przy dziecku o najgorszych scenariuszach lub przekazuje dalej niesprawdzone informacje.
Dzieci zauważają napięcie w głosie dorosłych, ich zdenerwowanie i zmianę codziennych zachowań. Dlatego przed rozmową warto uporządkować własne emocje.
Izabela Baran radzi, aby ograniczyć oglądanie drastycznych materiałów, oddzielać potwierdzone informacje od plotek i nie omawiać przy dziecku szczegółów tragicznych zdarzeń. Jeśli rodzic sam odczuwa silny niepokój, może porozmawiać o nim z inną dorosłą osobą.
Nie chodzi o ukrywanie emocji ani udawanie, że nic się nie stało. Ważne, by dziecko nie musiało radzić sobie jednocześnie z własnym strachem i lękiem rodzica.
Sposób rozmowy powinien uwzględniać wiek dziecka, jego wiedzę o wydarzeniach i reakcję emocjonalną.
Dzieci w wieku 3–6 lat
Najmłodsze dzieci nie potrzebują szczegółowych opisów przemocy. Jeśli nie słyszały o zdarzeniu i nie pytają o nie, nie ma potrzeby samodzielnie wprowadzać tego tematu.
Jeżeli jednak dziecko pyta, psycholog proponuje prostą odpowiedź:
– Wydarzyło się coś bardzo smutnego. Ktoś zrobił drugiej osobie dużą krzywdę. Dorośli i odpowiednie służby zajmują się tą sytuacją. Ja jestem przy tobie i będę się tobą opiekować.
W tym wieku szczególnie pomocne są bliskość rodzica, spokojny ton głosu i zachowanie codziennych rytuałów.
Dzieci w wieku 7–10 lat
Uczniowie młodszych klas mogą znać już wiele szczegółów wydarzeń, także tych nieprawdziwych. Zanim rodzic zacznie wyjaśniać sytuację, powinien sprawdzić, co dziecko rzeczywiście usłyszało.
Warto zapytać: „Co wiesz o tym, co się wydarzyło?”, „Czy coś cię przestraszyło?”, „Czy ktoś opowiadał o tym w szkole?”.
– Można powiedzieć dziecku, że wydarzyła się tragedia, ale nie oznacza to, że każda szkoła jest niebezpieczna. Warto też przypomnieć, że jeśli coś je zaniepokoi, powinno powiedzieć o tym nauczycielowi lub rodzicowi – wyjaśnia Izabela Baran.
Psycholog odradza odpowiedzi w rodzaju „Nie przesadzaj”, „Nie ma się czego bać” czy „Przestań o tym myśleć”. Dla dziecka jego strach jest prawdziwy, nawet jeśli dorosłemu wydaje się przesadzony.
Dzieci w wieku 11–13 lat
W tej grupie wiekowej szczególne znaczenie mają informacje przekazywane przez rówieśników i publikowane w internecie. Dzieci mogą oglądać niepokojące nagrania, czytać sensacyjne wiadomości i słyszeć plotki o kolejnych zagrożeniach.
Rodzic powinien zapytać nie tylko o samo wydarzenie, ale również o to, jakie materiały dziecko widziało w sieci.
– Warto wyjaśnić, że nie wszystko, co krąży w internecie, jest prawdą. Zachęcajmy dzieci do sprawdzania informacji z dorosłym, zamiast samodzielnego przeglądania kolejnych dramatycznych materiałów – radzi psycholog.
Nastolatki w wieku 14–18 lat
Starsza młodzież rozumie powagę tragicznych wydarzeń. Może reagować strachem, złością, bezradnością lub utratą zaufania do dorosłych i instytucji.
Nastolatki nie potrzebują zapewnień, że nic złego nigdy się nie wydarzy. Ważniejsza jest szczera rozmowa o tym, co wiadomo, czego nie udało się potwierdzić i jak reagować na niepokojące sytuacje.
Izabela Baran proponuje, by powiedzieć:
– Rozumiem, że po takich wydarzeniach możesz inaczej patrzeć na bezpieczeństwo w szkole. Mnie też to porusza. Nie mamy wpływu na wszystko, ale możemy rozmawiać o tym, co zrobić, gdy coś cię zaniepokoi i do kogo zwrócić się o pomoc.
Nie każdy nastolatek będzie chciał rozmawiać od razu. Warto uszanować jego decyzję, pozostając gotowym do rozmowy w innym momencie.
Po wiadomościach o przemocy dziecko może powiedzieć, że nie chce iść do szkoły. W takiej sytuacji rodzic powinien przede wszystkim dowiedzieć się, co jest przyczyną strachu.
Czy dziecko usłyszało o konkretnym zagrożeniu w swojej placówce? Czy obawia się ataku obcej osoby? A może martwi się, że w razie niebezpieczeństwa nikt mu nie pomoże?
– Przede wszystkim nie zawstydzajmy dziecka. Zdania takie jak „Inne dzieci idą, a ty wymyślasz” albo „Musisz być odważny” nie pomagają. Mogą sprawić, że dziecko zacznie ukrywać swoje emocje – tłumaczy Izabela Baran.
Zamiast tego proponuje powiedzieć: „Widzę, że naprawdę się boisz. Chcę zrozumieć, co najbardziej cię martwi”.
Jeśli dziecko przekazuje konkretne informacje o możliwym zagrożeniu, nie należy ich lekceważyć. Trzeba je zweryfikować w szkole lub zgłosić odpowiednim służbom. Nie można z góry zakładać, że wszystko jest jedynie wynikiem dziecięcej wyobraźni.
Jeżeli zagrożenie nie zostało potwierdzone, warto wspólnie ustalić, co pomoże dziecku wrócić do codziennych zajęć. Może to być rozmowa z wychowawcą, wskazanie zaufanej osoby w szkole lub przypomnienie zasad postępowania w sytuacji zagrożenia.
Psycholog zwraca uwagę, że choć krótkotrwała przerwa od szkoły może w niektórych sytuacjach pomóc dziecku opanować silne emocje, przedłużające się unikanie zajęć z powodu lęku może utrwalać trudności. W takim przypadku warto skonsultować dalsze postępowanie ze specjalistą.
Nie wszystkie dzieci reagują na trudne wiadomości w ten sam sposób. Jedne zadają wiele pytań, inne stają się drażliwe, mają trudności ze snem lub potrzebują większej bliskości rodziców. Są też dzieci, które nie okazują zainteresowania wydarzeniami.
Nie każda taka reakcja oznacza konieczność skorzystania z pomocy specjalisty. Ważne jest jednak obserwowanie czy niepokój z czasem słabnie i czy dziecko może normalnie funkcjonować.
– Jeżeli silny lęk utrzymuje się, nasila, zaburza sen, jedzenie lub codzienne funkcjonowanie, warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty dziecięcego – radzi Izabela Baran.
W chwili silnego zdenerwowania nie zawsze potrzebna jest długa rozmowa. Pomóc może spokojna obecność rodzica, wspólny spacer, zabawa lub znana dziecku aktywność. Nie należy zmuszać go do opowiadania o swoich emocjach, jeśli nie jest na to gotowe.
Doniesienia o atakach w szkołach mogą wywoływać u dorosłych poczucie bezradności. Rodzic nie jest w stanie kontrolować wszystkiego, co dzieje się poza domem. Może jednak zadbać o to, by jego obawy nie przerodziły się w ciągłe przekazywanie dziecku niepokojących informacji.
Izabela Baran zachęca do korzystania z wiarygodnych komunikatów, ograniczania kontaktu z drastycznymi materiałami oraz rozmów o konkretnych zasadach bezpieczeństwa zamiast rozważania kolejnych katastroficznych scenariuszy.
Przypomina również, że nie należy obiecywać dziecku, iż nic złego nigdy się nie wydarzy. Lepiej zapewnić je, że w razie obaw może zwrócić się do rodzica, nauczyciela lub innej zaufanej osoby, a jego słowa zostaną potraktowane poważnie.
– Nie chodzi o to, aby przekonać dziecko, że nic złego nigdy się nie wydarzy. Chodzi o to, aby dziecko wiedziało, że nie zostaje samo ze swoim strachem – podsumowuje psycholog Izabela Baran.
– Jako psychoterapeutka wiem, jak ogromne znaczenie dla dziecka ma poczucie bezpieczeństwa. Ale jako mama wiem też, że kiedy słyszymy o tragedii, która wydarzyła się w szkole, wiedza psychologiczna nie sprawia, że przestajemy się bać. Sama myśl, że podobne wydarzenie mogłoby dotknąć nasze dziecko, jest trudna i poruszająca. Chcielibyśmy ochronić dzieci przed każdym zagrożeniem, ale nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć ani kontrolować. Możemy natomiast dać im relację, w której nie muszą udawać, że są odważne. W której mogą powiedzieć: „Mamo, boję się”, a my nie odpowiemy automatycznie: „Nie ma czego”, tylko spróbujemy zrozumieć ten strach. Nie chcę wychowywać dziecka w przekonaniu, że świat jest pozbawiony zagrożeń. Chcę, żeby wiedziało, że ma prawo się bać, pytać i szukać pomocy. I że nie musi zostawać samo z tym, co trudne – podkreśla Izabela Baran.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze