Reklama

Dzielnicowa z sercem na dłoni! Asp. Karolina Parzyszek w szczerym wywiadzie o służbie w policji

Rozmowa z asp. Karoliną Parzyszek – laureatką 5. miejsca w ogólnopolskim plebiscycie #SuperDzielnicowy.

Od stu lat rola dzielnicowego pozostaje fundamentem polskiej Policji, stanowiąc najbliższy łącznik między formacją a obywatelem. Choć czasy się zmieniają, fundamenty tej służby – zaufanie, empatia i gotowość do niesienia pomocy – są niezmienne. Najlepszym tego dowodem jest asp. Karolina Parzyszek z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie.

W ubiegłorocznej edycji kampanii społecznej #DzielnicaBEZstrachu, realizowanej we współpracy z Telewizją Puls, jej zaangażowanie zostało docenione przez samych mieszkańców, co zaowocowało zaszczytnym, piątym miejscem w skali całego kraju. Choć już jako drugoklasistka deklarowała w szkolnym wypracowaniu, że chce zostać policjantką, dziś przyznaje, że praca dzielnicowej to dla niej coś więcej niż realizacja dziecięcych marzeń – to życiowe powołanie.

Reklama

W rozmowie z Gazetą Policyjną asp. Karolina Parzyszek opowiada o tym, jak buduje się relacje oparte na autentyczności, dlaczego interwencje dotyczące dzieci najmocniej zapadają w pamięć oraz jak udaje jej się zachować dystans i energię do pracy, którą pokochała całym sercem.
 

Do Policji wstąpiła Pani blisko 14 lat temu, to jeden z najdłuższych staży wśród ubiegłorocznych laureatów. Jak długo jest Pani dzielnicową?

Służbę rozpoczęłam klasycznie, w ogniwie patrolowo-interwencyjnym, gdzie miałam możliwość uczyć się od doświadczonych policjantów, z czego korzystam do dziś w codziennej służbie. Następnie przez kilka lat pełniłam służbę w zespole do spraw prewencji, gdzie regularnie współpracowałam z dzielnicowymi. Dzięki temu mogłam z bliska obserwować specyfikę realizacji ich zadań, sposób budowania relacji z mieszkańcami oraz rozwiązywania problemów lokalnej społeczności. Obowiązki dzielnicowej objęłam 1 lipca 2020 r. i od tego momentu konsekwentnie realizuję zadania, podczas których stawiam na bezpośredni kontakt z mieszkańcami oraz budowanie relacji opartych na zaufaniu.

Reklama

Skąd pomysł na to, żeby wstąpić do Policji? Doświadczenia znajomych? Kontynuowanie rodzinnej tradycji?

Od zawsze ciągnęło mnie do ludzi, ale jak to często bywa u osób młodych – nie do końca miałam sprecyzowane oczekiwania co do swojej ostatecznej drogi zawodowej. Ukończyłam pedagogikę wczesnoszkolną, pracowałam w różnych zawodach, ale czułam, że czegoś mi brakuje. Jestem pogodna, energiczna, a przy tym mam wewnętrzną potrzebę pomagania innym i realnego wpływu na otoczenie. Z perspektywy lat wydaje się więc, że mimo braku tradycji mundurowych, Policja była dla mnie naturalnym wyborem, ponieważ to służba, w której można połączyć zdecydowanie z empatią. Co ciekawe, mój wybór nie zdziwił otoczenia, a sama myśl najwyraźniej drzemała we mnie od lat, na co teraz posiadam dowody! Stosunkowo niedawno, podczas większych porządków w pamiątkach, znalazłam jakieś skarby, bodajże z drugiej klasy szkoły podstawowej – na pytanie, kim chciałabym zostać, napisałam, że policjantem. Objęcie stanowiska dzielnicowego było kolejnym, bardzo świadomym krokiem. Zrozumiałam, że właśnie w tej roli mogę być najbliżej ludzi – nie tylko reagować na zdarzenia, lecz także zapobiegać problemom, rozmawiać z ludźmi, wspierać ich i budować z nimi relacje w dłuższej perspektywie, przy czym każdy dzień jest inny, nie ma rutyny.

Reklama

Jest Pani doświadczoną policjantką i zapewne przeprowadziła wiele interwencji. Jakie zdarzenia zapadły Pani szczególnie w pamięci?

Najbardziej poruszają mnie sprawy dotyczące dzieci żyjących w środowiskach przemocowych lub dzieci zaniedbanych. To sytuacje, które zostają w pamięci na długo i pokazują, jak ważne są szybka reakcja oraz współpraca z innymi instytucjami. Szczególnie, gdy dzięki wspólnym działaniom udaje się realnie poprawić czyjąś sytuację – zapewnić dziecku bezpieczeństwo, wsparcie i szansę na lepsze jutro. Niestety przez lata mojej służby wielokrotnie spotykałam się z takimi przypadkami. Jest kilka historii, które wyraźnie pamiętam. Jedną z tego rodzaju sytuacji było zdarzenie podczas interwencji w okolicach placówek handlowych. Napotkałam wtedy dzieci, które powiedziały mi wprost, że są głodne. Były to godziny popołudniowe, a jak się okazało, dzieci od rana nic nie jadły. W domu nie było żadnego jedzenia – brakowało podstawowych produktów. W mieszkaniu panował bałagan, a dzieci były wyraźnie zaniedbane, ubrane niestosownie do pory roku. Ta sytuacja bardzo mnie poruszyła. Po zakończeniu czynności, które trzeba było wtedy podjąć obligatoryjnie, pojechałam do sklepu i zrobiłam zakupy, żeby te dzieci mogły wreszcie coś zjeść. Nie była to pomoc doraźna, ponieważ uruchomiłam instytucje, które objęły rodzinę opieką, a całością pokierował przydzielony asystent rodziny.

Reklama

Kolejnym takim zdarzeniem była interwencja przeprowadzana wspólnie z kuratorem sądowym. Już od pierwszych chwil było widać, że sytuacja w rodzinie jest bardzo trudna. Zachowanie matki wskazywało, że może znajdować się pod wpływem środków odurzających, co zostało potwierdzone i zgadzało się z wcześniejszymi sygnałami. Dzieci były zaniedbane, matka nie interesowała się ich losem, a obowiązek opieki nad młodszym dzieckiem spoczywał na siedmioletniej dziewczynce. Dzieci ostatecznie zostały odebrane matce. To nigdy nie jest łatwa decyzja, ale czasem jedyna, która daje im szansę na bezpieczeństwo i normalne dzieciństwo. Takie zdarzenia nie kończą się wraz z zakończeniem służby. Wracają w myślach i w chwilach ciszy. Uczą pokory i przypominają, że bycie policjantką to nie tylko egzekwowanie prawa, ale przede wszystkim odpowiedzialność za tych, którzy sami nie potrafią się obronić. To właśnie w takich momentach wiem, że ta służba nie jest dla mnie tylko pracą. Jest powołaniem. I mimo ciężaru, jaki ze sobą niesie, wiem, że wybrałam właściwą drogę.

Jestem bardzo odważną osobą, co powoduje, że tych trudności nie dostrzegam wiele, natomiast myślę, że jest kilka problemów istotnych społecznie, a niezależnych od Policji czy ode mnie samej. Większość z nich wymaga ogromnych nakładów, a nie zawsze przynoszą długotrwałe efekty. Często spotykam się z bardzo dużym problemem, jakim jest alkoholizm, co jednocześnie przekłada się na kolejne problemy – zarówno rodzinne, sąsiedzkie, jak i społeczne. Bardzo staram się pomagać tym osobom, jednak często czuję ogromną niemoc, ponieważ osoby te, po pierwsze, muszą chcieć tej pomocy. Po drugie, nawet jeśli chcą, to nie zawsze są konsekwentne i po pewnym czasie wracają do swoich uzależnień. W tym właśnie przypadku moje szczere chęci pomocy są niewystarczające. Ale mimo wszystko wspieram te osoby, nie odwracam się od nich, staram się nie oceniać, dużo rozmawiamy i myślę, że mogę głośno powiedzieć, że mam z tymi ludźmi bardzo dobre relacje.

Reklama

Takie zaangażowanie w służbę musi być dużym obciążeniem. Nie da się funkcjonować non stop na najwyższych obrotach. Trzeba znaleźć też czas na relaks i naładowanie baterii. Jaki jest Pani sposób?

To prawda – służba w Policji wymaga dyspozycyjności, niesie obciążenie fizyczne, ale przede wszystkim obciąża psychicznie, trudno jest od razu po zamknięciu drzwi komendy odciąć się od realizowanych zadań, przeprowadzonych interwencji, problemów, którymi podzielili się mieszkańcy. W związku z tym bardzo ważna jest właściwa regeneracja. Staram się dbać o równowagę. Być może prozaiczną, ale dla mnie bardzo skuteczną formą relaksu są czas spędzony z moim synem oraz praca w ogrodzie. Kontakt z naturą, chwile ciszy i spokoju. To pozwala mi złapać oddech, wrócić do pracy z dystansem i nową energią.

Reklama

Skąd pomysł na udział w plebiscycie #SuperDzielnicowy i co w Pani ocenie zdecydowało o uzyskaniu tak znaczącej liczby głosów?

Impulsem był bezpośredni e-mail z komendy wojewódzkiej Policji, informujący o plebiscycie i zachęcający do jego promowania. Początkowo do zagadnienia podeszłam z dystansem, traktowałam to jedynie jako informację do przekazania mieszkańcom. Z czasem okazało się, że inicjatywa spotkała się z ogromnym entuzjazmem lokalnej społeczności i przerodziła się we wspólne działanie mieszkańców, instytucji i szkół. To ich zaangażowanie sprawiło, że udział w plebiscycie nabrał dla mnie wyjątkowego znaczenia. Myślę, że o efekcie zadecydowało to, jaka jestem na co dzień w pracy – a ja jestem po prostu sobą (uśmiech). Kluczowe były relacje oparte na wzajemnym szacunku, dostępność i autentyczność. Mieszkańcy wielokrotnie podkreślali, że czują, iż jestem jedną z nich – obecną, pomocną i zaangażowaną.

Reklama

To nie była kampania jednej osoby, ale wspólna inicjatywa całej społeczności, przy czym nie ukrywam, że ogromne znaczenie ma przede wszystkim aktywność własna dzielnicowego w promocji przedsięwzięcia. Ten spontaniczny udział w plebiscycie jeszcze bardziej umocnił moje relacje ze społecznością, które budowałam przez lata. A większe zaufanie przekłada się na lepszą współpracę, szybszy przepływ informacji i większą otwartość mieszkańców. To realnie ułatwia codzienną służbę. Spotkałam się z ogromnym wsparciem, zaangażowaniem oraz serdecznością. Dodam, że jestem dumna z zaszczytnego 5. miejsca w skali kraju w plebiscycie #SuperDzielnicowy, ponieważ jest ono potwierdzeniem uznania i szacunku, a jednocześnie największą nagrodą. Pokazuje również, że kilku dziesięciotysięczne miasto może być zauważone w skali ogólnokrajowej kraju.

Jak Pani ocenia kampanię #DzielnicaBEZstrachu i sam plebiscyt? Czy jest on potrzebny?

Reklama

Według mnie celem kampanii są przełamywanie barier między Policją a społeczeństwem, budowanie poczucia bezpieczeństwa oraz wzmacnianie relacji między dzielnicowym a mieszkańcami na poziomie lokalnym. Uważam, że plebiscyt jest bardzo potrzebny, choć przyznaję, że podchodziłam do udziału w nim dość sceptycznie, ale faktycznie pokazuje on prawdziwą, „ludzką” twarz Policji, promuje dobre praktyki i buduje wzajemne zaufanie. Daje mieszkańcom poczucie realnego wpływu na rzeczywistość społeczną oraz możliwość docenienia codziennej służby dzielnicowych – bo też w tym kontekście odbieram swoje wyróżnienie. Dzięki kampanii udało się zwiększyć zaufanie, poprawić komunikację i pokazać, że Policja jest blisko ludzi – gotowa pomagać, a nie tylko reagować. Formuła jest dobrze przemyślana, ale można rozważyć jeszcze większe zaangażowanie młodzieży oraz rozszerzenie działań edukacyjnych towarzyszących plebiscytowi. Ogromnym wydarzeniem jest bez wątpienia sama gala finałowa, w filmowej oprawie, z udziałem znanych aktorów serialu „Dzielnica strachu” i kierownictwa całej Policji.

Jak zareagowało otoczenie na Pani sukces?

Reklama

Reakcja ze wszystkich stron była niezwykle ciepła i wzruszająca. Zorganizowano nawet spotkanie z komendantem wojewódzkim Policji. Otrzymywałam liczne gratulacje, wiadomości i słowa wsparcia od kolegów z pracy, przełożonych, zaś sami mieszkańcy mówili wprost, że głosowali z przyjemnością, a wyróżnienie traktują jak wspólny sukces. Po plebiscycie relacje stały się jeszcze bliższe – jest więcej uśmiechu, rozmów i zaufania. Ta szczerość, bezinteresowność i radość ludzi były dla mnie ogromnie wzruszające. Tak naprawdę dzięki temu plebiscytowi uświadomiłam sobie, że ludzie darzą mnie ogromną sympatią i szacunkiem. To, że zostałam laureatką w plebiscycie #SuperDzielnicowy, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i motywacją do dalszej pracy i współpracy, za co wszystkim dziękuję.


zdj. z archiwum policjantki

Reklama

Źródło wywiadu: https://gazeta.policja.pl/997/

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Gazeta Policyjna Aktualizacja: 05/03/2026 11:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości