Reklama

Garwolin – Zarzecze i miasto tonie w śmieciach

Butelki po piwie i opony w rzece. Kosz i stojący w niewielkiej odległości od niego niedopity shake, a dookoła drobne papierki. Niemal "wysypisko" plastikowych i szklanych butelek oraz opakowań po chipsach przy rzece. Co musi się zmienić, żeby Garwolin nie tonął w śmieciach?

Butelki po piwie i opony w rzece. Kosz i stojący w niewielkiej odległości od niego niedopity shake, a dookoła drobne papierki. Niemal "wysypisko" plastikowych i szklanych butelek oraz opakowań po chipsach przy rzece. Nie da się ukryć, że koniec zimy odsłonił fatalny wygląd Zarzecza i niektórych ulic w Garwolinie. Wiosna przyniosła ze sobą nie tylko cieplejsze dni, które sprzyjają spacerom i spotkaniom w plenerze, ale także kolejne śmieci oraz poprzewracane tablice informacyjne i połamane tablice ostrzegawcze. Na problem zwróciła uwagę czytelniczka, która przesłała do redakcji eGarwolin zdjęcia wykonane przed Wielkanocą i już po świętach. 

 

Reklama

Jak to jest możliwe, że mimo regularnego sprzątania śmieci w mieście jest ich nadal pełno? Co ciekawe, często nie leżą one w koszach, ale na trawie, chodniku lub pływają w rzece. Czy śmieci żyją swoim życiem, a wina za fatalny, bo nie da się tego ukryć, wygląd Zarzecza i niektórych ulic leży tylko po stronie Urzędu Miasta i jego pracowników? Czy wyrzucenie papierka lub plastikowej butelki za siebie rzeczywiście usprawiedliwia brak kosza w promieniu kilku metrów? Co musi się zmienić, żeby Garwolin nie tonął w śmieciach?

 

Reklama

Syzyfowa praca?

Kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Garwolinie Albert Baran przyznaje, że problem z zaśmiecaniem w Garwolinie nie jest nowy. Tempo sprzątania odpadów zależy od możliwości, jakie ma urząd. – Mamy 12 pracowników gospodarczych, którzy są skierowani do prac związanych tylko i wyłącznie z utrzymaniem czystości i porządku na terenie miasta Garwolina. W zależności od konieczności są oni dysponowani do tych prac, ale w okresie wiosennym pierwszą i zasadniczą rzeczą są drogi gruntowe na terenie miasta. Gdy deszcze i warunki atmosferyczne powodują, że drogi stają się nieprzejezdne, a dzieje się to cyklicznie, my tych wszystkich ludzi w pierwszej kolejności dysponujemy do utrzymania tych dróg, czyli nawiezienia kruszywa drogowego, zapełniania dziur i utrzymywania przejezdności tych dróg. Dopiero później są oni kierowani do prac porządkowych na terenie całego miasta – mówi Albert Baran. Kierownik wydziału zaznacza, że obraz, jaki widzimy na zdjęciach, nie jest zasługą pracowników urzędu, ale tych osób, które po prostu zaśmiecają miasto. – Nie jesteśmy w stanie dwunastoma pracownikami posprzątać tego z dnia na dzień. Gdy to zrobimy, sytuacja się powtarza. To nie jest tak, że taki obraz jest tylko po zimie. Niektóre miejsca zaśmiecane są notorycznie i my to ciągle sprzątamy – podkreśla kierownik wydziału.

Reklama

 

Okres wiosenny to nie tylko porządki

W Garwolinie, w ramach bieżącego utrzymania porządku, jeden pracownik codziennie zajmuje się tylko i wyłącznie zbieraniem śmieci z terenów otwartych, które są najczęściej uczęszczane, czyli skwerów, parków i terenów rekreacynych Zarzecza. Ponadto, w poniedziałki, środy i piątki jeździ ekipa czterech pracowników, którzy mają obowiązek opróżnić wszystkie śmietniczki i na całej trasie przejazdu pozbierać śmieci, których nie brakuje wokół koszy. Albert Baran zaznacza, że nierealne jest sprzątnięcie wszystkich ulic i całego miasta w ciągu tych 3 dni. W okresie wiosennym pozostali pracownicy mają wiele innych obowiązków. Trwa między innymi okres przygotowań do nasadzeń kwiatów oraz przycinanie gałęzi, które zasłaniają okna lub wchodzą w pas jezdni. Gdy tylko jednak jest taka możliwość, pozostali pracownicy są dysponowani do prac porządkowych. Przebiegają one szybciej, gdy śmieci znajdują się tam, gdzie powinny być, czyli w koszach.

Reklama

 

Potrzeba więcej koszy czy zmiany mentalności?

Czy przyczyną zaśmiecania miasta może być za mała ilość koszy? – Koszy ulicznych na terenie miasta jest około 150. Może to być ilość niewystarczająca, ale ten odpad, ten papierek i tego peta te pare metrów można do kosza donieść. Sądzę, że dla ludzi, którzy szanują porządek, nie stanowi to większego problemu. Nawet gdybyśmy dostawili drugie tyle koszy, to dla tych, którzy rzucają odpady poza nimi, nic to nie zmieni. W większości tych miejsc, które widzimy na zdjęciach, ten problem i tak będzie występował, dopóki nie zmieni się mentalność mieszkańców – stwierdza Albert Baran.

Reklama

 

Straż miejska rozwiązałaby problem?

Kierownik wydziału wspomina, że był na wycieczce w Wilnie, gdzie funkcjonuje nieumundurowana policja porządkowa, która reaguje i wymierza kary osobom, które śmiecą. Urzędnik przyznaje, że nikt z uczestników tego wyjazdu nie chciał ryzykować kary finansowej i nieprzyjemności, związanych z interwencją policji. Jego zdaniem, w Polsce również powiino coś takiego funkcjonować. Tymczasem, miasto Garwolin zostało pozbawione narzędzia do egzekwowania przestrzegania porządku i kontrolowania, czyli straży miejskiej. Urzędnicy miejscy administracyjnie niewiele mogą zdziałać, żeby to zmienić.

Reklama

 

Najbardziej uciążliwe jest niszczenie zieleni

Albert Baran przyznaje, że podobnie jak na zaśmiecanie, tak i na akty wandalizmu może reagować tylko policja. Urząd Miasta, aby walczyć z wandalizmem, zakupił jedną fotopułapkę i planuje zakup kolejnych. Kierownik wydziału dodaje, że w mieście powstaje także sieć monitoringu miejskiego i już teraz widać, że aktów wandalizmu jest mniej, niż kiedyś. Albert Baran podkreśla, że najbardziej uciązliwe jest niszczenie zieleni miejskiej. Zniszczony znak, z odpowiednim nakładem finansowym, można wymienić jednego dnia. Dużo gorzej wygląda sytuacja połamanego drzewa, które rosło 5 czy 10 lat. Po zakupieniu nowego i nasadzeniu, na podobny efekt trzeba czekać latami. – To jest największy ból. Najgorsze w tym jest przyzwolenie społeczne. Ludzie, być może z obawy czy niechęci do procedury dochodzeniowej, nie reagują i nie chcą się w to angażować, a policja też ma ograniczone możliwości – przyznaje kierownik, który dodaje, że Urząd Miasta, na podstawie umowy zawartej z Komendą Powiatową Policji w Garwolinie korzysta z pomocy mundurowych w ramach tzw. służby ponadnormatywnej. 

Reklama

 

Dziękują za telefony i proszą o cierpliwość

– Nas urzedników jest garstka. Nie jesteśmy w stanie monitorować miasta 24 godziny na dobę, wiedzieć o wszystkim i reagować szybko. Chcielibyśmy bardzo podziękować mieszkańcom za wszystkie telefony z informacjami, wskazywanie miejsc i jednocześnie przeprosić, jeśli nie dajemy rady w bardzo krótkim czasie zareagować. Prosimy uzbroić się w cierpliwość, bo na pewno dojedziemy. Są pewne priorytety, w obrębie których musimy się poruszać i działać – tłumaczy kierownik Baran, który szczególnie dziękuje za sygnały dotyczace zniszczonych znaków drogowych, których brak stwarza duże niebezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Reklama

 

Za zdjęcia dziękujemy Czytelniczce!

ur

Aplikacja egarwolin.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-04-13 18:32:30

    Oczywiście, że potrzebna jest zmiana mentalności, a nie zwiększenie ilości koszy. Było ich więcej to kretyni je podpalali, przewracali, wyrzucali na ulicę. Wiaty przystankowe też są porozbijane często i co? Trzeba je stawiać podwójnie? A wydłubana nawierzchnia na boiskach? Powinna być grubsza? W artykule wspomniano o przewróconych znakach. Powinno być ich więcej, żeby ich ktoś nie przewrócił? Przecież to kpina. Jest przyzwolenie na tego typu zachowania, a poza tym mieszkańcy nie szanują swojego miasta. Widocznie chcą mieszkać w chlewie i żeby Garwolin był dziurą i zad*piem, a nie ładnym, czystym i estetycznym miastem powiatowym. Rozumiem, że trudno o Garwolinie tak powiedzieć jak się patrzy na dziury w jezdni, rozwalone chodniki i ogólnie brud na drogach, pijanych meneli na ławkach czy schodkach w centrum miasta itp., ale jak ktoś zaśmieca czy niszczy miasto to jest fleją, brudasem i nie zasługuje na dobre warunki. Straży miejskiej nie ma, ale policja jest, jest też monitoring. Odpowiedni mandat chociażby za wandalizm związany ze znakami czy przystankami i może będzie tego mniej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-04-13 19:08:38

    Śmieci to wina wychowania wiele razy widziałem uczniów liceum i innych szkół kturzy niewiedza co to jest smietniczka i do czego służy butelki po piwie lub puszki jeśli ich niewrzuca do wody zostawia na pomoscie nikt niepomysli żeby je piwiessic w reklamuwce przy pomoscie a służby porządkowe omijają pewne miejsca nad rzeką i zalewem smrudka i zalew tonie w smieciach i butelkach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-04-13 20:18:32

    Szkoda ze nie zajeto sie tym problemem kiedy straż miejska byla w Garwolinie zdjecia były by takie same

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama