Sprawa właściciela schroniska „Happy Dog” w Sobolewie nabiera tempa. Podczas dzisiejszej rozprawy w Sądzie Rejonowym w Garwolinie zapadły decyzje, które mogą drastycznie zmienić przyszłość Mariana D. Choć oskarżony nie pojawił się na sali, sędzia nie tylko odrzucił wnioski obrony, ale i podjął decyzję o surowszej ocenie jego działań.
Sprawą schroniska "Happy Dog" w Sobolewie zajmujemy się od stycznia 2018 roku. Po zgłoszeniach wolontariuszy, który sygnalizowali złe warunki bytowe zwierząt oraz rażące i świadome zaniedbania właściciela placówki, które miały doprowadzać do śmierci psów, udaliśmy się do Nowej Krępy. Gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy to miejsce, nie zostaliśmy wpuszczeni dalej niż za bramę wjazdową. Nie udało się nam zobaczyć w jakich warunkach żyją tam psy.
Od właściciela Mariana D. dowiedzieliśmy się, że zostaniemy zaproszeni w kolejnym tygodniu i wtedy będziemy mogli fotografować i nagrywać video. Zdjęcia zrobione 17 stycznia 2018 roku, na żądanie pracownicy schroniska i wezwanej na miejsce policji, musieliśmy skasować, ponieważ na terenie „Happy Dog” w Sobolewie obowiązywał zakaz fotografowania. Dzień później, podczas rozmowy telefonicznej, właściciel placówki przyznał, że nie wpuścił nas na teren z boksami, ponieważ był zdenerwowany posądzeniami o kradzież psa, którego w jego schronisku nie było.

Podczas kolejnej wizyty obiekt był wysprzątany, zwierzęta miały wodę, a przy kojcach znajdowała się słoma. Podczas spotkania Marian D. przekonywał, że wszystkie zarzuty ze strony wolontariuszy są pomówieniem, a zwierzęta w jego schronisku mają dobre warunki. – Moim zdaniem, warunki w Sobolewie są stworzone naprawdę dobre. Biorąc pod uwagę wiele miejsc, w jakich przebywają psy, nieporównanie lepsze warunki są u mnie, ale najbardziej cenną wiadomością jak państwo sami sobie w tej chwili ocenicie. Myślę, że nie mam czego się tu wstydzić – zapewniał właściciel „Happy Dog”.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami w schronisku "Happy Dog" złożyły w lutym 2018 roku fundacje ZŁap Dom i Mondo Cane. Treść zawiadomienia liczyła ponad 25 stron. Właściciel schroniska twierdził, że to pomówienie i będzie dochodził swoich praw w sądzie.
Postępowanie trwało dwa lata. Obie fundacje pełniły rolę oskarżycieli posiłkowych. W międzyczasie postępowanie częściowo umorzono, a potem ponownie je wszczęto. W październiku 2019 roku prokurator postawił Marianowi D. zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Zarzuty te zostały utrzymane i na początku 2020 rok akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Garwolinie. Proces ruszył w 2021. Fundacje i wolontariusze nie poddawali się w walce. Dopiero po latach okazało się jak naprawdę wygląda „pieskie życie” w Nowej Krępie.

W listopadzie 2025 roku, pod hasłem „Stop rozlewowi krwi w Sobolewie!”, zgromadziła się grupa osób, dla których los czworonogów nie jest obojętny. Organizatorzy – Edyta Haduch, Aneta Guszkiewicz-Węglarz oraz grupa „Sobolew Pseudo schronisko Happy Dog PROTEST” – zwołali akcję, by „oddać głos za tych, którzy sami nie mogą mówić” i doprowadzić do natychmiastowych, realnych zmian w opiece nad potrzebującymi zwierzętami. Atmosfera pod Urzędem Gminy była gorąca! Obecna na proteście Karolina Pawelczyk-Dróżdż, prezes Fundacji ZŁap Dom, wyznała, że ostatnie lata były wyczerpujące i nie raz traciła nadzieję w sprawiedliwość, a sam wjazd na teren Sobolewa przywołuje wiele trudnych wspomnień. Łamiącym się głosem zapewniała, że nadal wierzy w to, że toczący się proces zakończy się skazaniem Mariana D.

Po oficjalnym zakończeniu protestu przed urzędem, uczestnicy udali się przed dom Mariana D., a następnie przed schronisko, gdzie żądali umożliwienia wejścia na teren obiektu i sprawdzenia stanu zwierząt oraz warunków ich bytowania. Policjanci obecni na miejscu informowali, że protestujący nie mają takiego prawa.

W styczniu tego roku w akcję zaangażowała się Doda, która odwiedziła Sobolew. Spotkanie z wójtem gminy Maciejem Błachnio odbyło się bez udziału kamer i dotyczyło przede wszystkim warunków bytowych psów oraz możliwości natychmiastowego zakończenia współpracy gminy ze schroniskiem. Po wyjściu z gabinetu gwiazda nie kryła wzburzenia. W rozmowie z czekającymi dziennikarzami ostro skrytykowała postawę wójta.
Podczas kolejnego protestu, 24 stycznia 2026 roku, schronisko zostało zamknięte. Wówczas na teren obiektu z interwencją poselską wszedł poseł Łukasz Litewka. Na miejscu byli obecni również m.in. Małgorzata Rozenek oraz Krzysztof Stanowski z Kanału Zero.

Dzisiejsza rozprawa w Sądzie Rejonowym w Garwolinie budziła ogromne emocje, jednak Marian D. na niej nie wystąpił. Właściciel schroniska swoją nieobecność usprawiedliwił chorobą. Nie zatrzymało to jednak machiny sprawiedliwości. Sędzia prowadzący sprawę zdecydował się na oddalenie wszystkich wniosków złożonych przez obronę oskarżonego, co znacząco przybliża proces do finału.
Najważniejszym punktem dzisiejszego posiedzenia była zmiana kwalifikacji czynu. Sąd uznał, że zgromadzony materiał dowodowy pozwala na zarzucenie Marianowi D. znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Ta decyzja ma kolosalne znaczenie dla wymiaru kary. Dotychczas oskarżonemu groziło do 3 lat pozbawienia wolności. Przy obecnej kwalifikacji, górna granica kary wzrasta do 5 lat więzienia.
Informacje z sali sądowej przekazuje poseł Łukasz Litewka, który brał udział w głośnym proteście, który doprowadził do zamknięcia placówki. Parlamentarzysta nie kryje satysfakcji z dzisiejszych decyzji sądu. W swoich mediach społecznościowych, w charakterystyczny dla siebie sposób, zwrócił się bezpośrednio do oskarżonego:
„– Panie Marianie, dużo zdrowia. Musi się pan zdrowo odżywiać i dbać o siebie – być może będzie miał pan możliwość, by osobiście sprawdzić rozmiary kojców” – napisał Litewka, sugerując, że finał sprawy może skończyć się dla Mariana D. bezwzględnym więzieniem.
Wszystko wskazuje na to, że wieloletnia batalia o sprawiedliwość dla zwierząt z Sobolewa dobiega końca. Kolejną rozprawę wyznaczono na 9 marca. Według obserwatorów i stron zaangażowanych w proces, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że to właśnie tego dnia usłyszymy wyrok.

Schronisko „Happy Dog” przestało istnieć po serii interwencji, które obnażyły dramatyczne warunki, w jakich przebywały tam czworonogi. Dzisiejsza decyzja sądu to jasny sygnał, że wymiar sprawiedliwości zaczyna coraz surowiej traktować przestępstwa przeciwko zwierzętom.
Więcej przeczytacie w naszych artykułach:
Zdjęcia: archiwum eGarwolin, Fundacja ZŁap Dom
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze