Reklama

Skarga na SOR w Garwolinie – pacjent po chemioterapii nie otrzymał pomocy

– Nie mogłam patrzeć, jak bliska mi osoba na oddziale ratunkowym coraz bardziej traci siły, męczy się i boi się, że stąd nie wyjdzie. Ten brak zainteresowania pacjentem w takim stanie to już było za dużo – napisała do redakcji eGarwolin córka mężczyzny, który po pierwszej chemioterapii, z wielogodzinnym zatrzymaniem moczu otrzymał skierowanie do najbliższego szpitala i trafił na SOR w Garwolinie. Mężczyzna mimo kilkugodzinnego oczekiwania nie doczekał się pomocy. Pomógł mu dopiero lekarz NPL.

58-letni mieszkaniec powiatu garwolińskiego trafił do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Garwolinie pod koniec lutego. Mężczyzna był po pierwszej chemioterapii i odczuwał silny ból, związany z ponad 12-godzinnym zatrzymaniem moczu. Otrzymał skierowanie od lekarza rodzinnego, który kazał mu bezzwłocznie udać się do najbliższego szpitala. Do Szpitala Powiatowego w Garwolinie mężczyzna dotarł z córką, ponieważ sam nie był w stanie kierować. Po zarejestrowaniu zaczęło się oczekiwanie na lekarza.

 

Czas mijał, a lekarza nie było

Reklama

– Tata poszedł za drzwi, za które ja już nie mogłam wejść, mimo jego bardzo złego samopoczucia. Musieliśmy się kontaktować przez telefon – wspomina córka mężczyzny, który czuł się coraz gorzej. Na pytanie o lekarza, zarówno córka, jak i ojciec usłyszeli odpowiedź, że ciężko dokładnie określić, za ile czasu się pojawi i będzie przyjmował pacjentów. Po około 2 godzinach, na ponowione pytanie, miała paść odpowiedź, że "to jest taki lekarz, z nim tak jest zawsze, jak on jest na dyżurze to się zawsze długo schodzi." Czas mijał, a lekarza nie było.

– Tata poprosił mnie, żebym go zabrała do domu. Wtedy już poniosły mnie nerwy. Nie mogłam patrzeć, jak bliska mi osoba na oddziale ratunkowym coraz bardziej traci siły, męczy się i boi się, że stąd nie wyjdzie. Ten brak zainteresowania pacjentem w takim stanie to już było za dużo. Do tego jakaś Pani pracująca w szpitalu, nie znając sytuacji, nawrzeszczała na niego, że on tu nie jest najważniejszy. Wtedy miarka się przebrała, poleciało parę nie miłych słów – przyznaje młoda kobieta, która zgodnie z życzeniem ojca zabrała go do domu. Mijała doba od zatrzymania moczu. Stawało się to coraz bardziej niebezpieczne dla zdrowia 58-latka. Gdy mężczyzna chwilę odpoczął, córka zabrała go na NPL. – Tutaj tatę przyjął bardzo miły i kompetentny lekarz, który od razu wiedział, co zrobić. Tata nie czekał w kolejce. Został od razu przyjęty i od razu została mu udzielona pomoc. Lekarz założył mu cewnik – wspomina córka mężczyzny. Kobieta napisała do redakcji eGarwolin, prosząc o nagłośnienie tematu, ponieważ, jak zaznaczyła, nie chciałaby, żeby to jak zwykle uszło płazem temu lekarzowi. Wyraziła też nadzieję, że może dzięki temu sytuacja na SOR-ze wreszcie się poprawi.

Reklama

 

Wystarczyło poświęcić kilka minut

Walczący z nowotworem mieszkaniec powiatu złożył oficjalną skargę na lekarza, który wówczas miał dyżur na SOR-ze. – Zachowanie owego lekarza uważam za lekceważące i karygodne. Ja jako pacjent mam prawo do otrzymania pomocy lekarskiej, tym bardziej, że mam zdiagnozowany nowotwór złośliwy i posiadam kartę onkologiczną – napisał w skardze 58-letni mężczyzna. Chory dodał, że po kilkugodzinnym oczekiwaniu na SOR-ze, szybką i kompetentną pomoc uzyskał na Nocnej Pomocy Lekarskiej w przychodni przy ul. Staszica w Garwolinie. W skardze mężczyzna zaznaczył też, że lekarz dyżurujący wyszedł z oddziału ratunkowego tylko po to, by załatwić swoją prywatną sprawę i nawet nie zwrócił uwagi na pacjentów potrzebujących pomocy. – Wystarczyło poświęcić parę minut, na co w państwa placówce nikt się nie zdobył. Nieudzielenie pacjentowi pomocy w takiej sytuacji groziło niebezpiecznymi powikłaniami, ale Pan powinien dobrze wiedzieć, o czym mówię, ponieważ sam jest lekarzem – stwierdził dobitnie mężczyzna, który domagał się od dyrektora szpitala pociągnięcia do odpowiedzialności dyżurującego wówczas lekarza, który zdaniem pacjenta, nie stosuje się do składanej przysięgi i etyki lekarskiej.

Reklama

 

Ten pacjent nie powinien trafić na SOR

O komentarz do skargi i wyjaśnienie sytuacji, do której doszło w szpitalu, zapytaliśmy dyrektora placówki Krzysztofa Żochowskiego.

– Po pierwsze, wymiana cewnika mieści się kompletnie w kompetencji lekarza rodzinnego. Pacjent znalazł się w szpitalu na Oddziale Ratunkowym z problemem, który powinien być rozwiązany w ramach Podstawowej Opieki Zdrowotnej. To jest punkt pierwszy. Punkt drugi to nieprawdopodobne obłożenie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego pracą, po części tą, do której został stworzony, a po części tą, do której w ogóle nie został stworzony. Trafiają tam pacjenci, którzy się tam w ogóle nie powinni znaleźć, co powoduje, że niestety czasami to oczekiwanie jest dużo dłuższe, niż byśmy wszyscy oczekiwali, bo przecież nie jest niczyją wolą, zwłaszcza personelu, czy zarządzających szpitalem, żeby ci biedni ludzie na tym SOR-ze czekali, ale „moce przerobowe” są ograniczone i przy tym natłoku pracy i przy tej ogromnej ilości osób potrzebujących pomocy, których często zawodzą inne miejsca systemu opieki zdrowotnej jest jak jest – przyznaje dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie.

Reklama

Czy z dyżurującym wówczas lekarzem została wyjaśniona kwestia załatwianie prywatnych spraw? Krzysztof Żochowski informuje, że lekarz ten ma już tylko pojedyncze dyżury w Garwolinie i nie rozmawiał z nim. Dyrektor szpitala zapewnia jednocześnie, że ta sytuacja zostanie wyjaśniona.

 

ur

Aplikacja egarwolin.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-27 17:22:46

    A co zrobić z takim lekarzem co na SOR nie potrafi odróżnić pacjenta cierpiącego z bólu od alkoholika? Zamiast skupić się na problemie to się śmiał, a skutki jego zaniedbania pacjent odczuwa do dziś!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-03-27 17:38:29

    trafiłam do tego szpitala wieczorem na SOR,zatrucie (biegunka,wymioty)pielęgniarki opryskliwe i anty nastawione do pacjentów,musiałam wysłuchać ,"ze sraczką do szpitala "dostałam kroplówkę i kazała mi pielęgniarka zaczekać na korytarzu,była to już trzecia doba mojej choroby.po wyjściu na korytarz ,wyszłam ze szpitala(wysłuchując bardzo aroganckiego pana,który siedzi w rejestracji,ale to prawda,że ludzie ułomni są bardzo złośliwi),zawiadomiłam rodzinę,która zabrała mnie do szpitala oddalonego 120 km,zostałam tam przyjęta na oddział, przebywałam 8 dni,wróciłam do domu,zdrowa.ZASTANAWIAŁAM SIĘ CZY NIE ZŁOŻYĆ SKARGI,muszę to napisać,że SZPITAL W GARWOLINIE MA ZŁĄ OPINIĘ,mówią o nim umieralnia.Jeżeli będę musiała kiedyś jeszcze skorzystać z usług SOR-u,postaram się o nagranie wszystkiego. Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-27 17:47:43

    Skargę trzeba napisać do NFZ i sprawę skierować do sądu podejrzewam że lekarz nie jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo eGarwolin.pl




Reklama